Kiedy już go zabił, wszedł do laboratorium. Podszedł do naukowca i zapytał:

-Ty jesteś Hall Emmerich? Sprawca tego całego zamieszania?.

-Co… kto to powiedział?! Emmerich odwrócił się i to co zobaczył go przeraziło. Nie widział nic poza zakrwawionym mieczem samurajskim. Przerażony zaczął się cofać, ale potknął się o krzesło i uderzył plecami o swoją szafkę, przez co upadł na podłogę.

-Gdzie jest mój przyjaciel? zapytał Fox i wyłączył STEALTH.

-Co…O czym ty mówisz? spytał roztrzęsiony uczony. Snake chcąc odwrócić uwagę od Emmericha wystrzelił w kierunku Foxa ze SOCOMa. Ten tylko instynktownie wyczuł lecący pocisk i kataną przeciął go w pół.

-Co teraz? zapytał Hall mocząc się ze strachu. Ninja odwrócił się powoli do Snake’a.

-Snake!!

-Ty jesteś tym ninja. zauważył Snake.

-Czekałem na Ciebie Snake.

-Kim jesteś?

-Ani przyjacielem ani wrogiem. Wróciłem ze świata, gdzie takie słowa są bez znaczenia. Usunąłem wszelkie przeszkody. Teraz ja i ty będziemy walczyć do śmierci.

-Czego chcesz? zapytał Snake.

-Czekałem długo na ten dzień. Chcę się cieszyć tą chwilą. ninja był coraz pewniejszy swego.

-Co…co jest z tymi ludźmi? To tak jak w jednym z moich anime. Emmerich nigdy nie podejrzewał, że prawdziwy świat jest wzorem dla powieści fantasty. Nie wiedział, że naprawdę jest zupełnie inaczej.

-Przybyłem z innego świata by z Tobą walczyć.

-O co chodzi? O zemstę? nawet Snake nie wiedział co kieruję ninją.

-Nie ma nic tak trywialnego jak zemsta. Walka do śmierci z tobą. Tylko w niej moja dusza może znaleźć ukojenie. Ja zabije ciebie albo ty mnie… To bez znaczenia- Po tych słowach naukowiec schował się do szafki o którą się wcześniej potknął.

-Dobrze. On może oglądać stamtąd

-Potrzebuje tego człowieka! Trzymaj się z dala od niego.

-Teraz, Snake. Spraw abym znów poczuł się żywy! po tych słowach Fox zaatakował przeciwnika. Walczyli bez użycia broni, cios za ciosem, cios, zasłona, kontratak. Frank czuł się tak jak wtedy w Zanzibarze. Walka była ciężka, każdy cios mógł być ostatnim. W pewnym momencie ninja nie mógł już sprostać Snake’owi. Pragnął aby ta walka była dla niego wszystkim, czuł to czego pragnął przez całe życie. Ale w końcu popełnił błąd i Snake to wykorzystał…

Umysł Foxa przestał postrzegać. Jego myśli zlały się i zmęczony Fox wydał z siebie potępieńczy krzyk, po czym padł na kolana.

-Co?! Nie znowu!! Snake znał już to zachowanie u Foxa i bał się aby nie stało się coś naprawdę niebezpiecznego. I dla niego, i dla Emmericha i Foxa.

-Leekaaaaarsttttwoooooooo!!!! Frank już tego nie mógł znieść. Za dużo było dla niego tego wszystkiego. Klęczał na kolanach i uderzał głową o podłogę. To widocznie przynosiło mu ulgę.

-Co się dzieje? Snake był zaniepokojony.

-Tracę siebie- Powiedział Fox poczym się uspokoił. Jednak był to pozorny spokój.

-Czy to się skończyło?- Dopytywał się siedzący w szafce naukowiec. Kiedy myśleli że już jest po wszystkim Fox ponownie wydał z siebie przerażający krzyk i miotając się po laboratorium uciekł z niego. Wybiegł przez korytarz usłany ciałami i wrócił do windy. Atak ustąpił tak nagle jak się zaczął. Pojechał windą na poziom B1. Wysiadając z niej zauważył jak mała grupka żołnierzy biegnie w stronę damskiej ubikacji. Zdziwiony tym faktem Fox włączył STEALTH i poszedł za nimi. Bezszelestnie wszedł przez drzwi toalety i zobaczył że żołnierze celują w dziewczynę ubraną w taki sam mundur jaki mają na sobie napastnicy, którą wcześniej widział we więzieniu. Fox przeskoczył nad nimi i stanął w jej obronie. Najemnicy się chwilowo zawahali ale w końcu otworzyli do niej ogień. Fox odbijał kule które trafiały w lustra. W pewnym momencie STEALTH się wyłączyło i dziewczyna go ujrzała. On się do niej odwrócił i skinął. Dziewczyna pewnie przyjęła pozycję strzelecką i zabijała przeciwników, gdy oni musieli przeładowywać broń. W pewnym momencie zabrakło jej jednak amunicji, więc Fox sam pokonał ostatniego oponenta.

