MGS 1,5 – Paradox cz.2
- wtorek 4 stycznia 2011
- Przez kul
Z Nazista nic nie zostało. Snake idzie trzymając się za prawą rękę. Siada, opierając się na drzewie. Nie spodziewał się, że broń będzie tak silna- ma wybitą ze stawu rękę. Pozbył się już jej (broni). Snake wydłubuje kulę z stroju Chameleona. Teraz zaciska zęby na kawałku drewna i nastawia rękę. Krzyczy z bólu. Krzyk miesza się z kaszlem umierającego White’a. Snake zawija rękę i zawiesza ją na prowizorycznym temblaku. Spędza noc pod drzewami.
W nocy, w krzakach ktoś obserwuje Snake’a. Jednak swoje kroki kieruje do jeszcze umierającego Murzyna. Okazuje się, że to Bomber.
Bomber: Jesteś najbardziej popieprzonym czarnuchem, jakiego spotkałem.
I pociąga za spust.
Rano. Snake wstaje i idzie dalej, przez zwodzony most. Nie zwraca uwagi na brak kaszlu White’a.
Elvis: Snake, jak się z tym czujesz?
Snake: Z czym?
Elvis: Chodzi mi o sytuację w naszej siedzibie… Zdrajca…
Snake: Niepewnie, a ty? To twoja pierwsza robota w tym stylu?
Elvis: Tak. Nie mogę wychodzić z biura, piję litry kawy, mam przekrwione oczy i czasami uda mi się zasnąć w fotelu… Myślisz, że Quite Good, to znaczy Sigint zdradził?
Snake: Nie jestem pewien. Wydaje się to być zbyt proste. Nie zmieniaj tematu, jak praca?
Elvis: Prawdę mówiąc, sama bym tu nie przyszła…
Snake: Tak?
Elvis: Złożyli mi ofertę. Mogłam się nie zgodzić.
Snake: Jestem pewien, że i tak byś się tu znalazła…
Elvis: Możliwe, na wiele ich stać. Pokłóciłam się z chłopakiem, właśnie o tę pracę. Uważa, że nie powinnam piąć się w górę…
Snake: Urażone ambicje…
Elvis: Słucham?
Snake: Ach, nic, nic… kontynuuj.
Elvis: Pogroziłam mu, że przyjmę ofertę i voila! Jestem. Snake: Ile masz lat?
Elvis: Będziesz nadal próbował, co? Nie powiem ci, powiedziałam już. Zepsułeś sobie początek naszej znajomości. Jestem konsekwentna… Snake…
Snake: Nie lubię tego tonu, kłopotliwe pytanie, co?
Elvis: Haha… czy myślisz, że ci się uda?
Snake: Misja?
Elvis: Eee, nie… czy uratujesz Meryl?
Snake: Na pewno nie zmarnuję drugiej szan…
Elvis: O mój Boże! O Boże! Przywieźli Siginta! Nie jest już podejrzany!
Quite Good: Wróciłem. Mówiłem, że to nie ja.
Snake: Przepraszam, że cię oskarżałem…
Quite Good: Ok, ale nie jest tak miło, bo zdrajca wciąż tu jest. Dlatego mnie wypuszczono, bo nasz mały sabotażysta skontaktował się z wrogiem, kiedy ja byłem przesłuchiwany. To nie może być ktoś bezpośrednio z tego pomieszczenia, bo tylko ci tutaj wiedzieli o posądzeniu mnie. Tylko idiota dzwoniłby, przesuwając podejrzenia na siebie, kiedy znalazł kozła ofiarnego… mnie.
Snake: Idiota, a może ktoś, kto chce żeby myślano, że jest to osoba spoza tego pomieszczenia…
Quite Good: Możliwe, ale to zbyt niebezpieczne. To prawda, że jesteśmy najbliżej ciebie i tylko my wiemy, gdzie jesteś… Tutaj siedzi tylko 11 ludzi. Czwórkę z nas już znasz… Posądzanie reszty dźwiękowców i specjalistów od obrazu jest jak posądzanie.. hmm, np Campbella!
Campbell: Spokojnie chłopaki, myślę, że nie powinniśmy się obgadywać za plecami, na kodeku. Snake, z powodu sabotażu został wysłany jeszcze jeden nasz żołnierz.
Snake: A widzisz, jak chcecie to możecie… Co to za samobójca?
Campbell: To Iraquis Pliskin.
Snake: Naprawdę? To był mój najlepszy kumpel z VR treningu. Fantastycznie, że będzie pomagać mi ktoś kompetentny.
Pliskin: To ja Snake. Kopę lat! Mój numer to 145.09. Niestety nie mogę teraz gadać, bo zaraz wystrzelą mnie w pocisku.
Snake: Ok, hope to see you soon!
Campbell: Kieruj się sygnałem Tatyany Krakovsky. Musisz przedostać się przez góry.
Snake: Dobra… Gdzie jest Elvis?
Campbell: Polubiłeś ją, co? Poszła spać. Silna dziewczyna, nieźle się trzyma.
Snake: Roy… ile ona ma lat?
Campbell: 26, a co?
Snake: Nic, nic… Idę dalej.
Snake liczy naboje pozostałe w magazynku. Pozostały 4. Niedobrze, trzeba oszczędzać. W usypiaku został tylko 5. Trzeba oszczędzać. Przemyka niezauważony obok strażnika na końcu mostu, a potem rzuca wykorzystany magazynek w drugiego najemnika. Ten się obraca i Snake biegnie w jego kierunku. Wąż spycha przeciwnika ze skały. Jednak usłyszał krzyk kolegi ten przy moście. Snake pada na ziemię, licząc na swój dobry kamuflaż. Strażnik zbliża się, ale nie znajdując kolegi chce zdać raport do bazy. Wąż musi podjąć szybką decyzję…
Snake zabiera karabin od martwego strażnika.
Snake: Nie tak źle… M4… ale mam szczęście- tłumik!
Snake wdrapuje się na skalną ścianę. Nagle ktoś dzwoni.
Otacon: Snake, to ja- Otacon! Wreszcie mi się udało!
Snake: Co? Zwalić mnie ze ściany?
Otacon: Nie, złamałem szyfr kodeka. Teraz będziemy się komunikować!
Snake: Hura.
Otacon: Przeszkadzam ci?
Snake: A little bit.
Otacon: Przepraszam. Będę obserwował Fox Hound, czy nie robią niczego dziwnego…
Snake: Nareszcie ktoś, komu mogę zaufać.
Otacon: Thanks, Snake. Będę pod numerem 142.88. Wygląda na to, że będziesz musiał iść przez te jaskinie.
Snake: Yup.
Otacon: Hope to hear you soon…
Snake: Dead or alive?
Otacon: 2?
Snake: Podobała ci się?
Otacon: Gra? Niezbyt. Wolę Resident Evil.
