18 Października 2005 – Wtorek

Obudziłem się o 630 rano, drugi dzień obozu treningowo. Chyba nie spałem wystarczająco długo. Zasnąłem dopiero po 3, czytałem maile i uaktualniałem bloga.

Jestem zirytowanym tym ciągłym deszczem.

Ręce mnie bolą, ale z nogami wszystko w porządku. Dzisiaj jest drugi i ostatni dzień obozu treningowego.

Nie mam apetytu na śniadanie, ale zmuszam się do jedzenia.

Nasz autobus zawozi nas do miejsca treningu. Wchodząc zauważam tabliczkę z nazwą za szybą. Wszedłem na pokład: „Kojima Productions-sama”. Brzmi to trochę jak nazwa grupy turystów. Wolałbym tabliczkę z nazwą “Obóz treningowy MGS4”.

Omari-kun mieszka w okolicy. Przyjechał do hotelu samochodem. Spokojnie mógł przyjechać na trening a potem wrócić do domu, ale wolał spać z nami w hotelu. Długo zastanawiał się nad prawdziwym znaczeniem treningu i wziął je sobie bardzo do serca. Całkowita współpraca jest niezbędna.

Jedliśmy i spaliśmy razem z innymi członkami zespołu, mimo tego, że była to tylko podróż na jedną noc. Możemy darować komuś kto w nocy głośno chrapał? Czy możemy takiemu komuś powierzyć życie? To są pytania i odpowiedzi, które są częścią treningu.

Rozpoczyna się drugi dzień treningu! Dzisiaj skupiamy się na drużynowej infiltracji. Muszę ograniczyć się od opisywania tego co robiłem wczoraj. Nie mogę opisać dokładnego przebiegu dzisiejszego treningu by uchronić tajne informacje.

Murashu z zespołu Alpha (mojego zespołu) nabawił się kontuzji). Zamiast ostrej amunicji używamy naboi BB. Mimo to jest dość niebezpiecznie. Pech Murashu był tym większy, że nabój trafił go między kołnierz a maskę na twarz.

Nasz medyk od razu zajął się raną.

Na lunch ponownie zjedliśmy bento. Zmusiliśmy się do jedzenia mimo braku apetytu. Nie chcieliśmy by cokolwiek zostało, ponieważ wszystkie resztki musielibyśmy zabrać ze sobą.

Oddział specjalny w czasie misji infiltracyjnej ma jedną najważniejszą zasadę: ‘Wszystkie ślady naszej obecności zabieramy ze sobą do domu…nawet odchody.’

Mamy przerwę od treningu. Testowaliśmy trochę bardziej zaawansowany technicznie sprzęt, taki jak ochraniacze do ataku, czy specjalny hełm dźwiękowy.

Toyopy był bardziej niż zadowolony. Sprzęt wojskowy bardzo go ekscytuje.

Ochraniacze zostały zaprojektowane z myślą o atakach. Dwie czterokilogramowe płyty, osłaniają przód i tył, lżejszy pancerz zakrywa inne części. Dodatkowe magazynki i radio są w kieszeni. Całkowita waga to jakieś 20 kilogramów. Ruchy w tym są bardzo utrudnione, ale pancerz dał mi prawdziwe poczucie bezpieczeństwa.

Hełm sprawia, że wszystkie dźwięki z otoczenia słyszymy głośniej i pozwala się nam na nich skupić. Ubieramy go gdy chcemy wychwycić kroki i szepty. Bardzo głośne dźwięki, takie jak wybuchy czy strzały są wyciszone. To doskonały sprzęt który umożliwia nam komunikowanie się nawet w środku wymiany ognia.

Wszyscy członkowie zespołu Alpha mają karabiny MP5. Dodatkowo, każdy z nas nosił karabin na specjalnym pasku. Posłuchaliśmy rady Shin-chana i wzięliśmy także ochraniacze na ramiona.

Shin-chan zalecał także używanie pasków. Nie wiedziałem co jest w nich takiego wyjątkowego dopóki nie przetestowałem w czasie treningu.

Trzypunktowy pasek jest najczęściej stosowany. Jako laik miałem problem z jego zamontowanie i odczepieniem. Miałem także problem z jednopunktowym paskiem, ponieważ karabin strasznie przy nim hałasował.

Jednopunktowy pasek ma poduszkę na ramię, która unieruchamia karabin. Jest to bardzo przydatne. Karabin łatwo się zapina i odpina, ponieważ wszystko to wykonujemy jednym ruchem. Pasek przyczepia się do karabinu za pomocą pęty; nie przyczepia się bezpośrednio do karabinu.

Dopóki nie spróbowałem sądziłem, że będzie ciężko go używać. Pasek zmniejsza obciążenie ramienia podczas noszenia. Tylnia część jest elastyczna, więc w razie potrzeby można wykonać szybki strzał.

Ogólnie mówiąc, jest to dość przydatne. Z MP5 sprawdziło się doskonale w ciasnych pomieszczeniach.

Nasz trening zakończył się o 16. Noc jeszcze nie zapadła. Zostaliśmy wsadzeni do autobusu i wróciliśmy do domów w Hills.

Ulżyło mi, że nikt nie ucierpiał w czasie treningu (oprócz Murashu). Bezpieczeństwo przede wszystkim.

Panie Mori, dziękuję, za pozostałe porady.

Ruch drogowy o tej porze zapełnia autostrady. Tokio wydaje się być tak daleko.

Wszyscy są wykończeni. Zastanawiam się, czy spali dobrze. Może niektórzy z nich śnili o treningu.

O 1930 przyjeżdżamy do Hills. Wracam do biura KojiPro pełny przyjemnego uczucia zmęczenia fizycznego i psychicznego.

Szczęśliwy powrót do domu! Sądziłem, żę będę czuł się zrelaksowany podczas małej przerwy gdy wkraczałem do biura. Wtedy wyczułem napięcie w powietrzu.

KojiPro jest w stanie wojny! Subsistecne atakuje!

Odwróciłem uwagę o ćwiczeń treningowych…a skupiłem na prawdziwej walce.

Duża ilość ubrań, ochraniaczy, gogli, rękawiczek i innych części garderoby wykorzystanej w czasie ćwiczeń jest gotowa do prania.

W ćwiczeniu uczestniczyło trzydzieści siedem osób z zespołu KojiPro. Trzy osoby miały filmować trening jako dokumentację dla naszych czterech instruktorów.

Wszystkich biorących udział w ćwiczeniu podzielono na dziewięć grupo po pięć lub cztery osoby. Zespoły nazwano Alpha, Bravo, Charlie, Delta, Echo, Foxtrot, Golf, Hotel i India. Byłem w zespole Alpha razem z Shin-chan, Kenichiro i Murashu.

Shin-chan i ja byliśmy w tej samej drużynie podczas treningu przed MGS3. Byliśmy także na treningu przed MGS2 i treningu SWAT przed MGS1. Nasze duszę współdziałają. Porozumiewamy się bez słów w sytuacjach stresowych.

Przeżycie drużyny nie sprowadza się jedynie do techniki, wiedzy czy doświadczenia. Powierzamy sobie nasze życie; dzielimy wspólną przyszłość. Jesteśmy grupą, którą naprawdę wiele łączy.

Używaliśmy tylko pistoletów na dwutlenek węgla, ale stres i strach jaki czuliśmy podczas treningu nie przypomina niczego co przeżyliśmy do tej pory. Nie mamy innego wyjścia jak zaufać sobie nawzajem.

Kenichiro i Murashu brali udział w treningu pierwszy raz. Czułem pewną niepewność, ponieważ była to ich pierwsza współpraca z resztą ekipy.

Normalna formacja zespołu Alpha to Shin-chan z przodu, jako rozpoznanie, ja za nim, jako dowódca, Kenichiro jako numer trzy, a Murashu jako czwórka. Celem naszego treningu było uwolnienie zakładników. Musieliśmy dostać się do budynku zajętego przez inne drużyny.

Zaplanowaliśmy, że na początku Kenichiro rzuci granat dymny, a potem wszyscy wejdziemy razem. Kenichiro dał znak Murashu, żeby ruszał by przygotował się do wejścia. Murashu źle zrozumiał znak ręką i wszedł sam do środka.

Wszyscy spanikowaliśmy, ponieważ czasowo się nie zgraliśmy. Kenichiro nagle rzucił granat. Wróg czyhający w środku zastrzelił Murashu. Człowiek padł! Już nie żył.