-Dzięki za pomoc. Nazywam się Meryl. dziewczyna uśmiechnęła się do Foxa.

-Czemu do Ciebie strzelali? zapytał ninja swoim zimnym, metalicznym głosem.

-Właśnie dzwoniłam do Snake’a, kiedy wpadli tu i mnie nakryli. Pomagam mu.

-Jesteście po tej samej stronie? Fox był trochę zły, że tak młoda kobieta szuka śmierci.

-To on pomaga mi a nie ja jemu. Traktuje mnie jak małą dziewczynkę. Meryl była zawiedziona zachowaniem Snake’a.

-A kim ty jesteś? chciała mu zadać pytanie, ale nikogo nie było już obok niej. Musiał zniknąć, gdyż usłyszał że przyjechała winda, a wraz z nią Solid Snake. Meryl postanowiła, że też się ukryje. Fox wyszedł przez drzwi i ukrył się za filarem, nasłuchując rozmowy obojga.

Po zakończeniu konwersacji Snake udał się wraz z Meryl do pokoju dowódcy. Ninja postanowił odczekać chwilę i iść za nimi. Kiedy Meryl i Snake doszli do drzwi Fox usłyszał, że coś dziwnego dzieje się z Meryl. Sekundę później poczuł jak niewidzialna siła zablokowała całe jego ciało. Usłyszał tylko jedno zdanie, które przedstawiło sprawę jasno:

-Jestem Psycho Mantis!…

Kilka minut był sparaliżowany po czym w końcu przewrócił się. Kiedy wstał poczuł, że jego ciało znów jest w pełni sprawne.

-Jeśli chcesz poznać swoją przyszłość, przejdź przez te drzwi. To pierwszy raz, kiedy użyłem swoich zdolności aby komuś pomóc. To takie…dziwnie…miłe…uczucie. kiedy skończył, Fox usłyszał coś co oznaczało tylko jedno:

-Chodź, Meryl. Snake zabił Mantisa, aby żyć i iść dalej. Fox zrobiłby to samo. Czekał aż ich glosy ucichną, po czym poszedł ich śladem. Słyszał jak psy warczą na Snake’a, ale kiedy on przemieszczał się wśród nich, nawet go nie widziały. Tak naprawdę nie miał już zapachu, a właściwie nie było już w nim ani krzty człowieczeństwa. Kiedy był już przy drzwiach prowadzących do Wież Komunikacyjnych, usłyszał strzały, krzyki Meryl i Snake’a:

-Meryl!

Słysząc kroki Snake’;a i ostrzał z karabinu snajperskiego, Fox odsunął się od drzwi i przepuścił go bez słowa. Kiedy wszedł z włączonym kamuflażem STEALTH, usłyszał wystrzał i kątem oka zobaczył jak pocisk pędzi ku jego głowie. Czuł, że nie zdąży jej odbić, więc tylko się uchylił. Pocisk musnął jego lewą skroń i STEALTH się wyłączył. Snajper zauważył, że na jego celowniku pojawił się ktoś inny niż Snake. Jednakże nie powstrzymywał ostrzału, a wojownik ninja tylko powstrzymywał kule z taką prędkością, że nie było widać ruchów ręki i katany. Jego celem było uratowanie Meryl i dążył do tego za wszelką cenę. Kiedy już podszedł do niej i ja podniósł, ona spojrzała na niego i ostatkiem sił uśmiechnęła się i rzekła do niego:

-Pomóż mi… i straciła przytomność.

Fox odwrócił się w stronę drzwi i nawet nie zwracał uwagi na kule. Po dłuższej chwili znaleźli się na piętrze B1. Kiedy wysiadali z windy jedzący właśnie posiłek najemnik przestraszył się lewitującej kobiety. Wyrzucił jedzenie, jedną ręką naciągając kominiarkę a drugą sięgając karabin. Zanim zdążył chociażby przeładować karabin i wycelować, karabin rozpadł się w jego dłoniach. Po chwili wyłączył się STEALTH i oczom przerażonego najemnika ukazała się sylwetka ninja.