Snake: A ja najbardziej w Capcomie lubię Devil May Cry.
Otacon: Capcom sucks! Konami is the best!
Snake: Co mają dobrego?
Otacon: A słyszałeś o MGS-ie? To jest gra…
Snake: Dobra, tracimy czas, do usłyszenia!
Snake wchodzi do jaskini. Nagle obok wybucha mina. Postać, zawieszona jak nietoperz zeskakuje na ziemię.
Bomber: Legendarny Snake… Jestem Bomber! I used to be a sapper. Już dawno chciałem się z tobą zmierzyć. To nic, że nie mogę cię zabić. Myślę, że bardziej zależy mi na sławie, niż pieniądzach.
Snake: O czym ty mówisz?!
Bomber: Chciałoby się wiedzieć, co? Walcz!
Snake uskakuje przed lecącym granatem Bombera. Kryje się za stalagmitem. Jednak prowizoryczna kryjówka zostaje rozsadzona w drobny mak przez byłego sapera. Bomber skacze z jednego końca jaskini na drugi. Snake odkręca tłumik z karabinu. Zmienia kamuflaż na ten odpowiadający ciemnościom i wykorzystując zaskoczenie, jakim teraz dysponuje. Pruje kulami w stronę skaczącego Bombera. Ten doskakuje do niego i silnie kopie w brzuch. Snake pada na ziemię, ale kontynuuje ostrzał z ziemi. Bomber skacze na Snake’a, ale po oberwaniu kulką w mechaniczne nogi rezygnuje z bezpośredniego ataku i ucieka na wiszące stalaktyty. Snake skacze za najbliższe skały, unikając potwornego wybuchu. Nagle granat dymny uderza o ziemię, rozbryzgując wokoło gęstą mgłę. Snake nakłada maskę gazową i wbiega w chmurę dymu, cały czas prowadząc ostrzał. Nagle w ziemię przed nim uderza pocisk. Siła wybuchu odrywa Węża od ziemi, ciskając nim o ścianę. Snake stara się zobaczyć, gdzie jest napastnik. Bomber korzysta z granatnika. Kolejny granat leci w stronę najlepszego żołnierza Fox Houndu, ale ten zestrzeliwuje go w powietrzu. Teraz mgła ogarnia wyższe partie jaskini. Bomber mimo tego, że nie przeszkadza mu chmura dymu zeskakuje na ziemię, by wszystko widzieć. Snake położony na ziemi już celuje w niego i oddaje strzał prosto w głowę sapera. Dla Bombera kończy się to pomyślnie, gdyż tylko gubi maskę przeciwgazową. Będącemu bez maski, Snake rzuca granat dymny. Bomber zaczyna wykorzystywać noktowizor, by znaleźć Snake’a w ciemności. Wąż najpierw rzuca granat oślepiający, który zadziała silniej, przez gogle przeciwnika. Snake zauważa, że gogle przeciwnika są podłączone do akumulatora, więc rzuca granat zakłócający. Teraz Bomber jest ślepy i zaczyna się krztusić. Snake pewnie biegnie w stronę napastnika, ale zahacza o minę. Wybuch nie zabija go, ale zdradza pozycję. Bomber skutecznie porozstawiał miny i po imponującym skoku ląduje na piersi Snake’a, wywracając go na ziemię. Kolejne kopnięcie wytrąca mu z rąk broń. Bomber czuje, że ma szanse na zwycięstwo, dlatego nie przestaje kopać Snake’a. Czujący bliska porażkę Wąż wsuwa w egzoszkielet nóg Bombera odbezpieczony granat. Sam szybko oddala się od sapera. W krótkim czasie słychać eksplozję. Bomber ma uszkodzony egzoszkielet. Przeklinając Snake’a ucieka z jaskini. Wąż czuje ból w nodze po wybuchu miny i jest cały poobijany po kopnięciach. Jednak czuje, że w jaskini nie jest sam. Spogląda w stronę, którą uciekł Bomber. Marianne stąpa delikatnie po wyboistej ziemi. Ma na sobie suknię, która zupełnie nie pasuje do miejsca, ani sytuacji. Wygląda w niej pięknie i oszałamiająco. Snake przypomina sobie wszystko, co czuł, gdy ją zobaczył pierwszy raz. Marianne podchodzi do niego i dotyka jego ran. Jej dotyk jest taki wspaniały, błogi… Snake nie oponuje…
Marianne: Czy one bolą?
Snake: O tak… Ogromnie…
Patrzy w oczy Marianne i widzi w nich uwielbienie, strach, piękno, smutek, radość, miłość i nienawiść zarazem. Czuje, że Marianne nie może być mu obojętna… Nagle dzwoni kodek.
Mei Ling: Snake! Nie zapominaj, że to telepatka! Jest córką Mantisa, chce się z pewnością zemścić za ojca!
Snake odskakuje od Marianne.
Marianne: Dlaczego uważasz mnie za wroga? Widziałam cię w szpitalu, ale nie powiedziałam dla nikogo o tobie. Dzięki mnie żyjesz… Czy dawałam ci do tej pory powody nie ufności?
Snake: Jesteś córką Mantisa, jesteś telepatką. Nie chcesz zemsty? To ja zabiłem ci ojca.
Marianne: Nie pragnę zemsty… Zrobiłeś to, bo to była twoja misja. Znam cały kontekst. Mój ojciec wykorzystał twoją ukochaną przeciwko tobie. Mimo to, zabiłeś go nie z rządzy zemsty, ale z powodu misji… Nic osobistego. Dlaczego miałabym się mścić? Jesteś dla mnie bardziej zagadką… Nie rozumiem twojego poświęcenia dla słów innego człowieka. Bo chyba to się nazywa misja?
Snake: Misja to twój cel. Wyznacza ci drogę, środki i kierunek. To twoja sprawa jak interpretujesz pojęcie misji.
Marianne: Ty interpretujesz to tak, jakby od tego zależało wszystko w twoim życiu… Nie masz chęci w chwilach strachu porzucić misję i uciec?
Snake: Strach to odbiór zimnej krwi, chłodnego umysłu. Strach to kradzież celu w twoim życiu, więc w chwilach strachu najlepiej trzymać się czegoś, co wyznacza ci kierunek twojego życia… To pozwala ci wierzyć. Only with the hope you can survive on the battlefield…
Marianne: Masz tak imponującą wiedzę na temat walki, wojny i śmierci, ale czy potrafiłbyś zaistnieć w normalnym świecie z tą wiedzą? Potrafiłbyś się zaklimatyzować?
Snake: …
Marianne: Powinnam wiedzieć…
Snake: Żołnierz wybierając wojsko i wojnę jako swoje życie musi wyrzec się przede wszystkim normalnego życia…
Dziewczyna podchodzi do Snake’a, obejmując go ramionami.
Marianne: A czy musi zapomnieć o miłości?