Tak oto został ranny w twarz.

Shin-chan i ja ruszyliśmy do środka. Nic nie widzieliśmy z powodu zasłony dymnej. Musieliśmy zbierać naszą roztrzęsioną drużynę tuż przed nosem wroga. Byliśmy w potrzasku. Ogień z karabinów automatycznych otoczył nas.

Czas mijał. Nasza sytuacja się pogarszała…zakładnicy byli w niebezpieczeństwie.

Mieliśmy 100% szans na oberwanie kulką w przypadku wyjścia z zasłony, ale nie mieliśmy innego wyjścia; nic nie zrobilibyśmy stojąc w miejscu. Każdy z nas musiał zaufać reszcie.

Krzyknąłem do Shin-chana: ‘Ruszajmy!’

’Ruszajmy!’ odpowiedział bez wahania. Klepnąłem go w ramię – sygnał do wejścia. Pełen napięcia moment wspólnej infiltracji!

Niestety szybko dosięgły nas macki śmierci. Chociaż nie to było najważniejsze. Co to było za uczucie jedności z Shin-chanem, które poczułem? Czy to było zaufanie? Więź? Obaj ruszyliśmy przez ścianę dymu i obaj mieliśmy wtedy te same myśli.

Shin-chan robił rozpoznanie, a ja dowodziłem, także w czasie treningu przed MGS3. Mieliśmy wtedy te same pozycje. Najpierw weszliśmy do budynku, następnie udawaliśmy ofiary. Musieliśmy wejść pierwsi mimo tego, że wiedzieliśmy co nas czeka. Łączy nas wiele wspólnych śmierci.

Po dwóch dniach, w tej samej drużynie, biorąc udział w tych samych sytuacjach możemy wytworzyć związek opierający się na obopólnym zaufaniu. Robię gry z nimi od lat. Są więcej niż kolegami z pracy. Mimo to, praca w biurze nie pozwala nam na uzyskanie tego uczucia jedności, które wytwarza się podczas wspólnego treningu.

My, czterej członkowie zespołu Alpha dzieliliśmy strach i stres przez dwa lata. Mimo tego, że te wydarzenia były zaplanowane, przeżyliśmy strach utraty życia na polu walki. Murashu i Kenichiro w końcu stali się przyjaciółmi z pola walki.

Trening opłaci się gdy będziemy pracować nad technicznymi aspektami MGS4. Jednakże uważam, że doświadczyliśmy tam czegoś więcej. Nasz zespół wytworzył w sobie uczucie wzajemnego zaufania. Nie można wytworzyć czegoś takiego w czasie pracy dzień w dzień. Wytworzyliśmy bliższe więzi ponieważ dzieliliśmy wspólne doświadczenia i uczucia w sytuacjach ekstremalnych. Używaliśmy pistoletów na dwutlenek węgla, ale słowa nie wyrażą fizycznego napięcia, które czuliśmy podczas treningu.

Sytuacja wymagała współpracy. Nie szliśmy tam z instrukcją obsługi; nie mieliśmy żadnego wsparcia na polu walki. Wszystko zależało wyłącznie od naszych zdolności do pracy w zespole.

Do samo tyczy się MGO. Najsilniejsze zespoły najlepiej współpracują.

Zająłem się listami, dokumentami, które musiałem podpisać, a także kilkoma sprawami administracyjnymi w biurze. Z pewnością nie ma tu wielu dobrych wiadomości. Widzę tylko problemy.

Moim priorytetem jako biznesmena, jest rozwiązywać problemy szybko i pewnie.

Chciałbym kreatywną pracę, ale jej nie dostanę. Trzeba wykonać wiele nudnej pracy by móc się zająć kreatywnością. To jeden z moich obowiązków w biznesie.

Gdy wysunąłem głowę znad sterty papierów było już po 22.

Zjadłem delikatny posiłek złożony z grzybów poricini w sosie kremowym w barze DEL SOL. Wypiłem do tego dwie szklanki wina – białego i czerwonego.

Plakaty reklamujący filmy pokazywane na pokazie na Międzynarodowym Tokajskim Festiwalu Filmowym pokrywają ściany na drodze do stacji Roppongi linii Hibiya. Prawie co krok wpadałem na przechodniów bo ciągle patrzyłem na plakaty. Uważajcie na maniaków filmowych!

Deszcz zaczął padać około północy. Irytuję się, gdy mam parasol i nie pada. Skorzystałem z parasola w drodze ze stacji do domu. Poczułem się szczęśliwszy, ponieważ mój parasol nie był bezużyteczny; miał swoje zastosowanie.

Dzień rozpoczął i zakończył się deszczem.

19 Października 2005 – Środa

Często używamy sztucznego wyrażenia, ‘Świat biznesu jest jak pole walki’. To nie jest całkowicie prawda. Powinniśmy mówić ‘Świat biznesu jest jak pole walki, na którym nie masz sprzymierzeńców’. Prawda, zarówno w świecie biznesu jak i na zamkniętym polu walki doświadczamy wielopoziomowego napięcia i stresu, a mimo to zaufanie jest trudne do wytworzenia wśród biznesmenów.

Jednym z lokalnych pojedynków, który istnieje zawsze podczas prawdziwych wojen: Pojedynek Ego. Wrogowie w czasie Pojedynku Ego istnieją nie tylko poza firmą, ale także wewnątrz niej. Dzisiejszy przyjaciel staje się jutrzejszym wrogiem.

Przeciwko komu tak naprawdę walczymy?

Największym zagrożeniem w prawdziwej walce jest ogień towarzyszy. Pojawia się, gdy zostaniesz postrzelony przez swojego towarzysza. Najwięcej ofiar w wojnie zostaje rannych właśnie w ten sposób. Najwięcej ludzi z KojiPro uczestniczących po raz pierwszy w treningu zostało wyeliminowanych w ten sposób.

Ta sama prawda odnosi się do firm w wojnach przedsiębiorstw. Nabój, który wystrzeliwujesz by ochronić siebie, może trafić w twojego kolegę.

Mimo to, więcej ludzi będzie zajmować się walką ze sobą wewnątrz firmy niż walką z konkurencyjną firmą.

To zachowanie jest naprawdę dziecięce; nie możemy wygrać ogólnoświatowej wojny korporacji w ten sposób. Zwycięstwo staje się niemożliwe, a nie możemy wygrać, jeżeli działamy sami. Musimy polegać na naszych przyjaciołach z pola walki, z którymi łączy nas obopólne zaufanie, jeżeli chcemy wygrać.

Ogień towarzyszy przydarza się nawet w branży elektronicznej. Uwielbiam tworzyć gry, więc chcę coś z tym zrobić.

Przynajmniej mam towarzyszy broni w Kojima Productions. Obopólne zaufanie nie może się wytworzyć w organizacji jedynie poprzez systemy i odpowiedzialność. Ludzie są połączeni przez tamashii…przez duszę. Walczymy jedynie mając za sobą towarzyszy walki. Nie walczymy ani by zamienić firmę ani branżę w pole walki. Naszym głównym celem powinno być wytworzenie relacji jak u towarzyszy broni.

Chciałbym podziękować Tokyo Phantom i Tokyo Marui za sprzęt, z którego korzystaliśmy w czasie wczorajszego treningu.

Rano bolało mnie gardło. Nie miałem zakwasów, ale i tak czułem się ociężały i senny. Zastanawiam się czy się przeziębiłem.

Wyciągnąłem z lodówki napój energetyczny Yunker. Nie mam teraz czasu na choroby.

W czasie godzin szczytu przeszedłem przez tunel prowadzący ze stacji Roppongi do Hills. Moją uwagę ponownie przykuły plakaty reklamujące Międzynarodowy Festiwal Filmowy. Nie patrzyłem przed siebie, ponieważ nie mogłem oderwać wzroku od plakatów z lewej strony.

Dłużej przyglądałem się plakatowi reklamującemu Kamen Rider: The First do filmu Sympathy for Lady Vengeance. Przestawiłem uwagę, gdy przypomniałem sobie wczorajszą lekcję, gdy wpadłem w tych ludzi. Wtedy zobaczyłem innych którzy, tak jak ja, patrzyli na plakaty z lewej strony.

’Tym razem nie wpadłem na nikogo. Ciekawe dlaczego.’