-Masz jej pomóc! Nie wiem jak to zrobisz, ale masz to zrobić! Inaczej zginiesz… po tych słowach Frank wręczył mu Meryl i odwrócił się w kierunku windy. Przechodząc obok ketchupu podbił go kataną i złapał. Nie słysząc kroków najemnika gniewnie się ku niemu odwrócił.

-Mówiłem Ci! Ruszaj się! mówiąc to wymierzył katanę w kierunku jego szyi i pogroził mu. Strażnik szybko się ulotnił, niosąc Meryl ostrożnie i delikatnie, co chwila zerkając czy ninja jest za nim. Kiedy Frank miał już wcisnąć przycisk od windy, usłyszał że ona właśnie nadjeżdża. Błyskawicznie odskoczył do tyłu, w międzyczasie włączając kamuflaż. Jego oczom ukazało się dwóch żołnierzy ciągnących Snake’a, a za nimi dobrze znana mu postać w ciemnym płaszczu i siwych włosach. Na końcu tego korowodu szła doskonale znana kobieta.

-Przecież to…Sniper Wolf! powiedział sam do siebie Fox.

-To ona była tym snajperem! Powiedział z niedowierzaniem.

-Przez to co mi zrobili… nie poznała mnie!- mówiąc te słowa zaczął walić pięścią w ścianę.

Beep! Beep! odezwał się codec.

-Frank! Złapali Snake’a! powiedziała Naomi, była wyraźnie podenerwowana.

-Wiem. Właśnie widziałem jak go wnosili.- Fox pokręcił głową.

-Musisz mu pomóc! – Naomi dziwnie troszczyła się o niego.

-Wybacz, Naomi. Teraz mu nie pomogę… Fox powiedział to delikatnie, aczkolwiek zdecydowanie.

-Frank, skontaktuj się z doktorem Emmerichem… dalej prosiła go o pomoc dla Snake’a.

-Naomi, wiem. A co z FoxDi… – urwał, kiedy drzwi od sali tortur niespodziewanie się otworzyły. To była Wolf, która połykała akurat tabletki diazepamu. Na szczęście zdążył włączyć kamuflaż optyczny. Jednak zauważyła znikającą postać, za którą zamknęły się drzwi od windy. Z racji tego, że uratował Meryl, nie bacząc na jej kule, nie zaalarmowała nikogo. Fox zgodnie z poleceniem Naomi wrócił do laboratorium Emmericha. Kiedy wszedł do niego zobaczył Emmericha naprawiającego komputery. Podszedł do naukowca i złapał go za prawe ramię. Ten gdy tylko odwrócił się w stronę Foxa zaczął cofać się ze strachu.

-Czego ode mnie chcesz?!- spytał przerażony uczony.

-Uspokój się! Nie przyszedłem tu aby cię skrzywdzić!

-Więc po co tu przyszedłeś?- zapytał Hall bardziej spokojnym głosem.

-Złapali Snake’a, chcę abyś mu pomógł. Ja tego nie mogę zrobić.- odpowiedział Frank

-Ale jak, skoro jego złapali to ja sobie nie poradzę.- Fox pokazał mu butelkę ketchupu pytając się:

-Wiesz co mam namyśli?- po chwili namysłu Emmerich wziął butelkę i skiną głową.

-Ja musze iść…- powiedział ninja.

-Czekaj!…- zawołał Hall kiedy ninja przekraczał próg pomieszczenia.

-Jak byś czegoś potrzebował to jestem dostępny na Codec’u. Moja częstotliwość to 141.12