Marianne całuje Snake’a.
Marianne: Uuu, masz krew na ustach… Twoja?
Snake przypomina sobie Meryl i odpycha uwodzicielkę.
Snake: Mówiłaś o Meryl.
Marianne: Ach tak… Loyalty to the end. Tak. Meryl żyje. Jest tu i ma się dobrze. Do you love her?
Snake patrzy na Marianne. Nie wygląda ona juz tak pięknie.
Snake: Yes.
Marianne odchodzi, unosząc się nad ziemią. Snake znowu przeklina siebie za rozmowę z wrogiem.
Elvis: Nie możesz jej się poddać!
Snake: Zazdrosna?
Elvis: To nie są żarty!
Snake: Ale odparłem ją. Dzięki Meryl…
Elvis: …
Snake: Muszę ją uratować!
Elvis: Brawo Snake!
Snake wychodzi z jaskini. Promienie słońca uderzają go w twarz. Snake mruży oczy. Widzi zarysy postaci przed sobą. Postać ma nieproporcjonalnie większą lewą rękę…
Snake widzi już twarz postaci. Grymas zdziwienia i nienawiści wykrzywia mu twarz.
Widzimy narysowaną twarz Big Bossa. Wycinki z Snake Eatera, Metal Geara i Metal Geara: Solid Snake obrazują życie i śmierć Bossa. Na koniec widzimy Ninję walczącego z Metal Gearem Rexem w MGS-ie: TTS. Ninja traci rękę. Lewą rękę.
Big Boss ma na sobie uniform Ninjy, ten z pierwszej części. Jego lewa ręka jest pokryta metalem, jest ręką cyborga.
Snake: Ty nie żyjesz!
Snake wyjmuje karabin i strzela w kierunku Bossa. Jednak jakaś siła nie pozwala pociskom dojść do celu.
Boss: Czekają mnie spore wyjaśnienia, prawda? Synu?
Snake: Nie nazywaj mnie tak!
Boss: Twoja twarz Snake to moja twarz…
Snake: Shut up!
Snake atakuje Bossa, ale zostaje rzucony na ziemię i podniesiony za gardło przez niewidzialną postać. Boss podchodzi do niego i dotyka jego twarzy zdrową ręką.
Snake: Ty nie żyjesz…
Boss: Puść go!
Snake pada na ziemię. Podczołguje się do kamiennej ściany i klęka, jak pobity pies.
Boss: Do trzech razy sztuka… Może tym razem ci się uda Snake… Ten uniform pozwolił mi przeżyć. Dzięki niemu towarzyszyłem ci na Shadow Moses, wiesz? Już tam chciałem się zemścić. Franka Jaegera nie było.
Snake: Gdzie on jest?
Boss: Tam gdzie powinien, tam gdzie go zostawiłeś- w ziemi, martwy…
Snake: Ale… dlaczego?
Boss: Pokonałeś mnie. Dwa razy. To naprawdę frustrujące. Chciałem się zemścić- Naomi mi pomogła. Złączyła nas nienawiść do ciebie. Ja ratowałem jej rodziców, ty ich zabiłeś.
Snake: To nieprawda! Jaeger ich zabił! Powiedział, że ja to zrobiłem, by Naomi się zemściła, ale ostatecznie nie powiedziałem jej prawdy!
Boss: Ciiiii, chyba nie chcesz żeby się o tym dowiedziała?
Snake: O czym ty…
Nagle pojawia się Ninja. Jest niski i chudy. Ma inny pancerz, od Jaegera. Nowszy.
Boss: Jak widzisz, jest ona tutaj z nami.
Snake: Co ty jej zrobiłeś?
Boss: Zbliżyłem ją do celu jej życia. Do zemsty, do zabicia ciebie. Teraz ma potrzebne predyspozycje. Fox Die nie wypalił. Dałem jej to, czego chciała. A teraz jest mi podporządkowana w podzięce… A więc to ja jestem Ninją z Shadow Moses. Jak widzisz to pamiątka po Rexie…
Widzimy urywki z MGSa, jak Ninja walczy z Rexem i traci rękę przez laser.
Snake: Jeśli na Shadow Moses byłeś rzeczywiście ty, to dlaczego się nie ujawniłeś?
Boss: Miałem przeszkadzać moim dwóm synom w walce? W życiu! Nie chciałem przeszkadzać dla Liquida. Myślisz, że Stany Zjednoczone nie chciał yoddać mojego ciała z jakiego powodu?
Snake: Bali się, że Liquid cię sklonuje.
Boss: Nie, nie, nie, nie, nie… Oni nie mieli tego ciała, bo ja żyłem!
Snake: Mogli powiedzieć!
Boss: Snake, jesteś pionkiem, zawsze byłeś. To oczywiste, że zacząłbyś mnie szukać. Straciliby najlepszego agenta. A może myślisz, że gdyby Liquid wiedział, że nie żyję to by nie szantażował świata głowicami nuklearnymi? Oczywiście, że tak by było.
Snake: Dlaczego pomagałeś mi na Shadow Moses?
Boss: Żeby wyrównać walkę moich synów. Liquid miał zastępy ludzi, a ty Snake, byłeś taki samotny…
Snake: You’re insane…
Boss: Możliwe, ale czy to ja znowu piszę się na kolejną misję wydziału, który tak mnie oszukał?
Snake: Uprowadziłeś Meryl!
Boss: To twoje tłumaczenie?
Sake: Przyznaj się! Nie wytrzymujesz bez zabijania, bez tej adrenaliny, bez strachu!
Snake: To słowa Liquida.
Boss: Tak. Myślałeś, że sytuacja na Shadow Moses jest bardziej skomplikowana. Nie, nie była. Decoy i Marianne pomogli mi dojść do siebie po walce z Rexem…
Snake: Decoy? Decoy Octopus?!
Z cienia wychodzi Revolver Ocelot.
Boss: Tak, oto on. Decoy po mistrzowsku zmienia twarz i ubranie. Decoy przeżył w celi jako Darpa Chief … Po prostu nie zadziałał Fox Die. Teraz sklonowaliśmy Decoy’a, gdyż jest wielką pomocą…
Snake: To jego kabiny widziałem w obozie zbrojeniowym…
Boss: Wybrał sobie Ocelota. Dlaczego? Sam zapytaj.
Snake: Nie będę miał okazji, to się skończy tu i teraz!
Snake wyciąga broń, ale Naomi kopie go w brzuch.
Boss: Być może będziesz miał okazję… Mnie, Decoy’a, Marianne i Naomi pochłonęło jedno uczucie- zemsta! Zemsta na człowieku, który wyrządził nam tyle zła w imię swojego… dobra!
Snake: Nie walczę po stronie dobra…
Boss: Ależ oczywiście! Walczysz po swojej stronie… Tak jak ja kiedyś…
Snake: Nie jesteśmy do siebie podobni!