Zastanawiałem się dlaczego. Tłum idący ze stacji Roppongi w stronę Hills w jakiś sposób przypomina strumień, podczas porannych godzin szczytu. Płynie tylko w jedną stronę. Tylko kilka osób idzie z Hills w stronę stacji.

Wtedy zrozumiałem: nikt nie wpadł na nikogo innego z powodu struktury tłumu. Spokojnie mogę iść patrząc na plakaty, jeżeli dostosuję swoje ruchy do prądu.

Będę tak robił każdego ranka. Jednak podczas wieczornych przechadzek będę musiał mieć się na baczności. Wtedy ludzie także będą szli ze stacji do Hills. Będę musiał uważać by na nich nie wpaść.

Minąłem ostatni plakat i stanąłem na ruchomych schodach. Ponownie powiększyła się lista filmów, które chcę obejrzeć.

Na lunch zjadłem smażony ryż z ostrą wieprzowiną w restauracji Fuuton San Raakyo. Menu na lunch składało się głównie z potraw morskich. Nie jestem ich fanem, więc dałem sobie spokój.

Wracając do biura zauważyłem za Hills Arena zauważyłem bardzo ciekawy samochód. To ruchomy sklep sprzedający posiłki na ulicy. Ruchomy sklep przyjeżdżał tutaj często rok temu, sprzedawali w nim chleb w kształcie melona. Ten sprzedawał smażony chleb.

Wygląda na to, że to wydarzenie trwa tylko krótki okres czasu. Wydarzenie zwane przejście do wioski Umu.

’Oh wow! Smażone chleby…ileż wspomnień!”

Podszedłem tak, jakbym został wezwany. Zostałem przywitany bardzo żywym ‘Witam!’. Lunch już mnie wypełnił, ale dorośli powinni mieć pewne maniery.

’Co polecasz?’ zapytałem.

’Zobaczymy…Kinako i kakao są bardzo dobre.’

Widziałem wiele pojemników z proszkami o różnych s makach. Znalazłem puszkę z Kinako. Ciężko było mi wyobrazić sobie smażony chleb z Kimako, więc powiedziałem ‘Wezmę z kakao.’

Dokonałem dobrego wyboru. Jeden smażony chleb to 100 jenów. Sprzedawca wyjął świeży chleb prosto z podgrzewacza i zatopił go w pojemniku z kakao.

’Oto pański chleb!’

Wziąłem chleb zapakowany w papier. Był cały w proszku kakaowym i strasznie gorący.

’O rety, to jest ogromne! Czy zjem to całe?’

Dwie osoby, które mi się przyglądały jedzącego smażony chleb nie zapomniało o swoich manierach. Matsuhanan zamówił Cafe-au-lait, a Kenichiro Kinako. ‘Nasze żołądki są pełne’, powiedzieliśmy, ‘ale to jest naprawdę dobre’. Następnie my, trzech staruszków wypełniliśmy swoje usta. Takie pyszne i słodkie!

Dostałem proponowany wygląd artykułu dla magazynu Hyper. Przeczytałem go i poprosiłem Murashu i Ryosaku by zrobili to samo.

Artykuł w tym miesiącu dotyczy Jaws i zostanie opublikowany w grudniowym numerze Huper Playstation 2. Jaws ukaże się 30 października.

W Internecie pojawiła się plotka jakobym zakończył publikację artykułów, ponieważ przez dwa miesiące z rzędu żaden się nie pojawił. Nie ma obaw…będę kontynuował tam gdzie przerwałem.

Popołudniu zamierzamy nagrać narrację dla angielskiej wersji dysku Existence. Narracja musi zostać nagrana dla trzech i pół godzinnego materiału.

Nagranie odbędzie się w studiu E-B, które jest na tym samym piętrze co KojiPro. Japońską narrację nagraliśmy w tym samym miejscu we wrześniu.

Na tym piętrze są studia nagraniowej. Studia A do D, są wykorzystywane jedynie przez KojiPro. Te studia były początkowo wykorzystywane, przez nieistniejące już studio Konami Computer Entertainment Japan (KCEJ) West. Każde studio było wykorzystywane do innego celo: komponowania muzyki, edycji i miksowania.

Studia E-A i E-B były wykorzystywane przez KCEJ EAST. Używaliśmy studia E-A do standardowych nagrań, a studia E-B do nagrywania efektów dźwiękowych i głosów. WEST i EAST osobno pracowały nad grami, więc studia były wykorzystywane na inne sposoby. Teraz, jednakże, wykorzystuje te studia bardziej efektywnie jako jedno.

Oba studia z byłego EAST były połączone, więc nasza praca stała się jeszcze wygodniejsza. E-B oznacza EAST studio B. Jestem trochę zawstydzony faktem, że dowiedziałem się o tym dopiero dzisiaj. Przynajmniej mogę powiedzieć, że studio E-A nie odpowiada za tworzenie gier sportowych.

Poprosiłem pana Hideyuki Tanaka do narracji wersji japońskiej. W grze odpowiada za głos Otacona. Dzięki niemu nagraliśmy wspaniałą i pełną pasji narracje. Chcę by wszyscy jej wysłuchali gdy Existence zostanie ukończony. To must-have dla fanów Hideyuki.

Poprosiłem pana Jacka by odpowiadał za narracje wersji angielskiej. Jego narracja dała filmowym obrazom trochę inne brzmienie od tej pana Hideyukiego. Jest świetne. Chciałbym by odbiorcy japońscy jej wysłuchali.

Mieliśmy odprawę dotyczącą wczorajszej operacji ratowania zakładników.

Poszedłem z Ryosaku do restauracji Yokaru na kolację. Zamówiłem Chii-sui-men, a Ryosaku zamówił Bai-ko-men (które, zazwyczaj ja bym zamówił).

W drodze powrotnej do biura zatrzymałem się w księgarni. Wyszła nowa książka T. Jefferson Parkera pod tytułem California Girl. Parker napisał także Sileni Joe. Bardzo chcę ją przeczytać. Już miałem ją w dłoni, ale natychmiast odłożyłem ją na półkę. Najpierw musze przeczytać te książki, które już mam. W przeciwnym wypadku, po prostu urośnie moja lista zaległości.

Rzadko kiedy rezygnuję z książki gdy już ją zacznę czytać. Czytam od początku do końca, nawet gdy jest nudna. Czytam także wszystkie książki które kupuje. Ludzie polecają mi książki, ale ja kupuje je tylko dla siebie. Nigdy nie wyrzucam książki która przeczytałem, ponieważ książki są same w sobie doświadczeniem. Chcę dbać o wszystko co przeczytałem.

Książka, którą człowiek przeczyta jest taka jak pamięć. Chcę zachować swoje książki, tak jak chcę zachować wspomnienia. Moja żona irytuje się, że trzymam w domu tyle książek.

Przedstawienie nowej książki, przypomina przedstawienie nowej osoby. Pomyśl o szansie na spotkanie z jedną książką w bezmiarze ich wszystkich. Książek musi być tyle ile gwiazd we wszechświecie. Naprawdę musi trzymać nas jakieś przeznaczenie.

Chcę wierzyć, że moja intuicja prowadzi mnie do to tego przeznaczenia. Chcę dbać o wszystkie książki, których obecność zostałem zaszczycony.

Od TGS nie byłem miałem sposobności by przeczytać wiele książek. Czuję się trochę niestabilny. Rzadko żyję bez czytania. Nie było tak od ukończenia MGS3 rok temu. Nie mam czasu na czytanie. Moje podróże z pracy do domu to jedyny czas wolny.

Tylko, że nawet wtedy czuję się zmęczony. Z reguły rezygnuję z czytania i jedynie słucham muzyki. Jeżeli tak dalej pójdzie nic dobrego z tego nie będzie. Życie bez czytania jest dołujące.

Wróciłem do biura. Było ogłoszenie o trzęsieniu ziemi, które wydarzyło się gdy jedliśmy ramen. Szedłem, więc nic nie poczułem. Moje pięć zmysłów musi być zmęczonych.

W nocy popływałem na siłowni. Prawie skurcz mnie chwycił. Zastanawiam się…czy mógł być to skutek wczorajszego treningu? Jakikolwiek byłby powód, pływałem nieporadnie z powodu skurczy. Pod koniec korzystałem już tylko z ramion.

Będąc w jacuzzi znalazłem ślad na prawym udzie. Wiedziałem, że ktoś mnie trafił, ale nie sądziłem, że został ślad. Gdy fund tym pomyśle to ręka Murashu wyglądała jakby ktoś ją złamał.