-Nie zapomnę…

-Nazywaj mnie Otacon. Dzięki że uratowałeś Meryl i weź to- Otacon wręczył Frankowi kartę poziomu 7. Fox tylko skinął głowa i wybiegł z pomieszczenia kierując się w stronę wież komunikacyjnych przy których został złapany Snake. Kiedy był już prawie na samym szczycie pierwszej wieży usłyszał że zaalarmowani strażnicy gonią Snake’a, ten żeby nie zostać zauważony wszedł na dach wieży. Kiedy Fox przechodził tuz obok olbrzymiego radaru usłyszał za sobą kroki i ryk silnika. Nad satelitą ukazała się mu już wcześniej widziana sylwetka śmigłowca którego sam był wcześniej pilotem. Kiedy pilot maszyny zauważył Snake’a wystrzelił w kierunku niego ogromną ilość rakiet termo naprowadzanych. Te jednak za cel obrały sobie niewidzialnego Foxa, który zasłonił się o radar. W chwili kiedy rakiety zaczęły uderzać w urządzenie Fox szybko odskoczył na dach drugiej wierzy. Wybuchy rakiet zniszczyły doszczętnie satelitę która po chwili runęła z wielkim hukiem na dół. Fox nie mogąc nic zrobić tylko obserwował jak Snake ratuje się ucieczka na linie z dachu wierzy. Fox chciał skoczyć na helikopter lecz ten nie przestawał atakować drugiego herosa. Kiedy Snake uporał się z zejściem na dół i zabiciem pilnujących drugiej wierzy strażników dostał się na dach wieży na której znajdował się Fox. Gdy rozpoczęła się walka śmigłowca i Solida. Frank mógł tylko obserwować przebieg wydarzeń. Kiedy śmigłowiec zaczął spadać Fox zauważył że pilot maszyny katapultował się by ocalić swoje życie. Fox postanowił zabić pilota co równoznaczne z zakończeniem misji, poczym zaczął spadać za walczącym z uszkodzonym spadochronem przeciwnikiem. Gdy tylko doleciał do niego uderzył go oburącz w tył spadochronu by zabić Liquid Snake’a. Lecz podczas uderzenia spadochron się otworzył, a sam zaś uderzył głową w ścianę i runął na ziemie obijając się o drzewa co zamortyzowało upadek dzięki czemu nie zginął a jedynie stracił przytomność. W międzyczasie gdy leżał nieprzytomny obok wraku śmigłowca Snake ponownie stoczył pojedynek snajperski. Obudził się wtedy kiedy usłyszał huk wystrzału z SOCOMa. Gdy tylko wstał włączył STEALTH poszedł na miejsce zdarzenia. Gdy zbliżał się do leżącego ciała kobiety zauważył biegnącego Otacona który był zalany łzami. Kiedy naukowiec zniknął z pola widzenia Frank wyłączył kamuflaż i przykucnął przy ciele otwierając swą maskę. Zauważył że twarz kobiety jest przykryta białą chustką, która zmieniała swój kolor na czerwony. Podnosząc ją zobaczył, że kobietą jest… Sniper Wolf. Wyprostował się i trzymał chustę tak delikatnie czując raz jeszcze jej zapach. W pewnym momencie zamyślił się i nawet nie poczuł, jak lodowaty wiatr wyrwał mu ją z dłoni. Ten sam wiatr, który spowodował, że powietrze wokół niego wirowało i płatki śniegu tańczyły beztrosko, nie poruszone wagą zdarzenia… W tym samym czasie Frank coś sobie przypomniał… To było miłe wspomnienie i tym razem nie było porażenia prądem. Mianowicie przypomniał sobie jak podczas jednej z misji FOX HOUNDu Wolf opatrzyła mu ranę taką samą chustą. Popatrzył na nią jeszcze chwilę po czym upadł na kolana i podniósł ją. Razem weszli przez drzwi prowadzące do podziemnej bazy. Kryjówki Metal Gear’a…
Znaleźli się w hucie, gdzie wytwarzano broń, aby dalej siać ziarno zniszczenia. Korzystając z małej windy zjechali nieco niżej i Frank podszedł do basenu wypełnionego płynnym metalem. Spojrzał jeszcze raz w jej oczy, pocałował ją w czoło i rzekł:

-Żegnaj… Tak zawsze pragnęłaś umrzeć…. kiedy skończył, wrzucił jej ciało do płonącego grobu. Przez chwilę zdawało się, że metal stał się krwistoczerwony a na jego powierzchni zobaczył jej twarz, a jego zadumę spotęgowało gdzieś zasłyszane wycie wilka. Z tego letargu obudziły go krzyki:

-Tam jest! Łapać go! po czym Fox zamknął swoją maskę i szybko wbiegł przez duże drzwi. Po wejściu zobaczył jak grupka najemników czeka na windę, aby kontynuować pościg za herosem. Chciał ich wszystkich powstrzymać, ale czterech z nich już dostało się na pokład ładunkowy windy. Jeden z nich chciał się odwrócić ale poczuł tylko lodowatą stal tnącą jego mięśnie.

-Tu jest jeszcze ktoś! wycharczał, po czym umarł. Zaalarmował jednak pozostałych, którzy bez namysłu otworzyli ogień do Franka. Śmierć nie była dla nich łaskawa i kiedy już ostatni miał pożegnać się z życiem, wyciągnął granat i szarżując na ninję zdetonował go. Ten zdążył w ostatniej chwili odskoczyć, ale znalazł się na pochyłej ścianie, po której poruszała się winda. Aby ocalić życie nie tylko swoje, wbił w ścianę katanę i zjechał trzymając się jej.