Boss: Dlaczego tak bardzo cię to boli? Każdy syn chce być taki jak jego ojciec… Decoy będzie miał nowego Metal Geara, którego zbudowaliśmy. Razem będziemy rządzić światem, a Cobras odejdą z pieniędzmi…
Snake: Nie pozwolę na to!
Boss: Naprawdę? Kto ci pomoże?
Wchodzą jeszcze dwaj Oceloci.
Boss: Żegnaj, synu.
Snake: Nie nazywaj mnie tak…
Snake staje przed Ocelotami. Jest gotowy do walki. Każdy z nich wyposażony jest w rewolwer.
Boss: Wiesz jaki jest mój plan? Pogrążyć ciebie, zabić twoją ukochaną i w końcu- zabić ciebie. Pomogą mi w tym nowi Cobras. Marianne spełni swoją zemstę,
Wchodzi jeszcze jeden Ocelot. Boss odchodzi z Naomi.
Ocelot: Stop! Pobawimy się przed śmiercią Snake. Pamiętasz Ocelota? Lubił on robić rosyjską ruletkę…
Ocelot ma dwa rewolwery. Do jednego z nich wkłada nabój. Zaczyna żonglować rewolwerami. Po pokazie, daje wybór pistoletu dla Snake’a.
(Tu gracz ma wybór, który wybrać- Są trzy możliwości)
*Snake wybiera lewy. Okazuje się on być prawdziwy, ale nabój jest fałszywką.
Ocelot: To istotnie ty, Solid Snake…
*Snake wybiera prawy. Okazuje się on być złym, ale nabój jest fałszywką.
Ocelot: Nawet wielki Snake przegrywa ze starym Ocelotem.
*Snake wybiera lewy, ale nie strzela.
Ocelot: Upokorzyłeś mnie Snake. Z pewnością się jeszcze spotkamy!
Ocelot odchodzi. Snake staje do walki z pozostałymi. Snake ma tylko 4 kule w magazynku, to musi wystarczyć. Karabin został zniszczony przez Naomi. Snake stoi w miejscu. Trzej Oceloci zajmują pozycje 10 metrów dalej. Snake kolejno patrzy w oczy każdemu z Ocelotów. Wszyscy są tacy sami. Decoy’e, jak jeden mąż powoli ruszają ręką w kierunku kabur. Snake wykonuje ten sam ruch, ale wolniej. Zatrzymuje rękę przed bronią i jeszcze uważniej przygląda się klonom, próbując doszukać się strachu. Niestety nic takiego nie znajduje… Przeciwko trzem nie da rady, nawet jeśli nie są tak dobrzy jak prawdziwy Ocelot… Co by tu zrobić? Myśl wężu! Strach! To właśnie to! Oni sa przekonani, że jego owionął strach. Im dłużej przeciągają walkę, tym dłużej rośnie napięcie. Snake traci zmysły- taki jest ich plan. Oceloci czekają na sygnał walki. Trzeba przerwać oczekiwanie na śmierć i powierzyć swoje życie umiejętnościom rewolwerowców. Oceloci nadal czekają…
Snake: Draw!
Snake oddaje trzy strzały. Sam obrywa dwoma kulami. Oceloci- Octopusy leżą na ziemi. Jeden jeszcze żyje. Snake stwierdza, że rany nie są groźne. Podchodzi do tego żywego.
Ocelot: Podziwiałem Ocelota. Zawsze był dla mnie wzorem. Dlatego go naśladuję… Dlatego… nie byłby dumny… Tylko ja nie trafiłem w ciebie… Nigdy nie miałem własnej twarzy. Czy wiesz, jak to jest żyć bez twarzy, albo imienia?
Snake: Wiesz, co? Nie mam nastroju na rzewne gadki o twoim życiu, które się nie udało…
Snake odchodzi, zostawiając Ocelota. Jednak zauważa, że ten wyciąga broń. Snake błyskawicznie się odwraca i oddaje ostatni, pozostały strzał z broni.
Snake: Teraz dopiero nie byłby dumny…
Snake zabiera dwa rewolwery i odchodzi z tego miejsca.
Snake: Campbell, czemu? Dlaczego on żyje?!
Campbell: Nie wiem, co się dzieje Snake… Niewiele rozumiem. To naprawdę była Naomi?
Snake: Chyba tak… To Boss, mógł wiele rzeczy pozmyślać.
Campbell: Nie. To była Naomi. Wiem to…
Snake: What’s with Meryl?
Campbell: Nie wiem Snake… Czy Naomi w tym pancerzu… Czy myślisz, że ona jeszcze żyje?
Snake: W tym pancerzu? Campbell, a Twoja siostrzenica?
Campbell: Snake…
Snake: Jak możesz…
Campbell: Snake! Czy myślisz, że ona żyje?
Snake: …
Campbell: Snake…
Snake: Naomi był… jest genetyczką. Ona najwięcej wie o zatracaniu samego siebie i zachowaniu swoich cech w przyszłości… Ona żyje. Nie wątpię w to. Jeśli już nie w swoim ciele to na pewno w naszych sercach…
Campbell: Sercach?
Snake: Pułkowniku! Jeśli Boss żyje to czy Liquid miał szansę o nim wiedzieć na Shadow Moses?
Campbell: …
Snake: Colonel!
Quite Good: Roy wyszedł.
Snake: O co chodzi z Naomi? Domyślasz się?
QG: Niestety… Czy pułkownik spędzał z nią dużo czasu?
Snake: Skąd mam wiedzieć? Mei Ling?
Mei Ling: W Chinach mówią: „Rzeczy niewypowiedziane ciążą na sercu jeszcze bardziej, niż powiedziane…”
Snake: Did he?… Did he loved her?
Mei Ling: …
Campbell: Uratuj moją Meryl z rąk tego szaleńca, Snake!
Snake: Wszystko w porządku? Gdzie byłeś?
Campbell: Nieważne. Rób to, co masz robić!
Snake dzwoni na oddzielnej linii do Otacona.
Snake: Otacon, czy…
Otacon: Snake! Na pewno zainteresuje cię fakt, że w całą tę sprawę zamieszany jest Big Boss!
Snake: Serio? Kto by pomyślał…
Otacon: Wiedziałeś? A to, że w Fox Hound ktoś zdradza, mówiąc o każdym twoim ruchu?
Snake: Otacon, masz przestarzałe informacje…
Otacon: Sorry, poszperam jeszcze… Wiesz, że będzie za jakieś pół godziny przewóz broni w tym miejscu, w którym jesteś?
Snake: So?
Otacon: Jeżeli zapobiegniesz transportowi, wróg nie będzie dostatecznie uzbrojony. Doradzam zrobienie zasadzki.
Snake: Zrozumiałem.
Przerywnik. Ciemność. Nic nie widać. Pojawia się światło. Big Boss siedzi w dużym fotelu.