Z siłowni wyszedłem przed północą. Każdego dnia widzę w mieście coraz więcej dyń. Nawet ja (a wiedzieć trzeba, że nie znoszę warzyw) czuję się lżejszy o tej porze roku.

20 Października 2005 – Czwartek

Gdy człowiek zostaje trafiony przez przyjacielski ogień, spada jego ciśnienie tętnicze, a morale znika. Ja zostałem w ten sposób trafiony w samo serce. Żal płynie w moich żyłach zamiast krwi.

Na lunch zjadłem Kake-soba i Kurobuta-don w restauracji Kurosawa.

Sklep z tytoniem obok Kurosawa jest dziki. Sprzedają klasyczne marki papierosów takie jak Echo czy Wakabe. Mają także duży wybór papierosów importowanych. Nawet automat przed sklepem wydaje różne marki. Nie palę, ale zawsze zatrzymuję się przed tym sklepem i patrzę przez okna. To jak archiwum papierosów z całego świata z okresu wielu lat.

Sklep wygląda jak stary sklep z tytoniem z czasów imperatora Showa. Nigdy nie widziałem by do tego sklepu wchodziły typowe ‘popularne starsze panie’ czy ‘milutkie dziewczynki’, może są schowane gdzieś z tyłu.

Długo przyglądałem się papierosom w witrynie. Były tak nostalgiczne i egzotyczne. Mój umysł udał się do ery Showa, tak jakbym podróżował w czasie. Złapałem się na podróżowaniu w myślach przez obcy kraj, a opłata była zerowa. Kupowanie przez witrynę sklepu z tytoniem było jak wycieczka do muzeum.

Mój wzrok spoczął na papierosach Hi-Lite. Spośród wszystkich wystawianych marek, Hi-Lite były najpopularniejsze w czasie ery Showa. Teraz już ich nie widać.

Gdy byłem chłopcem mój tata palił Hi-Lite. Był zatwardziałym palaczem. Pamiętam, jak kiedyś w środku nocy wysłał mnie po paczkę Hi-Lite. Mój tata umarł młodo. Za każdym razem gdy widzę paczkę Hi-Lite czuję jego zapach; w myślach widzę jego twarz.

Czy, gdyby żył to paliłby dalej? Czy ja bym palił? Czy, tak jak w filmach, paliłbym te same papierosy co on?

Czasem zastanawiam się nad takimi rzeczami.

Nie palę. Nie przestałem palić po latach bycia uzależnionym. Po prostu nigdy nie zacząłem. Dlaczego ktoś taki jak ja – fan twardych rzeczy – unikał palenia?

Moja historia nie jest wyjątkowo ciekawa. Wszyscy palili gdy byłem młodszy: przyjaciele, rówieśnicy, starsi koledzy, rodzina, nawet nauczyciele i wykładowcy. Wtedy było inaczej.

Nie podobała mi się ta moda. Nie chciałem palić, bo wszyscy palili. Chciałem zachowywać się inaczej. Bardzo długo byłem typem człowieka, który idzie pod prąd. Patrząc na to z perspektywy czasu widzę, że dokonałem właściwego wyboru.

Widziałem na wystawie coś co nazywało się ‘tabaka’. To taki tytoń, który się wciąga. Sprzedawany jest w malutkich puszkach, podobnych do puszek na pasta do butów i maść. Są dostępne różne smaki, takie jak kawa. Ale jak ktoś ma to wciągnąć?

Mamy zatkać jedną dziurkę nosa i wciągnąć drugą? Mamy zmieniać dziurki? Zdecydowałbym się na to, ponieważ łapię gorączkę w okresach kiedy panują alergie. Zastanawiam się, czy jest to w ogóle bliskie temu jak mamy to wciągnąć.

To oczywiście tytoń, więc zapewne zawiera nikotynę. Niekoniecznie tworzy dym, bo nie jest to ani papieros, ani cygaro. To czysty rodzaj tytoniu.

Po obejrzeniu, jako dziecko, filmu Easy Rider, próbowałem skopiować zachowanie Petera Fondy, rozrzucając na stole mąkę. Z jakiegoś powodu spoglądanie na te pojemniki do wciągania, przyprowadziło wspomnienia.

Nie róbcie tego co ja robiłem.

Kupiłem DVD z filmem The Butterfly Effect i soundtrack na CD z trylogii Godfather w Tsutaya. Na płycie jest muzyka z wszystkich trzech filmów Godfather.

Zauważyłem także informacje o nowo wydanym filmie Leos Caraxa pod tytułem Les Amants du Pont Neuf. Od razu chwyciłem go z półki, ale wtedy przypomniałem sobie, że już go kupiłem, więc odłożyłem go z powrotem.

Coraz częściej zdarzają mi się takie wypadki – oznaki mojego wieku.

Słuchając muzyki z trylogii Godfather, zmieniłem informacje o postaciach z MGS4 by dostosować je do informacji zdobytych na treningu.

Podoba mi się utwór The Imigrant z części drugiej. Pamiętam, że będąc chłopcem nagrałem ten utwór z radia, z programu poświęconego muzyce filmowej.

Kupiłem trochę Kakkontou-oki (napój powstały na bazie chińskiego lekarstwa ziołowego) i uzupełniłem zapasy ziół. Próbuję nie złapać przeziębienia. Sztuczka polega na tym, żeby dbać o siebie, gdy czuje się, że jest już blisko. Nie powinno się czekać, aż się je złapie. Czekało się zbyt długo jeżeli czuje się jakby się już je miało.

Ostatnio moim ulubionym suplementem diety jest Healthy Vinegar. To cukierek do żucia zrobiony z octu. Smakuje jak ocet jabłkowy…pychota.

Famitsu opublikowało reklamę Subsistence. Słowa ‘Trailer MGS4’ znalazły się w rubryce opisującej bonusowy film na trzecim dysku. Chcę by dużo ludzi zagrało w Subsistence. Chcę by sprawiło im to radość. Tylko to marzenie mam w głowie, gdy przebijam się przez ostatnie fazy produkcji Subsistence.

Po południu zjadłem lekki posiłek. W ciągu dnia straciłem apetyt z powodu drugiego przyjacielskiego strzału w moje serce.

Poszedłem do Pantery i zjadłem kanapkę z dynią i grzybami. Ostatnimi czasy czuję się wyłącznie na siłach by jeść dynie.

Wygląda na to, że otworzą sklep Cold Stone obok Banana Republic. Cold Stone to popularny sklep z lodami z Ameryki Północnej. Sprzedają lody przygotowane poprzez rozgniatanie lodów, ciastek i dodając przybranie, podając na zimnej tacy.

Otwarcie nastąpi 3 listopada. Już w przyszłym miesiącu będę miał okazje by tam zjeść.

Festiwal rozgrywki odbędzie się w dzielnicy Akihabara od 22 do 30 października. Nazywamy go w skrócie Entama. Powoli łączy się z Międzynarodowym Festiwalem Filmowym w Tokio. Sony Komputer Etertainment wspiera ten festyn, więc KojiPro także pojawi się, prezentując Subsistence i MGA2.

Cyfrowo połączymy się z głównymi lokacjami, tak by mogli zagrać w Metal Gear Online w:
Akihabara Daibiru, sklepie Sofmap Akibahara i budynku Sony w Gilza. Naprawdę chcę by wszystkim się podobało. Dodatkowo pokażemy trailer MGS4..

Główny zespół KojiPro już tam jest i sprawdza cyfrowe środowisko.

Drugą noc z rzędu poszedłem pływać, by wyleczyć rany z obozu. Dzisiaj już wszystko w porządku z moimi nogami. Bardziej nimi pracowałem, by zrównoważyć wczorajszą rekreacje.

Siedząc w saunie zastanawiałem się nad środowiskami w MGS4. Sprawdzę i poprawie pomysły jutro.

Ślad pozostawiony po kuli jeszcze nie zszedł. Rana jest dość widoczna, mimo tego, że nie boli. Powinna zejść za parę dni.

Rana w moim sercu to inna sprawa. Rana z przyjacielskiego strzału jest całkowicie niewidzialna, wewnątrz mnie, a zasklepienie zajmie jej sporo więcej czasu.