Kiedy był już na dole otoczyło go stadko kruków, jednak żaden nie zaatakował go. Każde z nich było swoistym Dzieckiem śmierci i stanowiąc niejako rodzeństwo, obserwowali się w bezruchu. Słysząc serię z karabinu, Fox wyciągnął gorącą katanę ze ściany i przyśpieszył, dążąc ku drugiej windzie wiodącej ku przeznaczeniu. Nie tracąc czasu, tym razem sam wykonał skok w dół. Gdy znalazł się przed wielkimi drzwiami wiodącymi do chłodni, przekroczył je i został niemal rozszarpany gradem kul przeznaczonych dla Snake’a. Aby się uchronić podskoczył i uchwycił się rury znajdującej się przy suficie. Pomagał Snake’owi zwyciężyć i przeżyć tak niezwykłą walkę, spychał kontenery na Raven’a. Chronił Snake’a i blokował pociski przeciwnika. Po walce Fox w ukryciu wysłuchał rozmowy Solida i Raven’a. Bez wahania podążał w stronę Metal Gear’a!…

Przejście do niego było pilnowane przez automatyczne działka zsynchronizowane z kamerami nadzorującymi. Kolejny raz STEALTH przydało się, ukrywając Foxa. Przed spotkaniem z maszyną dzieliły go jedynie jeszcze jedne drzwi. Gdy tylko zobaczył nowego Gear’a. Z wrażenia osłupiał, do chwili gdy zadzwonił do niego Otacon…

-Nie sądziłem, że będę potrzebował twojej pomocy, ale… Mam Ci coś ciekawego do powiedzenia. Zjaw się szybko w moim laboratorium. Fox nawet mu nie odpowiedział, tylko szybko wybiegł z hangaru. Minął Snake’a, który także był pod wrażeniem Super Czołgu. Po kilkunastu minutach niepowstrzymanego sprintu znalazł się w laboratorium… Kolejny raz bezgłośnie zaszedł Halla Emmericha i zapytał go o co chodzi.

-Czemu mnie wezwałeś?! jak zwykle przestraszył doktora, który znów upadł, ale tym razem Fox pomógł mu wstać.

-A to ty! Mam Ci coś do powiedzenia na temat Metal Gear’a… Emmerich podszedł do jednego z z naprawionych komputerów i po kilku kliknięciach na monitorze ukazały się wykresy, schematy i szczegółowe dane.

-Widziałem go. Jest o wiele większy niż ten z Outer Heaven i tego, którego prowadziłem w Ziemi Zanzibaru… Fox był wstrząśnięty danymi z testów, znał się bowiem na inżynierii wojskowej.

-Ale najgorsze jest to, że jego pancerz jest impregnowany i teoretycznie nie ma broni, która mogłaby go przebić… Jedynym rozwiązaniem jest użycie pocisków HEAT. Ale żeby ich użyć potrzebna byłaby specjalna wyrzutnia, którą ma tylko ArmsTech. Ale ona także jest prototypem. Z kolei rakiety STINGER, które ma Snake nie dadzą mu rady…

-Więc co proponujesz? Jeżeli nie można go zniszczyć, trzeba…

-… go unieruchomić! Otacon wiedział jak niebezpieczny jest ten mech.

-Nie masz nic, co mogłoby nam pomóc? Foxowi kończyły się już możliwości, a nie miał żadnego punktu zahaczenia. Nagle Otacon przypomniał sobie o nie przetestowanej prototypowej broni.

-Mamy coś, ale nikt nie wie czy to zadziała. Nie przebije pancerzu, ale nic innego nie mamy! powiedział naukowiec, po czym podszedł do jednego z plakatów powieszonych na ścianie nad komputerami. Zdjął do i próbował otworzyć sejf, ale jego kod dostępu nie pasował.

Zdenerwowany zaczął walić w ścianę.

-Obawiam się, że nic z tego… rzekł do Foxa, nawet nie odwracając się. Ten jednak tylko go odsunął i powiedział

-Poczekaj… Użyjemy mojego klucza- po tych słowach Frank wykonał parę cięć kataną i drzwiczki od sejfu padły u do jego stóp. Zszokowany naukowiec tylko się uśmiechnął z niedowierzaniem i wyciągnął ręczne działo plazmowe. Szybko wyjaśnił obsługę urządzenia, poczym Fox kierował się w stronę wyjścia. Gdy wyszedł z laboratorium jego codec przechwycił pewną rozmowę,

-Proszę się pośpieszyć! Zaraz startujemy!- powiedział mężczyzna którego zagłuszał ryk jakiegoś silnika.