Boss: On jest dobry. Może ją oszczędzić?… Nie! Musi zapłacić! Wprowadzić.
Wchodzi starsza kobieta z 5-letnim dzieckiem.
Boss: Eva? Is that you?
Eva: Jack? Long time, huh?
Boss: How dare you?
Eva: Jack… Ja nigdy nie zapomniałam…
Boss: Ja także… Dlatego kazałem cię tu sprowadzić, byś mogła podziwiać mój triumf!
Eva: Jaki triumf?
Boss: Chcę ci pokazać, jak mnie zraniłaś- odchodząc… Zamierzam zabić Snake’a.
Eva: Tego z Fox Hound.
Big Boss pokazuje Evie na wielkim telewizorze nagrania ze Snake’iem.
Boss: Czy on nie wygląda, jak ja? W 64?
Eva: Tak.
Boss: Czy nie jest ci przykro, że on umrze? I jego ukochana także?
Boss pokazuje nagrania z Meryl.
Eva: Nie. Liczy się dusza, a ja nie widziałam bardziej delikatnej niż twoja.
Boss: Nie, Evo! Ja jestem mordercą!
Eva: Nie musisz nim być.
Boss: … Kto to jest?
Eva: To… to jest twój wnuk.
Boss: What?!
Eva: Wtedy, gdy odeszłam… w tę noc… Potem urodziłam córkę- Catherine i straciłam pracę w Chinach. To jest Charlie.
Eva patrzy na żołnierzy, którzy ją tutaj przyprowadzili.
Eva: Twoi ludzie porwali go razem ze mną.
Boss: Podejdź tu.
Jeden z żołnierzy podchodzi do Bossa, ten łapie go i dusi.
Eva: Nie! Dość już śmierci!
Boss skręca kark żołnierzowi. Eva płacze.
Eva: Dość…
Boss: Sama także zabijałaś…
Eva: Ci ludzie śnili mi się. Their ghosts, won’t leave me alone…
Big Boss widzi swój triumf nad Evą. Cieszy się.
Boss: A więc nie obchodzi cię Snake?
Eva poważnieje i patrzy w oczy dla Bossa.
Eva: Ani trochę.
Big Boss wstaje i wychodzi. Całe światło pada na Evę. Podchodzi ona do wielkiego ekranu pokazującego walczącego Snake’a i całuje jego sylwetkę.
Eva: Nawet nie wiesz, jak bardzo…
Światło gaśnie, znów jest ciemno, nic nie widać.
Snake ukrywa się w trawie. Uważnie obserwuje drogę. Nagle na nią wyjeżdża ciężarówka. Ciężarówka wjeżdża na kolce, pozostawione na drodze. Koło zdycha. Wybucha granat dymny. Ludzie nie wiedzą, co się dzieje. Krzyczą. Nagle słychać strzał. I drugi. Drzwi ciężarówki wypadają z hukiem. Pięciu ludzi ostrożnie wychodzi z wnętrza. Nagle jeden ląduje na ziemi z ręką pod dziwnym kątem. Z dymu wyłania się noga lecąca w następnego strażnika. Muskularne ręce łapią karabin najemnika wykręcając go mocno w prawo. Ciało leci wraz z bronią. Żołnierze nie widzą, ale słyszą chrupnięcie kości w karku jednego z powalonych kolegów. Salwa z karabinu A-K kończy nadzieje innych na spokojne życie…
Snake szybko wybiera rzeczy, które mogłyby go zainteresować i podkłada ładunek C4. Po przebiegnięciu 20 metrów, naciska detonator. Ciężarówka, pełna broni wybucha nienaturalnie mocno. Jednak słychać wybuch. To nie ciężarówka. Jeden kierowca przeżył i pobiegł w las. Teraz atakuje z Nikity. Snake bierze swój egzemplarz broni i wystrzeliwuje rakietę. Na początku nieporadnie steruje nią, ale później lata między drzewami, jak weteran. Rakieta dociera do żołnierza, kończąc jego życie. Snake zabiera torbę granatów, pistolet H&K P228, tłumiki i MP5. Tak wyposażony ruszył w drogę.
Snake skrada się pośród drzew. Nagle słyszy krzyki i odgłosy wystrzałów przed sobą. Widzi, jak za mężczyzną w płaszczu biegną trzej Oceloci. Snake pada na ziemię, rzuca granat dymny i wbiega w las. Strzela z MP5 w źródło kaszlu. Słyszy dwa padające ciała. Klik!
Ocelot: Jak się czujesz teraz, wężu?
Jeden z Decoy’ów zakradł się i przyłożył stal do głowy Snake’a. Jednak po wystrzale pada Ocelot, nie Snake.
Snake: Kto?
Decoy: Ja.
Snake: Decoy Octopus?
Snake wyjmuje broń i celuje w sylwetkę wyłaniającą się z mgły.
Snake: Dlaczego klony chciały zabić ciebie?
Decoy: Opuść broń, gramy w tej samej drużynie.
Snake: ?!
Decoy: To ja jestem pierwowzorem. To ja spotkałem cię w celi Darpa Chiefa. To JA dałem swój kod genetyczny, by stworzyć te potwory. Widzisz… te klony nie są pierwszej jakości. SA pozbawione mózgu. Wiedzą tylko jedno: być posłusznym dla Big Bossa. Boss odsunął mnie od swego planu… Nie jestem potrzebny. Pomogłem mu dojść do zdrowia, skompletować Cobras i stworzyć te bezmózgie stworzenia…
Snake: Dlaczego ty?
Decoy: Istniała szansa, że po Marianne odziedziczyłyby moc i byłyby niezdolne do kontroli, a klony Bossa… Historia by się powtórzyła… Wiedziałem za dużo. Boss rozkazał mnie zlikwidować. Wywieźli mnie w las, ale zdołałem uciec. Resztę już znasz…
Snake: Jakoś nie ufam osobie, która może mieć tyle twarzy…
Decoy: Czym mógłbym zyskać twoje zaufanie?
Snake: …Metal Gear?
Decoy: Ta zabawka… Ma pseudonim Ray. Jest najnowszym dziełem sztuki i najgorsze jest to, że jest… realna. Ray stworzony jest na bazie egzoszkieletów, dlatego jego głównym atutem jest poruszanie się, nie uzbrojenie…
Snake: Broń nuklearna. Czy terroryści są w jej posiadaniu?
Decoy: Nie. Blefują.
Snake: Taa, to ułatwia zadanie.
Decoy: Ilu moich klonów już zabiłeś?
Snake: Eee, sześciu nie żyje.
Decoy: Pozostało tylko dwóch…
Snake: Dwóch?
Decoy: Sklonowano mnie 8 razy.
Snake: W zbrojowni, na południu stąd?
Decoy: Tak…
Snake: Widziałem 9 kabin.