21 Października 2005 – Piątek

Dzisiaj w drodze do biura przedłużyłem swoją kartę podróżną. Zawsze kupuję taką która wystarczy na trzy miesiące. Jedno miesięczna kończy się za szybko, a sześciu miesięczna jest za długa. Trzy miesięczna jest idealna.

Mam idiosynkrytczne poczucie czasu i jego proporcji. Czuję tak jakby przyszły miesiąc był jutro, trzy miesiące to bliska przyszłość, a sześć miesięcy to tylko troszkę dalsza przyszłość. Mogę powiedzieć co się wydarzy za trzy miesiące – jeden miesiąc to za mało; a przy sześciu wszystko się rozmywa.

Moja nowa karta jest ważna do stycznia 2006 roku. Ta data patrzy na mnie wielkimi literami. Będę na nią patrzył za każdym razem gdy wejdę do pociągu.

Za każdym razem gdy na nią spojrzę pomyślę: Czy gdy ona się skończy będę się czuł mniej zmęczony? Czy ukończymy wtedy grę? Jak daleko posunie się nowy projekt? Jak odbiorcy zareagują na datę premiery? Czy będę wtedy jeszcze żył?

I tak dalej.

Będę sobie zadawał to pytanie za każdym razem gdy spojrzę na kartę…za każdym razem gdy przejdę przez bramę, przez najbliższe 3 miesiące, aż do końca stycznia

Proces twórczy wymaga ogromnej ilości czasu. Jestem ciągle zajęty. Nie mam czasu by zachwycać się zmianą pór roku, że już nie wspomnę o samych porach roku. Potrzebuję karty ważnej na trzy miesiące by kierować rokiem…standard który sprawia, że rok można pojąć.

Zastanówmy się nad metaforą biegu maratońskiego. Patrzę na datę ważności karty jak na linię mety. Tworzę plan krótkoterminowy na bazie trzy miesięcznego terminu. Podobnie biegacz przygotowuje plan składający się z mniejszych celi na drodze do mety.

”Dam z siebie wszystko aż do następnego zakręty,” może myśleć. „Dam z siebie wszystko aż do połowy.” Ja czuję podobne gdy kształtuję dalszą przyszłość na podstawie trzy miesięcznej karty.

Licznik którego używam jako wskazówek do osiągnięcia celu resetuje się za każdym razem gdy przedłużam ważność karty. Mój kolejny cel zbiega się w czasie z kolejną datą ważności. Czas przebiega przez nią; ja ją odnawiam; ustawiam wizję jeszcze dalej – zwiększam czas pomiędzy chwilą obecną a celem.

Coś takiego nie działoby się gdybym używam Miejskiej Super Inteligentnej Karty. Te karty są z góry opłacone i nie trzeba ich przedłużać. A ja ciągle używam staromodnych kart, bo one dają mi pewien schemat.

Do stycznia dam z siebie wszystko. To mój obecny cel.

Dr. F. Paul Wilson (mój ulubiony pisarz) przysłał mi list. Widział w sieci trailer MGS4. ‘Jesteś niesamowity’ napisał.

Cieszę się, że on się cieszy! Już nie mogę się doczekać aż przeczytam kolejną część przygód ‘Repairman Jack’. Zastanawiam się kiedy opublikują przetłumaczoną wersję. Proszę wydawnictwo Furosha, nie obijajcie się i nie zapomnijcie jej wydrukować.

Na lunch poszedłem do restauracji Kippoji. Nie byłem tam od jakiegoś czasu. Zamówiłem Kurobuta-no-yawarakani a Matsuhanan zamówił Yujiro-no-aishita-karee.

Kupiłem drugą część mangi Kosaku Shima, Zastępca Dyrektora.

Awanse postaci Kosaku Shima po korporacyjnej drabinie przypomina mi moje awanse w Konami. Naprawdę! Oczywiście są to podobieństwa zupełnie przypadkowe, ale wygląda na to, że utrzymuję takie tempo kariery jak Shima. Trochę dziwnie porównywać moją pracę do pracy wielkiej korporacji jak Hatsushiba z mangi, ale przynajmniej nazwy stanowisk są podobne. Musimy po prostu zignorować różnicę wielkości firmy i ograniczenia promocji.

Zawsze wyobrażałem sobie zdobycie kolejnego awansu wtedy gdy Kosaku Shima go dostawał.

Gdy zacząłem czytać mangę Shima był szefem dywizji. Ja byłem wtedy szefem procesu twórczego. Shima jako szef dywizji zyskał prestiż; a ja zostałem drugim głównym managerem. On został managerem Shima, gdy ja awansowałem na Managera. On został dyrektorem, gdy ja awansowałem na stanowisko wice prezesa w oddziale Konami-JPN i stałem się dyrektorem. No i ja wróciłem do głównych stanowisk Konami uzyskując promocję na stanowisko zastępca dyrektora korporacji, gdy Kosaku Shima został zastępcą dyrektora.

Wygląda na to, że zarówno on jak i ja walczyliśmy o pozycje. Mimo tego, że podjęliśmy inne drogi. On ma kwalifikacje by zostać prezesem Kosaku Shima. Czytelnicy mangi to głównie mężczyźni pracujący w korporacjach; ich ostatecznym celem jest zostanie prezesem. Ja po prostu kocham możliwość tworzenia gier, a nie biura korporacji. Teraz jestem zastępcą dyrektora korporacji, dyrektorem naczelnym KojiPro, reżyserem gier i twórcą gier…tak jak na samym początku.

Moje obecne tytuły wyglądają tak:

CEO Konami Group

Zastępca prezesa (Firma tworząca gry)

Dyrektor Kojima Productions

Twórca gier

Długie i skomplikowane, ale twórca gier jest najważniejszym z tych wszystkich tytułów. Inne tytuły pozwalają mi stworzyć środowisko w którym mogę pracować jako twórca gier.

Zgodziłem się na przyjęcie roli producenta i managera firmy by mogła ona tworzyć dobre gry. Gdy przypominam sobie o tym, że mam ważną pozycję w łączeniu grup tworzących gry muszę przekonywać się o tym, że nie rozprasza mnie o od tworzenia gier. Z pewnością nie zostałem zastępcą dyrektora bo został nim Kosaku Shima. Nawet w moim wieku wolałbym żyć karierowym życiem młodszego Kosaku Shimy.

Kosaku Shim spotkał na swojej drodze wchodzenia po drabinie sukcesu wielu problemów, nawet tak błahych jak agenci kontaktów z publiką. Nowe pozycje i sytuacje zmusiły go do radzenia sobie z wieloma różnymi problemami. To interesująca część historii. Naprawdę mógłbym się odnieść do niepewności i problemów tej postaci, więc poczułem się z nim bliski. Ta mangowa seria ma specjalne i wyjątkowe miejsce w moim sercu.

Traktuję swoją pracę jak powołanie – prawdziwe. Naturalnie przyjąłem, że ‘Twórca gier’ lepiej mnie opisuje niż inne tytuły zawodowe.

Na kaskadowych panelach na Roppongi Hills pojawiły się plakaty reklamujące Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Tokio. Festiwal w końcu zacznie się jutro.

Po długim zamieszaniu zwróciłem swoją uwagę na MGS4. Miałem przy tym mnóstwo zabawy. Uczucie którego doświadczam podczas pracy upewnia mnie w sensie mojego życia.

Dość długą chwilę nie zajmowałem się postaciami, a one zmieniły się według własnego widzimisię. Zmieniają się dalej, nawet gdy na nie patrzę. Nie mam nad nimi kontroli. Oczywiście poprawiam je według ich naturalnego rozwoju i mojej kreatywnej weny. Podświadomie wyobrażam sobie sceny hale których postacie wykorzystają to czego nauczyliśmy się na treningu. Bawię się tak dobrze, że zapominam o oddechu!

Przez chwilę nie pamiętałem o tym, że to jest moja prawdziwa praca. To prawdziwy urok pracy jako twórca gier! Tutaj jestem w domu.

Jesteśmy niesamowicie zajęci przygotowaniami do festiwalu Enta w Akihabara. Zespół online śpieszy się z wykryciem błędów i ustawieniem środowiska sieciowego. Zespoły Subsistence o MGA2 są już w trakcie swoich własnych wojen. Ci ludzie (a także wszyscy inni pracujący przy festiwalu Enta) pracują bez snu.

Podczas ostatniego pokazu widziałem dziś film Stealt. ‘Co?’ pomyślałem. ‘Nie wiedziałem że to jest taki film.”