-Właśnie zmierzam w waszą stronę żołnierzu! Szykujcie się do odlotu bo to miejsce zaraz przestanie istnieć!- Odpowiedział znany już Frankowi głos. Był to nie kto inny jak Revolver Ocelot który uciekał z wyspy niczym szczur z tonącego statku.

-A co z Liquid Snakiem?!- zapytał mężczyzna w maszynie.

-On już jest na straconej pozycji- po tych słowach kontakt się urwał. Frank postanowił przeszkodzić Ocelot’owi i zmierzył w kierunku lądowiska śmigłowców. W tym samym czasie Snake zaczął już walkę z Liquidem siedzącym za sterami Rex’a, co było wyczuwalne po wstrząsach wywołanych przez kroczącą maszynę. Kiedy Fox znalazł się na lądowisku zauważył Revolvera łapiącego się drabinki zwisającej z jednego z dwóch śmigłowców . Bez chwili namysłu włączył STEALTH i oddał daleki skok w jego kierunku, ucinając kataną drabinkę tuż nad dłonią Ocelota. Temu, gdy spadał w dół wypadła mała kwadratowa dyskietka. Ocelot wylądował w śniegu i nic mu się nie stało. Fox powoli podszedł do Ocelota i stojąc nad nim wyłączył STEALTH. Gdy Revolver zobaczył górującą nad sobą postać, której zamiarem było zabicie go, zawołał do pilotów obydwu śmigłowców:

-Zabijcie go!

-Tym razem nie uciekniesz… Frank przyjął pozycję aby wykonać wyrok, kiedy jeden z pocisków trafił go w nadgarstek. Po tym momencie zawahania Fox odskoczył do tyłu, odbijając każdy pocisk. Zajęty nie zauważył, jak trafił w ogień krzyżowy, mając jeden helikopter z przodu i jeden z tyłu. Taka taktyka mogła się skończyć źle nawet dla niego, więc zaczął ostrzeliwać raz jeden, raz drugi śmigłowiec. Piloci byli dobrze wyszkoleni więc nie mieli problemów z unikaniem pocisków Franka. W końcu pilot maszyny znajdującej się z przodu popełnił klasyczny błąd. Dał się zepchnąć w bok przez boczny wiatr, poprzez co stał się łatwym celem dla Grey Foxa, który trafił go w ogon. Śmigłowiec pozbawiony wirnika sterującego lotem w poziomie, stał się pociskiem, który uderzył w płytę lądowiska i zniszczył drzwi wiodące do hangaru czołgów. Frank nie zdążył się przed nim osłonić i został odrzucony po uderzeniu przez stalowego potwora. Kiedy odzyskał panowanie nad ciałem, zobaczył jak Revolver próbuje podnieść dyskietkę. Aby go powstrzymać, Grey rzucił w niego kataną, ale nie trafił w zdrajcę, natomiast broń samurajska przecięła ją dokładnie w pół. Revolver nie zraził się tym, tylko zawołał do pilota śmigłowca:

-Synu, trzeba już się stąd zbierać! kiedy skończył, nad nim znów pojawiła się drabinka sznurowa. Fox próbował raz jeszcze strącić na dół go, ale nie udało mu się i ściął tylko kawałek drabinki pod nogami Ocelota. Kiedy Revolver znalazł się już w środku, wyciągnął kopię zapasową danych i zaczął głośno się śmiać. Fox zaczął biec za maszyną, ostrzeliwując ją do momentu przegrzania broni, ale żaden z pocisków energetycznych nawet nie musnął helikoptera. Gdy maszyna odleciała nad ocean, Fox wrócił po swoją katanę. Po wyciągnięciu z ziemi miecza, nadepnął na dyskietkę, niszcząc na zawsze dane.

Beep! Beep! to znowu dzwonił codec.

-Czy ty aby czasem nie zapomniałeś o czymś?… Otacon był wyraźnie zaniepokojony.