Decoy: ? Nic nie wiem o jeszcze jednym duplikacie… Chcę ci pomóc! Zemsta… Jej zaklęcie owładnęło mną. Big Boss musi zapłacić…
Snake: Wierzę ci. Jak mógłbyś mi pomóc?
Decoy: Znam częstotliwość wrogów, na której najczęściej rozmawiają. Ich podsłuchiwanie może się przydać. 145.55 to jest klucz do sukcesu. Poza tym mogę przeprowadzić cię przez las, omijając strażników…
Snake: Decoy? Widziałeś Meryl?
Decoy: Ona żyje Snake, ale jej czas się kończy- karmią ją narkotykami. Powolna śmierć. Mamy mało czasu. Belter hurry!
Snake: Alright, come on!
Quito Good: Snake! Wierzysz mu?!
Snake: Ty tego nie rozumiesz… Nie byłeś na polu bitwy… Tu nie ma czasu na kłamstwa. Ja uratowałem mu życie i on mi. Mamy wspólnego wroga i łączy nas zemsta.
Quite Good: A jeśli to plan Big Bossa?
Snake: Umiem wykrywać kłamstwa…
Quite Good: Campbell! Powiedz mu.
Campbell: Snake wie, co robi.
Quite Good: Ale…
Campbell: Koniec tematu. Snake, miej się na baczności.
Snake razem z Decoy’em omijają stacje wartowników i unikają walki. Do Snake’a dzwoni Pliskin.
Pliskin: Snake, spotkajmy się. Mam parę ciekawych informacji, ale nie damy ich dla zdrajcy, rozmawiając na codecu.
Snake: Gdzie się spotkamy?
Pliskin: Na zachodzi jest nieco większy budynek. Jestem w nim. Poczekam tu na ciebie.
Snake: Pliskin, ja…
Pliskin: Ciii… They’re hearing us…
Dzwoni Otacon.
Otacon: Snake! Wiem, kto was zdradza!
Snake: Kto?
Otacon: Niejaki Mr Kermit von Croft!
Snake: Who?
Otacon: Eee, chyba… to pomyłka. Sorry Snake!
Snake: Ooo brother…
Przerywnik. Ciemność. Nic nie widać. Pojawia się światło. Nad biurkiem nachyla się Bullet. Obok stoi Marianne.
Bullet: Bez sensu. Plan Bossa jest bez sensu. Nie chodzi mu o Metal Geara…
Marianne: Możliwe, że tak jest, kochany… ale mamy swój plan. Boss pomoże nam zabić Snake’a. Pomszczę ojca. Decoy’e szybko giną z ręki węża, a my ukąsimy Bossa. Porwiemy Metal Geara, będziemy mieli pieniądze Bossa, głowice nuklearne i zastraszymy cały świat…
Bullet: Cobras odejdą z pieniędzmi. Każdy z nich na nie zasługuje. Jeśli Boss da nam należną sumę, to może poczuję do niego trochę żalu… A my zostaniemy…
Bullet podchodzi do Marianne, bierze ją na ręce i całuje.
Marianne: A twój brat?
Bullet stawia Marianne. Poważnieje.
Bullet: On odejdzie. Jest jednym z Cobras.
Bullet składa papiery z biurka, pozostawiając Marianne. Wchodzi Cannibal z Charliem.
Marianne: Niańczysz?
Cannibal: Boss zbyt dobrze się z nim nie komunikuje, nie sądzę, by wiedział jak dziecko się dobrze sprawuje. Wielką rolę w naszym życiu odgrywają ci mali ludzie, nie można ich roli sprowadzać do psa w budzie…
Marianne: Kocham twoje rymy…
Podchodzi do Cannibala i całuje go drapieżnie, gryząc go na koniec. Charlie przygląda im się.
Cannibal: Z tego człowieka będzie żołnierz, ma geny. Jego dziadek nie ma przed nikim tremy. Przyszłość dla niego napisana dawno już jest. Wkrótce przyjdzie pora na test…
Cannibal zbliża się do chłopca, oblizując wargi.
Cannibal: Jak dawno me usta krew ludzka nie zbroczyła, szaty niewinności zrzuciła. Testem chłopca wybór będzie, przed przyszłością nie ukryjesz się wszędzie… Czy wybierze babki opiekę bez wolności, czy ruszy z dziadkiem w podróż po granicach moralności…
Marianne: Sądzisz, że Boss zaakceptuje wnuka?
Cannibal: Potomstwo musi poznać swoje korzenie, a miłości rodzinnej tworzenie zostawmy Naturze, ona poprowadzi nas przez krwi kałuże…
Marianne całuje Cannibala.
Marianne: Idę poznać Snake’a.
Cannibal: Uważaj na siebie, raczej nie zobaczymy się w niebie… Węże krwiożerczymi istotami są, szybko pochłoną duszę twą. Ja także krwiożerczy jestem, ale wyklęty… Jedząc ludzi, czuję się w łańcuchu pokarmowym pominięty.
Marianne: Co tam mały?
Charlie: Babcia mówiła, że spotkam dziadka… a jedyna stara osoba tutaj to pan z jednym okiem.
Marianne: Babcia ci nie mówiła? On jest twoim dziadkiem.
Cannibal i Marianne wychodzą. Wchodzi Big Boss.
Boss: Co tam Charlie?
Charlie: Pani, która całowała się z tamtym panem, powiedziała, że jest pan moim dziadkiem.
Boss: Tak powiedziała? I się z tamtym panem całowała? Wiesz Charlie? To będzie nasz taki mały sekret- ja nikomu o tym nie powiem i ty tego nie zrobisz, ok?
Charlie: Taka zabawa?
Boss siada w fotelu i bierze Charliego na kolana.
Boss: Tak smyku… Mów mi dziadku, dobrze? Taka zabawa w sabotaż… mały sabotaż, taka zabawa… bo widzisz Charlie, dziadek nie ma pieniędzy… zabawa…
Światło gaśnie, znów jest ciemno, nic nie widać.
Snake słyszy szelest w pobliskich krzakach. Naraz wyskakują strażnicy i jeden Ocelot. Snake sieje zamęt MP5, ale musi się ukryć przed dalszym ostrzałem.
Snake: Decoy, co z tobą?
Decoy: Hahaha, legendarny Snake dał się nabrać na tak łatwy żart…
Snake: Zdradziłeś mnie!
Decoy: Bystrzak z ciebie…
Snake: Ale po co mówiłeś mi te wszystkie rzeczy, zdradziłeś plany Bossa…
Decoy: Nie rozumiesz- i o to chodzi! Zamęt! To cię najlepiej zabija Snake! Jesteś nic nie znaczącą kukiełką i znowu ci to udowodniliśmy!
Snake: ?!