Wyobrażałem sobie inną fabułę. Myślałem, że będzie to dramat o młodych ludziach uwikłanych w trójkąt miłosny. A zamiast tego był to zwykły, czysty romans – to mnie bardzo ucieszyły.

Tak czy inaczej sceny walki były niesamowite. Bardzo byłem zadowolony z pracy kamer i efektów cyfrowych odzwierciedlających obecną technologię. Żadna z tych scen nie byłaby możliwa gdyby reżyser użył tylko scen kręconych na żywo. Stealth wykorzystał kilka efektów rodem z anime. Tylko walki zostały stworzone przy pomocy efektów CGI. Bardzo dobrze to pasowało.

Moje oczy obróciły się i poczułem zawroty głowy. Nie powinno mnie to zaskoczyć. W końcu Rob Cohen reżyserował Stealth. On potrafi przekazać odbiorcom ruch na ekranie.

Sądziłem, że w filmie końcowym będzie nowa piosenka Hyde’a. Niestety nie było jej. Ciekawe czy było tylko w wersji z dubbingiem.

Bardzo zaskoczył mnie ostatni trailer Dark Water.

Trailer przedstawił film jako opowieść o więzi pomiędzy matką a córką, a nie jako horror. Czy zdecydowali się tak go przedstawić bo premiera została przesunięta? A może dlatego, że skończył się boom na horrory? Piosenka Namida-ga-afuerte-mo w wykonaniu Crystal Kay była grana w czasie trailera. Bardziej podkreślała więź między matką a córką niż horror.

Mój kolega powiedział mi kilka lat temu o Honogurai-mizu-no-soko-kara, japońskim filmie przeróbce Dark Water. ‘Panie Kojima,’ powiedział ‘jest pan zbyt czuły by oglądać ten film. Może skończyć się to dla ciebie dość niebezpiecznie, więc lepiej nie oglądaj.’

Powinien być to film pełen wrażeń. Dlatego nigdy nie widziałem Honogurai-mizu-no-soko-kara mimo tego, że bardzo lubię aktorkę Hitomi Kuroki.

Jednak jestem większym fanem Jennifer Connely więc obejrzę Dark Water.

23 Października 2005 – Niedziela

Wczoraj poszedłem do biura po lunchu, ale wziąłem sobie wolne od bloga, po prostu nie czułem się na siłach. Słońce w końcu zabłysło nad ranem, więc zdecydowałem się popracować nad blogiem.

Widziałem film Wallace & Gromit: Curie of the Were-Rabbit. Jest na pokazie specjalnym na Międzynarodowy Festiwalu Filmowym w Tokio w Hills. Chciałem także zobaczyć Kamen Rider: The First. Niestety pokazywano go w tym samym czasie w innym kinie. Wybrałem moich ukochanych Wallace i Gromiła.

Słyszałem, że Kamen Rider: The First pojawi się w kinach w listopadzie. Wtedy go obejrzę.

Tuż przed 11 kurtyna poszła w górę, a ojciec Wallace’a i Gromita Nick Park wygłosił przemówienie! Oh to było naprawdę! Sam Nick Park! Byłem taki poroszony.

Następnie na scenie pojawili się Wallace i Gromit! Byli dość dużi…no i nie byli z plasteliny.

Nick Park udzielał wywiadu stojąc między Wallace a Gromitem. Wszystko było bardzo sympatyczne i miłe od początku do końca. Moje przypuszczenia się potwierdziły: reżyser ma angielski akcent.

Dwa tygodnie temu słyszałem, że spalił się magazyn Aardman Animations, zabierając ze sobą trzydzieści lat filmowych skarbów. A mimo moich obaw, Nick Park pojawił się na scenie i to w dobrym nastroju.

Bardzo oczekiwany nowy film o przygodach Wallace’a i Gromita trwa blisko dziewięćdziesiąt minut! Naprawdę długi.

Film był naprawdę świetny. Bardzo zabawny. Tym razem Gromit prowadził, co publiczność w kinie przyjęła oklaskami. Są wielkimi fanami Gromita tak jak ja.

Międzynarodowy Festiwal Filmowy jest z reguły wycelowany w dorosłych widzów, ale wiele rodzin przychodzi na pokazy z dziećmi. Wallace i Gromit są tak popularni, że spodziewam się iż reakcja Japończyków przypomni reakcję Anglików. Film był na pierwszym miejscu w box orfice w Europie i USA.

Wallace i Gromit w końcu stali się popularni w Stanach Zjednoczonych. Do japońskich kin trafi na 1 marca 2006 roku. Oczywiście udam się na pokaz kolejnej wiosny.

Naprawdę chciałbym usłyszeć Kin-chana jako Wallace’a w japońskiej wersji.

W napisach końcowych widziałem nazwisko Rupert-sana. Wygląda na to, że odpowiadał za muzykę w filmie. Jest młodszym bratem Harry’ego Gregsona-Williamsa. Ostatnie dzieła Harry’ego-sana pojawiają się w filmie Domino, który zapowiada się świetnie.

Universal Studios stworzyło grę Wallace & Gromit: Curse of the Were-Rabbit. Została już wydana w Europie i Stanach Zjednoczonych. Tak się przypadkiem składa, że Konami odpowiada za dystrybucję na całym świecie. Premiera japońska pokrywa się z premierą filmu.

Grałem trochę w Wallace & Gromit w sierpniu na targach GC w Lipsku. Bardzo mi się podobało.

Gra oddaje ciepło stylu animacji plastelinowej, a mimo to jest całkowicie cyfrowa. Jestem pełen nadziei co do tej gry. Z niecierpliwością oczekuję premiery w Japonii.

Odkryłem Wallece’a i Gromita gdy obejrzałem ich drugi film pod tytułem The Wrong Trousers. Mój syn i ja jesteśmy od tamtej pory wielkimi fanami. Nigdy nie opuściłem pokazu Wallece & Gromit i kupiłem prawie wszystko co było dostępne. Mam wszystkie płyty DVD, a każdy kto przechodzi obok mojego biura widzi coś z mojej osobistej kolekcji.

Przez dziesięć lat myślałem ‘Chcę zrobić grę Walalce& Gromit’. Oczywiste, że byłem zaskoczony informacją iż to my zajmujemy się dystrybucją gry. Poczułem zazdrość…Wątpiłem w jakość gry, ale ulżyło mi po zagraniu. Gra jest dobrze wykonana i nie zniszczy reputacji stworzonej przez filmy.

W głowie mam plany jak przenieść do świata gier dwie animowane serie. Jedna to Wallace & Gromit, a druga to Tom & Jerry.

To cudowne stworzyć grę do której samemu napisało się scenariusz. Wydaje mi się, że interesująco musi być także tworzyć grę na podstawie czyjegoś stworzonego świata. Musiałbym wykazać czyjś kreatywny talent. Chciałbym kiedyś spróbować.

W porze lunchu ktoś się mnie zapytał ‘Dzisiaj też pracujesz?’ Ukryłem zawstydzenie i odpowiedziałem, ‘Oh, dziś przyszedłem tylko obejrzeć film.’ To naprawdę żenujące gdy ludzie odbierają cię jako pracoholika.

W biurze zająłem się zwykłymi pracami. Przygotowałem się do nadchodzącej konferencji, odpowiedziałem na kilka listów i wykonałem kilka mniej ważnych zadań.

Gdy wróciłem do domu skończyłem czytać książkę Shangri-La autorstwa Eiichi Ikegami wydaną przez wydawnictwo Kadukowa Shoten. To naprawdę interesujący kawałem science fiction.

To taki rodzaj science fiction o którym śniło moje pokolenie i które chciało uznać za swoje. Taki styl pisania podniecał nas, poruszał, a także oświecał.

Ogólnie rzecz biorąc opowieść miała bardzo dobre tło. Środowisko było bardzo rozbudowane, pełne pomysłów. To właśnie w tym science fiction ma swój urok.

Opowieści science fiction wymagają by efekty środowiska były ustawione zanim rozpocznie się fabuła. DO tych efektów należą informacje o technologii i futurystycznym społeczeństwie, a także o innowacyjnych nowinkach i związkach.

Tak przedstawiał się obraz science fiction w wydaniu mojego pokolenia.

„The Carbon Society!” „Teknology!” To było bardzo zabawne.