-Snake!… powiedział sam do siebie Fox, po czym niezwłocznie udał się w stronę, gdzie po raz ostatni widział Snake’a i Metal Gear’a…

Gdy znajdował się w ostatnim przejściu przed hangarem Super Czołgu, zauważył, że chcąc włączyć kamuflaż STEALTH, ten nie zadziałał… Z urządzenia wydostawały się tylko wyładowania elektryczne. Zaczął ścinać wszystkie kamery które bezustannie w niego strzelały. Po uporaniu się ze wszystkimi urządzeniami wszedł przez drzwi prowadzące do mecha, jednak po przekroczeniu progu zastał zupełnie inne pomieszczenie. Ponieważ platforma na której znajdował się Gear uniosła się do góry. Po prawej stronie znajdowała się tylko mała winda która prowadziła do góry. Gdy się znalazł na platformie pomiędzy Metal Gear’em a poprzednim pomieszczeniem zauważył kolejną, tylko że po drugiej stronie pomieszczenia. Jednak gdy był w połowie drogi, do drugiej windy zaatakowało go ponad dwustu żołnierzy, otaczając go ze wszystkich stron. Jeden z nich wydał komendę do ataku, po czym wszyscy rzucili się na niego. Walczący wyżej Metal Gear powodował spadanie elementów stropów i dachu. Mając z jednej strony za przeciwników żołnierzy, a z drugiej spadające elementy budynku, Frank musiał wykazać się niezwykłą zręcznością i umiejętnościami. Walka była najcięższa ze wszystkich dotychczas stoczonych. Korzystając z przewagi liczebnej przeciwnika, stawał między przeciwnikami i unikał kul, dziesiątkując zastępy wroga. Czasem wywabiał żołnierzy, którym na głowy spadały elementy budynku. Kiedy było ich koło dziesięciu, może piętnastu usłyszał głos Liquida:

-Snake! Zmiażdżę Cię na pył!- i pozostawiając przeciwników wyskoczył z pomieszczenia, odbijając się od ścian szybu windy. Kiedy znalazł się na platformie na której był Metal Gear zauważył że noga mecha leci prosto na Snake’a . Od razu wykonał długi skok w kierunku Snake’a i zablokował spadającą kilkutonowa nogę.

-Szybko! Uciekaj!- powiedział do Snake’a który szybko odsunął się na bok

-Gray Fox!

-Imię sprzed bardzo dawna, brzmi lepiej niż Deeptroath!

-Czyli to ty?!- odparł Snake

-Strasznie wyglądasz Snake, wiek ci nie służy!- w tym czasie Liquid podniósł nogę robota i powiedział:

-Odeśle cię do piekła!- lecz Fox był znacznie szybszy od niego i wykonał daleki skok do tyłu. Nawet Snake musiał przyznać, że egzoszkielet niebywale podniósł cechy fizyczne Foxa. Był tak szybki, że pociski tylko go dościgały. Po paru unikach i obronie kataną przed kulami, musiał zniszczyć radar, który mimo ciężkiego ostrzału rakietowego nadal działał. Aby ataki dosięgły wszystkich obwodów urządzenia, rzucił w niego kataną. Działo było o wiele skuteczniejszą bronią, więc Fox strzelał w ten cel przy każdej możliwej okazji. Po oddaniu paru strzałów w kierunku radaru skoczył za kontenery gdzie znajdował się Snake.

-Fox dlaczego?! Co ode mnie chcesz?!- zapytał Snake ninję który z otwartą maską odpowiedział:

-Jestem więźniem śmierci… tylko ty możesz m nie uwolnić…

-Fox nie wtrącaj się w to… co z Naomi? Za wszelką cenę chce cię pomścić.

-Naomi…- odpowiedział Frank opuszczając głowę.

-Tylko ty możesz ją powstrzymać.

-Nie… odpowiada Fox

-… Nie mogę.

-Dlaczego?!

-Ponieważ to ja zabiłem jej rodziców!!!!…- Snake nie wierzył własnym uszom.

-… Byłem wtedy młody i nie umiałem jej zabić. Czułem się tak fatalnie, że postanowiłem ją zabrać ze sobą. Wychowałem jakby była moją własną siostrą, tylko po to, żeby uciszyć sumienie. Nawet teraz myśli o mnie jak o swoim bracie.

-Fox…- Snake nie wiedział co powiedzieć

-Z zewnątrz wydawaliśmy się może szczęśliwym rodzeństwem. Ale za każdym razem gdy ją widziałem, widziałem oczy jej rodziców gapiących się na mnie… Przekaż jej to ode mnie…Powiedz jej…. że to ja zrobiłem!!- w czasie kiedy Fox wyznawał Snake’owi straszną prawdę Liquid strzelał na ślepo po całej platformie. Nagle zauważył ich i powiedział:

-Tutaj jesteście!- poczym zaczął kierować strzały w kierunku bohaterów.

-Prawie kończy nam się czas… oto ostatni prezent od Deeptroat’a… powstrzymam go!