Decoy: Ja i Boss! Po co miałby mnie zabijać?! Jestem jego najwierniejszym sługą. Kiedy osiągniemy władzę nic nas…
Nagle słychać krzyki żołnierzy. Snake wychyla się i widzi ginących ludzi. Ninja! Właściciel Stealth Camouflage zrzuca niewidzialność i łapie za rękę najbliższego żołnierza. Ręka bez niczyjej pomocy otwiera się w stawie łokciowym. Mężczyzna krzyczy z bólu. Kule lecące w Ninję zostają zniszczone przez katanę. Naomi skacze w górę i ląduje na innym najemniku, łamiąc mu kręgosłup. Katana przecina rękę Ocelota i po chwili ląduje na jego głowie, przecinając ją na pół. Po 15 sekundach jest już po wszystkim. Snake wychodzi zza drzewa.
Snake: Naomi?
Ninja zwraca swą głowę w jego kierunku i patrzy bez słowa. Słońce zachodzi. Snake nie zwraca uwagi na krwawy zachód. Maska cyborga zaczyna się jednak poruszać w miejscu, gdzie powinny być usta. Niewypowiedziane słowa zdają się przekazać jedyną rozpaczliwą wiadomość i rozbrzmiewają w podświadomości Davida wciąż i wciąż…
Ninja: Help me…
Jedyny żywy strażnik unosi rękę z pistoletem, jednak strzał Snake’a odbiera mu życie. Decoy opiera się o drzewo. Nic mu nie jest. Naomi podchodzi do niego i przeszywa drgające ze strachu ciało. Ninja znika. Decoy wciąż żyje.
Decoy: Dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego…
Snake: Twój pan, mentor chyba nie widzi w tobie już żadnej pomocy. Prawie wszystkie twoje klony też już nie żyją. Co teraz?
Decoy: Pom… pomożesz mi?
Snake: Nie.
Snake odchodzi na zachód.
Snake: Kłamca! Co ze mnie za głupiec, jak mogłem się nabrać?!
Campbell: Snake, nie użalaj się nad sobą. Masz misję do wykonania…
Snake: A Naomi… Wydawała się powracać do normalności.
Campbell: …
Quite Good: Campbell, dlaczego doradzałeś Snake’owi, by zaufał Decoy’owi?
Campbell: Nie doradzałem mu, powiedziałem, że Snake wie co robi!
Quite Good: Wiedziałeś, że zdradzi!
Campbell: To niedorzeczne oskarżenia! Nie możesz tak mówić do swojego przełożonego!
Quite Good: Ja zostałem oczyszczony z zarzutów!
Campbell: To niczego…
Snake: Zamknijcie się!
Snake zdenerwowany popełnia błąd, unosząc się krzykiem. Pobliski strażnik kieruje swe kroki ku niemu. Snake wspina się na drzewo. Czeka, aż strażnik przejdzie. Snake dzwoni do Otacona.
Snake: Otacon… Ta cała sytuacja tak mnie dekoncentruje… Mogę popełnić błąd i… Meryl umrze.
Otacon: Everything gonna be alright, Snake. Niestety nic nowego nie znalazłem…
Snake: Szkoda, poprawiłbyś mi humor swoim von Croftem.
Otacon: …
Snake: Otacon! Dowiedz się, czy Campbell kiedykolwiek spotkał się z Naomi poza Fox Houndem. Tym mi pomożesz.
Otacon: Nie ma spra… Ktoś nas podsłuchuje!
Snake: ?
Elvis: Z kim rozmawiałeś?
Snake: Z nikim. Podsłuchuję wrogów.
Elvis: Kiepski z ciebie kłamca… Denerwuje mnie ta napięta sytuacja… Wszyscy siebie oskarżają.
Snake: A co się teraz dzieje?
Elvis: Poszli spać… znaczy Campbell i Quite Good. Mei Ling musi czuwać, jakbyś chciał się sejwnąć.(śmiech) Snake, myślisz, że ktoś naprawdę zdradza?
Snake: Pytałaś już.
Elvis: Łał, pamiętasz! A więc trochę mnie słuchasz…
Snake: Pamięci też uczyli mnie na treningach.
Elvis: No tak… Coś się zmieniło?
Snake: Niestety nie. Dziwi mnie sytuacja w bazie. Ludzie, którzy pracują ze sobą, tak jak my, powinni być dla siebie czymś więcej niż współpracownikiem. Powinni być wsparciem i przyjacielem. To co się teraz dzieje w Fox Houndzie to paranoja. Wszyscy się denerwujemy, ale powinniśmy to przetrwać, a nie oskarżać za niepowodzenia i frustrację z powodu nieudanej misji…
Elvis: To było piękne Snake…
Snake: Nie drwij.
Elvis: Serio!
Snake: Ile masz lat?
Elvis: Ciągle cię to dręczy?
Snake: Żebyś wiedziała…
Elvis: Może następnym razem powiem…
Snake: Prowokujesz mnie do straty czasu… Mogę tu zginąć.
Elvis: Jeśli zginiesz teraz, to się nie dowiesz…
Snake: Teraz mam po co żyć… Elvis… Czy ty mnie podsłuchiwałaś?
Elvis: Nie. Mimo, że to jest misja wagi międzynarodowej, uważam, że masz prawo do prywatności.
Snake: Nawet w środku walki?
Elvis: Nawet w środku walki.
Snake: Chronisz praw zwierząt?
Elvis: (śmiech) Tak, szczególnie praw do prywatności. Poza tym nie znam nikogo tak mądrego, kto mógłby się z tobą bezpośrednio połączyć, łamiąc zabezpieczenia Mei Ling- to jej sprzęt.
Snake: Elvis… Wierzę ci, ty byś na pewno nie zdradziła… Elvis? Elvis!
Elvis: O mój Boże! O Boże…
Snake: Co się…
Elvis: Ktoś próbował zabić Quite Gooda!
Snake: Zdrajca!
Elvis: O Boże, o Boże, o Boże…
Campbell: Snake! Miej się na baczności- zdrajca jest wśród nas. Kontynuuj misję, a potem jak się wszystko uspokoi, dowiesz się szczegółów.
Snake: Ok!
Snake zeskakuje z drzewa. Rusza przed siebie. Nagle czuje się senny. Pada na ziemię.
Budzi się w białym labiryncie. Wstaje, rozgląda się. Ma cały ekwipunek przy sobie.
Snake: Where am I?
Głos Marianne: To labirynt w mojej świadomości. Ciałem jesteś tam, ale umysłem…
Snake: Czego chcesz?
Marianne wychodzi z jednego z korytarzy w ochronie pięciu tygrysów syberyjskich. Jest ubrana w białą koszulę nocną. Ma rozpuszczone włosy i jest bosa.
Marianne: Chcę cię sprawdzić.
Marianne zbliża się do Snake’a. Ten opuszcza broń.
Snake: Czemu jesteś tak nieodparta?
Marianne: Och… Lepsza od Meryl?