Większość ciekawych pomysłów, takich jak globalne ocieplenie wykorzystaliśmy w latach 70-ych, ale opowieść Ikegami’ego opowiada o tym w zupełnie nowy sposób.

Gdzieś w swojej głowie miałem podobny pomysł. Wpadłem na niego czytając artykuł trzy czy cztery lata temu. Było tam napisane:

’Kraje rozwijające się zgodziły się ograniczyć ogólną emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Jednakże teraz, dzięki protokołowi z Kioto kraje i firmy mogą handlować między sobą prawami do emisji.

Główne założenie handlu wymiennego powstało w 19 wieku w Chicago gdy w końcu w życie weszły zasady eko-biznesu. Jesteśmy teraz gotowi by radzić sobie z zagadnieniami ekologicznymi przy pomocy mechanizmów rynkowych.’

Wykorzystałem ten artykuł jako wskazówkę i wyobraziłem sobie projekt oparty na emisji dwutlenku węgla i prawach eko-biznesu. Fabuła skupia się na konfrontacji analityków, agentów krajowych, korporacji, oraz mafii stojącej za futurystycznym rynkiem handlu dwutlenkiem węgla. Zagadnienia ekonomiczne i wojny sprawiły, że ropa przestała być wygodnym źródłem paliwa.

W tym samym czasie zamierzałem dodać gwiezdne i oceaniczne możliwości składowania dwutlenku węgla. Te metody są obecnie bardzo dokładnie badane.

Nie wiem czy pan Eiichi Ikegami czerpał pomysł z tego samego artykułu. Po prostu zakopię swój stary pomysł, skoro powstała taka interesująca książka.

Estetyka science fiction mojego pokolenia powstała w latach 60-ych zanim fantasty stało się popularne. Nasza estetyka dała początek nowemu rodzajowi literatury skupionej na socjologicznych aspektach technologii. Nasza estetyka stała się filmami, a potem anime, zgodnie z upływem lat. Nasze science fiction wróciło do nas w nowej postaci.

Tematy naszej estetyki to między innymi krytyka mająca na celu rozwój naszego cywilizacji, rasy i społeczeństwa; nowoczesny pomysł podany w kontekście historycznym, ostrzeżenie na przyszłość; wkroczenie nowego pokolenia w dorosłość, no i pozytywna wiadomość. Sukces estetyki nie zależy już od oryginalnego spojrzenia na przyszłość. Żywe mangowe postacie wzmacniają historię i sprawiają, że są bardziej efektywne.

Żeńskie postaci Ikegami’ego są niesamowicie silne. Główne postacie to Kuniko (bohaterka), Momoko, Sayoko, Ryoko, Mina, Karin, Miiko, Nagiko i tak dalej. Jeden z członków grupy to transseksualny mężczyzna, którego operacja udała się tylko w połowie. Tak czy inaczej, te kobiety szaleją i biorą sprawy we własne ręce, tak że przerastają niektóre filmy akcji. A druga połowa opowieści nabiera jeszcze większego tempa! Ma siłę i moment obrotowy który doprowadza czytelnika do końca za jednym zamachem!

Shangri-La to opowieść o Tokio, którą mógł napisać tylko japończyk. Powieść sprawia, że czytelnik czuje esencję Tokio, chwilę obecną i Ziemię. To potężna książka, która sprawia, że zastanawiamy się nad Japonią. Jednocześnie dostarcza rozrywkę z Hollywood, podczas gdy wczytujemy się w skomplikowane zwroty akcji. Nie wiedziałem, że ktokolwiek jest w stanie stworzyć taką książkę.

Japońska kultura literacka nie jest beznadziejna, mimo tego, że obecnie jest zalana książkami o pracy nad sobą. Shangri-La to tylko opowieść, ale chciałbym zobaczyć film na jej podstawie. Wolałbym renderowaną animację niż film z aktorami. Nie wyobrażam sobie prawdziwego uroku postaci w aktorach.

Czy Shangri-La istnieje w naszym świecie? Odpowiedź to oczywiście nie. Tak jak odkrywają to po przebudzeniu Kuniko i inni, Shangri-La nie istnieje, jeżeli go nie szukamy. Sami tworzymy własne Shangri-La.

24 Października 2005 – Poniedziałek

Zaraz przy wejściu na stację jest świetne miejsce jeżeli masz nastrój na kilka darmowych próbek. Nazywam to miejsce skrzyżowaniem akwizytorów.

Akwizytorzy rozdawali kiedyś paczki chusteczek a także ulotki zawierające darmowe próbki. Ostatnio zauważyłem, że rozdają coraz więcej darmowych magazynów takich jak R25 i Hot Pepper. Darmowe magazyny informacyjne zajęły miejsce chusteczek i ulotek.

Akwizytorzy zaczęli pracować w tłumie z samego rana i jeszcze nie przestali.

Przechodzę przez to skrzyżowanie gdy idę do pracy. Pracujący na pół etatu akwizytorzy czają się w przejściu gdy tylko pogoda jest ładna. Nie mogę wtedy ich uniknąć. Mogę albo ich zignorować albo przyjąć ulotki.

Nigdy nie biorę magazynów ani ulotek. Ulotki z próbkami są i tak kierowane do kobiet, więc nawet mi ich nie podają.

Jednakże nigdy nie potrafię odmówić paczki chusteczek. Instynktownie sięgam po nie za każdym razem, gdy ktoś trzyma je przede mną. Ludzie z Kansai charakteryzują się tym odruchem. Dzieci w Kansai są od najmłodszych lat uczone przyjmowania chusteczek.

Zastanawiam się kiedy ktoś po raz pierwszy zastosował chusteczki jako środek reklamy. To niesamowity pomysł. Ktokolwiek na niego wpadł musiał być geniusze. Obecnie reklamy na chusteczkach higienicznych to część kultury japońskiej.

Odkąd zamieszkałem w Tokio nauczyłem się przynajmniej jednej rzeczy: mieszkańcy miasta nie wezmą niczego co jest rozdawane na ulicy, zwłaszcza chusteczek. Czy uważają, że przyjmowanie chusteczek przy innych ludziach to coś niegodnego?

Pewien odcinek serialu anime Crayon Shin-chan był już dość dawno temu pokazany w telewizji. W nim Misae próbowała dostać paczkę chusteczek od akwizytora, ale nie mogła przekonać się do zaakceptowania ich. Następnie chciała kupić je w aptece. Jednakże, wróciła do pomysłu, że nie zapłaci za coś co może mieć za darmo. Wróciła na ulicę, by wziąć chusteczki…i ponownie nie mogła ich wziąć!

Ta historia przedstawia charakterystykę regionalną mieszkańców Tokio (a także innych ościennych terenów) poprzez wyolbrzymienie ich do absurdalnych rozmiarów. Gdy się nad tym zastanowiłem chwilkę zrozumiałem z czego ta historia kpi. Jednakże coś takiego nie wydarzyłoby się w Kansai. Ludzie z Kansai wyciągają ręce po chusteczki, nawet jeżeli to nie im są oferowane. Nikt kogo mija akwizytor nie musi go gonić, po prostu ustępuje mu miejsca i bierze paczkę!

Nie ma tutaj ani logiki ani racjonalności. Ludzie z Kansai wezmą wszystko co się im zaoferuje. Biorą życie takim jakie jest, na 100%. To nasz regionalny charakter.

Wychowałem się w Kansai, więc także biorę chusteczki gdy mi się je poda. Kieszenie mojej kurtki zawsze są ich pełne.

Słyszałem, że ludzie biorą darmowe próbki gdy myślą, że są coś wartę. Słyszałem także, że mężczyźni biorą chętniej próbki od ładnych akwizytorem. Może i tak, ale większość mieszkańców Wielkiego Tokio nie bierze niczego co im się oferuje.

Murashu pochodzi z Tokio i wyjaśnił mi ten fenomen. Mówi ‘Sądzę, że mieszkańcy Tokio uważają, że to niegodne brać cokolwiek na ulicy, gdyż jest to równoznaczne z poddaniem się. Chcą uniknąć wyglądania jak przyjezdny, który nie żyje w wielkim mieście.’

Co do…!? Spodziewałem się, że Murashu to wielkomiejski snob. ‘Jak można zaufać sobie tak by wspólnie tworzyć grę, jeżeli nie czujesz się dobrze z przyjmowaniem publicznie prezentów…nawet zwykłej paczki chusteczek…przed ludxmi?!’