-Fox!!- krzyczał Snake lecz Frank wyskoczył zza kontenera. Unikając kul bawił się z Metal Gear’em. Kiedy tylko mógł ostrzeliwał go z działka, do momentu gdy jedyną szansą na zwycięstwo było strzelanie w otwartą kabinę kokpitu Metal Gear’a, co równałoby się z zabiciem Liquida. Po wykonanym wślizgu pod kokpitem, niemal cała jego maska została zniszczona przez pociski z działka Vulcan, a on sam został podbity w górę, kiedy Liquid uderzył kabiną sterowniczą w miejsce, gdzie znajdował się Fox. Lecąc, jego ręka została odcięta przez laser elektronowy i spadł na gzyms. Widząc zbliżającego się Gear’a i czując ostatnią szansę na zwycięstwo, wycelował w kokpit i został przygnieciony do ściany przez kant kabiny.

-Na Środkowym Wschodzie nie polujemy na lisy. Polujemy na szakale. Zamiast psów myśliwskich używamy samolotów myśliwskich. Liquid Snake czuł triumf.

-Fox! Solid Snake nie chciał, żeby jego przyjaciel zginął. Przynajmniej nie tak…

-Jak wytrzymały jest twój egzoszkielet?! Liquid coraz bardziej przyciskał Foxa.

-Snake! Zamierzasz usiąść i patrzeć jak on ginie?!

-Lis w potrzasku jest niebezpieczniejszy niż szakal! wycharczał Fox i wystrzelił w radar kilka razy. Wybuch spowodował, że katana wystrzeliła z radaru i wylądowała tuż przed nogami Snake’a. Nawet kiedy skończyła mu się amunicja on nadal walczył.

-Zniszczył radar…Snake musiał docenić to, co Fox dla niego zrobił.

-Robi wrażenie. Jesteś naprawdę godny pseudonimu FOX. Ale teraz jest po tobie! skończył Liquid i zwolnił uścisk. Frank upadł na gzyms całkiem pozbawiony sił życiowych

-Teraz! Strzel ze Stingera!!!!

-Fox! Snake nie chciał po raz drugi zabić Foxa.

-Czy naprawdę potrafisz strzelić?! Jego też zabijesz!! Liquid podżegał Snake’a jak tylko mógł. On już miał nacisnąć spust, kiedy powiedział sam do siebie: Nie! Nie mogę tego zrobić! i postanowił, że obydwaj z stamtąd wyjdą. Żywi…

-Teraz, przed Tobą. Mogę w końcu umrzeć. Po Ziemi Zanzibaru, zabrano mnie z pola walki, nie całkiem żywego, nie całkiem martwego, nie umarły cień w świecie świateł. Ale wkrótce…wkrótce. To się w końcu…skończy. Fox został zrzucony z gzymsu i przygnieciony przez nogę mecha.

-Giń! przygnieciony Fox z trudem wytrzymywał.

-Snake, nie jesteśmy narzędziami rządu, ani nikogo innego ! Walka, był jedyną rzeczą w której byłem dobry, ale…Przynajmniej walczyłem o to w co wierzyłem…Snake…żegnaj. wypowiedział Fox po czym wyglądało na to, że zginął zmiażdżony przez Metal Gear Rex’a…

Tak naprawdę to złapał się nogi maszyny, tracąc własne. Kiedy Gear wykonywał polecenia Liquida, niby rozsmarowywując ciało Foxa na podłodze hangaru został on odrzucony na przeciwległą ścianę pomieszczenia. Obserwował ostatnią walkę człowieka z maszyną. Po pokonaniu robota mógł tylko nasłuchiwać walki dwóch braci na dachu mecha. Po pewnym czasie obok niego spadło ciało Liquida, pokonanego przez Snake’a. Czołgając się dotarł do ciała niedawnego kata. Z jego ręki zsunęło się działko. Chcąc sprawdzić wolna ręką czy niedawny kat nadal żyje, dotknął jego klatki piersiowej w okolicy serca. Z powodu ekstremalnego uszkodzenia egzoszkieletu, przez całe jego ciało przeszło niewyobrażalne wyładowanie energetyczne, które pobudziło do życia serce Liquid Snake’a, a jego samego pozbawiło przytomności. Ten zaś wstał, spojrzał na Foxa, zdziwił się i rzekł:

-Dzięki.- po czym udał się w pogoń za Snakiem.

Minęło parę godzin…

Do hangaru weszła grupa ludzi, wśród której był pewien Rosjanin.

Zabrali martwego Grey Foxa…

Ale czy aby był on naprawdę martwy…?