Cieszy mnie moment gdy ktoś obcy podaje mi paczkę chusteczek. Fakt, że coś tak publicznego, a zarazem intymnego pojawia się każdego dnia, udowadnia mi, że mieszkańcy Tokio ciągle wolą zachować pewną dozę ostrożności.

Gdy idę utrzymuję pewne tempo. Osoba naprawdę musi dostosować swoje tempo, jeżeli chce mi zaoferować chusteczki. Czasami nie mogę wziąć próbki bo akwizytor źle wymierzył czas. W takim wypadku po prostu przechodzę nie zatrzymując się.

Wiem wtedy, że już nigdy nie zobaczę tej osoby. Istnieje możliwość, że wpadnę kiedyś na nią przypadkiem, ale nie będę wiedział kto to. Nigdy nie dostanę już chusteczek od tej osoby. Gdy do tego dochodzi czuję się rozłączony i samotny.

Chociaż nie zawsze o to chodzi. Czasami akwizytorzy na pół etatu rozdają dwie lub trzy paczki naraz, ponieważ chcą wcześniej skończyć. Nigdy nie chcę tylu paczek; nie chcę nawet się z nimi spoufalać do tego stopnia. W takich wypadkach zawsze odmawiam współpracy.

Między dającymi a odbierającymi istnieje delikatny związek, który wymaga czułej percepcji społecznej. Uważam, że to naprawdę piękne, że tak skomplikowany związek pojawia się za każdym razem gdy akwizytor rozdaje paczki chusteczek.

Na lunch w restauracji Soryu Tokyokun Do zjadłem Buta-kakuni-ramen i małą miseczkę ryżu.

Kupiłem mangę Kitaki Voyage autorstwa Ayoko Okubo w księgarni, ponieważ spodobała mi się okładka. Zapamiętałem nazwisko pani Okubo ponieważ ostatnio dostała taką recenzję: ‘Nowy geniusz, który ukończył Tokisjki Uniwersytet Artystyczny jako najlepsza z grupy’ Niestety nigdy nie miałem okazji zapoznać się z jej pracami, więc nie mogę się doczekać.

Dzisiaj popołudniu widziałem na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym film Three Years Delivery. Widziałem także pana Kusakabe (producenta filmu) po raz pierwszy od sześciu miesięcy.

Patrząc na tytuł myślałem, że będzie to horror, następca dzieł Natsuhiko Kyogoku, ale okazał się być to zupełnie inny gatunek. Był to bardzo odświeżający nowoczesny film, pełny łez, a także śmiechu.

Jak mógłbym to podsumować…symulacja ciąży? Udawanie ciężarnej kobiety? Wirtualna rzeczywistość w której poznajemy uczucia kobiety?

To film którego odbiorcy odczuwają ciążę kobiety, ślub, macierzyństwo, niebotyczną moc kobiecego drugiego chromosomu X, poprzez wytrzymanie ciąży, oraz porodu.

Wszystkie filmowe kobiety są silne i uparte. Przypominają mi Asura-no-gotoku. Idea, że mężczyzni są słabi i niekonsekwentni przewija się przez cały film. Tylko kobieta reżyser mogła tak dobrze oddać tego sens w filmie.

W filmie nie ma ani niesamowitych efektów ani zapierających dech w piersiach wyczynów kaskaderskich. To wycinek z życia. Three Years Delivery jest początkowo dziwny, ale potem staje się tak naturalny jak każdy dzień w życiu. To co najmniej, bardzo ciekawy film.

Three Years Delivery ma w sobie mnóstwo scen z rodzinnym stołem z kolororywm jedzeniem. W końcu widziałem film pełen scen przy kolacji. Najnowsze filmy omijają sceny jedzenia, mimo tego, że jest istotnym aspektem fabuły.

Film chce powiedzieć odbiorcom by każdego dnia żyli pełnią życia. Oczywiście reżyser akcentuje to w czasie scen jedzenia.

Tomoko Nakujima zagrała cudownie jako główna bohaterka. Owinęła wokół siebie aurę życia i zmieniła ją w coś więcej niż tylko zwykłą seksualność. Przedstawiała siebie gdzieś pomiędzy matką a kobietą. Była piękna. Jestem pewny, że w przyszłości zostanie jedną z najlepszych aktorek.

Zestaw dla prasy był także bardzo oryginalny. Angielski tytuł filmu to Three Years Delivery, a zestaw dla prasy był w wielkim pudle z napisem ‘Happy Delivery!’ (Udanego Porodu). Nazwa opakowania odnosi się zarówno do tematu filmu jak i do materiałów z którego powstało pudło. Zaprojektowali je przy pomocy materiałów uznawanych zazwyczaj za delikatne. Słyszałem także, że są przyjazne dla środowiska więc gdy je spalimy nie wytworzą niczego szkodliwego. Paczka dla prasy to miła gra słowna.

Enterprise Inc. Zawsze przygotowuje ciekawe i interesujące materiały prasowe i ulotki. Pokażę je Ichiro Kutome królowi artystycznych dekoracji.

Napisałem dzisiaj artykuł do nowego magazynu Kadokawa – NewWORDS, który ukaże się 25 listopada. Nie pracowałem nad grą przez cały dzień. Nawet się nie zameldowałem w biurze…co za dzień.

Popołudniu poszedłem z Murashu na sympozjum organizowanym przez Digital T.I.F.F Oddział Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Tokio. Podczas sympozjum pokażą trailer MGS4. To zapewne będzie ostatni kinowy pokaz trailera MGS4.

Program B zaczął się o 19. Rozpoczęły go cyfrowe pokazy wielkości 4k z The Sound of Music, Spiderman 2, i Mystic India. Następnie rozpoczęła się prezentacja Sony. Pokazano na niej obrazy z Gran Turismo, Killzone, F1 Racing, The Gateway, oraz Motor Storm. Na koniec pokazali najbardziej oczekiwny film wieczoru: dwuminotwą wersję trailera z MGS4!

Trailer w końcu został wyświetlony w kinie Virgin po tym jak został pokazany publiczności w kinie Shinjuku Milano. Byłem bardzo poruszony. Chciałem pokazać go wszystkim.

Następnie pokazali długi renderowany film w technologii 4k, jako przykład najnowszych efektów. Zastanwiałem się nad powrotem do biura, ale zajęło mi to zbyt długo i straciłem szansę. Następny film zaczął się gdy się zastanawiałem; nie mogłem opuścić fotela.

Zdecydowałem się zostać. Zresztą, nie miałem innego wyboru. Miałem nadzieję, że będzie to film, który chciałem zobaczyć.

Murashu całkiem zapomniał o pracy i pogodził się z miejscem na widowni.

’Co to jest?’ zapytałem niecierpliwie.

Dowiedziałem się, że to Stealth w technologii 4k.

’Co?! Widziałem go w piątek!’ pomyslałem. Spojrzałem Murashu z miną przegranego. Wyraz na jego twarzy wskazywał zainteresowanie filmem.

Moja pamięć wróciła do momentu otwarcia sympozjum. Murashu i ja czekaliśmy w kolejce. Prawi się nie ruszaliśmy.

’Całkiem dużo ludzi’

’Owszem’

Nie lubię czekać w kolejce. Zacząłem rozmawiać z Murashu by o tym nie myśleć. Jego zainteresował Stealth, bo przeczytał o nim na moim blogu.

’Nie będę ci nic mówił, jeżeli chcesz go zobaczyć’, powiedziałem ‘Ale jeżeli nie chcesz go zobaczyć, to opowiem ci fabułę.’

’Wątpię, że znajdę czas by go obejrzeć’ powiedział ‘Więc opowiadaj.’

Stojąc w kolejce opowiedziałem mu fabułę. Opowiadałem aż do otwarcia sympozjum. Przedstawiłem mu nawet dokładnie końcówkę filmu.

A oni, ze wszystkich filmów na świecie, wybrali Stealth by zaprezentować technologię 4k.

Zachowałbym się niegrzecznie zostawiając Murashu samego, więc ponownie to przesiedziałem. Na szczęście pokazali wersję z dubbingiem. Mimo to w napisach końcowych nie było piosenki Hyde’a.

Po filmie wróciłem do biura. Zająłem się listami i poszedłem do domu.

Prawie nic dzisiaj nie zrobiłem.

Nie miałem okazji by coś zjeść. Bolą mnie wnętrzności.