Snake: Meryl? Kim jest… Meryl! Gdzie ona jest?!
Marianne odsuwa się od Snake’a. Traci ona swój piękny wygląd. Wygląda wyniośle, zimno. Marianne unosi się nad ziemią.
Marianne: Kim ona jest?! Ona może zginąć z każdym skinieniem mojej ręki! Jest słaba, bez mocy! Co w niej jest?! Nic! Jest niczym! Mogę zapewnić ci rozkosze, jakich nikt nigdy nie czuł! Mogę cię zmusić, byś mnie kochał, byś mnie podziwiał, tak jak na to zasługuję! Ale… nie chcę…
Marianne traci wynisłość, staje się normalna. Staje na ziemi.
Snake: Kocham Meryl.
Marianne: Więc uważasz, że twoje uczucie jest prawdziwe? Że ciepło w twoim sercu, to jej zasługa? Zobaczymy, jak bardzo ją kochasz! Czy zdołasz przeżyć!
Tyrgysy atakują Snake’a. Ten odwraca się i biegnie przed siebie, w nieskończone korytarze labiryntu. Snake odwraca się i strzela w jednego. Tygrys kończy bieg i pada. Strzałka usypiająca działa! Snake skręca gwałtownie w lewo i wczołguje się w szczelinę w ścianie. Cudem unika kłów drapieżnego kota. W rozwarty pysk tygrysa wbija strzałkę. Skutkuje od razu wielkim snem drapieżcy. Jednak z drugiej strony coś zaczyna szarpać go za nogę. Kły rozrywają strój Chameleona. Snake daje się wyciągnąć ze szczeliny i kopie tygrysa. Jednak dopiero staje na nogi, już zostaje przewrócony przez następnego kota. Szamotanina trwa dosyć długo. Tygrys rozrywa kostium na plecach węża. Z walki zwycięsko wychodzi Snake, wbijając nóż w drapieżcę. Snake wdrapuje się na jedną ze ścian i opatruje rany. Rozrywa kostium na sobie i związuje ranę na nodze. Nieoczekiwanie jeden z tygrysów wskakuje na ścianę. Snake wbija nóż w łapę kota, przytwierdzając go do ściany. Tygrys ryczy wniebogłosy. To przyciąga ostatniego drapieżnika. Snake rzuca się na kota i przygważdża go do ziemi swoim ciężarem. Szarpie się z nim, ale zakłada dźwignię na szyję. Po paru sekundach duszenia, wielki kot pada zabity. Snake wyciąga pistolet i podchodzi do tygrysa przybitego do muru.
Nagle budzi się w lesie, bez ran, w stroju. Przednim stoi Marianne.
Marianne: A więc jesteś bezwzględnym wojownikiem. Twoja miłość do Meryl… Jest ona wielką szczęściarą…
Marianne odwraca się i odchodzi. Zza pobliskiego drzewa wychodzi Boss. Strzela z pistoletu w głowę dla Marianne. Dziewczyna pada nieżywa.
Snake: Nie!
Boss: Naomi! Zajmij się nim!
Nagle wyskakuje Bomber.
Bomber: Nie! Mam rachunki do wyrównania ze Snejkiem(:D)!
Boss: Naomi?
Ninja skacze w kierunku sapera, jednak ten kopie ją w brzuch w locie. Snake kieruje lufę broni w stronę skaczącego przeciwnika Bombera. Rozpoczyna ostrzał, ale nawet zaabsorbowany walką Ninja jest w stanie odbijać pociski. Bomber przewraca Naomi na ziemię, Snake biegnie do nich, ale chwilę później Bomber zostaje wykopany w górę. Nóż Snake’a ląduje wbity w ziemię. Naomi kopie Snake’a w brzuch. Kobieta wyciąga miecz i… atakuje ją Bomber. Jednak zostaje przebity mieczem. Pada na ziemię.
Snake usłyszał świst miecza, przecinającego powietrze. Uchylił się, ale coś podkosiło mu nogi. Snake upadł na ziemię, ale szybko się podniósł. Naomi włączyła Stealth Camouflage! Pamiętając walkę z Ninją na Shadow Moses, rzuca granat zakłócający, ale to nie skutkuje. Ninja cały czas walczy. Snake nakłada gogle termowizyjne i strzela w widoczne ciepło przeciwnika. Naomi odbija wszystkie pociski kataną. Snake doskakuje do dziewczyny i wyprowadza silny sierpowy lecący w jej głowę. Jednak uderzenie jest zbyt silne- Snake traci równowagę i robi parę kroków w przód. Naomi wykorzystuje to i już jest za nim. Snake czuje mocne uderzenie w płuco. To na chwilę odbiera mu powietrze. Pada na ziemię, chcąc złapać jak najwięcej tlenu. Nożem paruje następny atak miecza Ninjy. Snake dochodzi do siebie. Czeka na atak Ninjy. Nagle słyszy ostrze lecące obok jego głowy. „To koniec”- myśli. Jednak katana przecina gogle na pół. Snake odwraca swoją pozycję, przesuwając prawą nogę do przodu i następnie lewą. Ma teraz odrobinę czasu, znajduje się za Ninją. Wąż zakłada dźwignię na szyję Naomi i kopie ją w nadgarstek, by zgubiła miecz. Katana leży teraz na ziemi, ale Naomi zrzuca go z siebie. Snake garścią ziemi ciska w Ninję. Teraz wojownik jest widoczny. Snake strzela z MP5 w brudne widmo, przemieszczające się bardzo szybko. Trafia w panel sterujący Stealth Camouflagem. Ninja bez kamuflażu doskakuje do Snake’a i próbuje kopnięcia, na które Snake pozwala wykonując unik. Snake zaskakuje przeciwnika silnym prostym w twarz. Ninja jednak chwyta rękę węża. Snake wykorzystuje swój ciężar i opiera się nogami o Naomi, by wyrwać się z zabójczego uścisku. Udaje mu się to, ale Naomi skacze na gałąź, by z niej odbić się w kierunku Węża. Snake kopie ją w powietrzu, ale to nie wystarcza- Ninja już biegnie w jego kierunku. Naomi wbiega na Snake’a, kończąc swój atak efektownym kopnięciem w głowę. Snake pomimo uderzenia chwyta ją za biodra. Jest lekka. Kieruje jej ciało w drugą stronę. Widać, że Ninja jest zszokowana takim zachowaniem. Snake uderza przeciwnikiem w drzewo. Jednak Naomi przytrzymuje się drzewa i nogami odpycha Snake’a. Leżący na ziemi, wąż zauważa miecz. Naomi już atakuje, ale musi zrobić unik przed lecącym ostrzem. Kolejny atak zostaje zablokowany nogami, a kolejny rękoma. Naomi czuje się zagrożona. Uderza raz silnie pięścią w splot słoneczny węża. Snake traci miecz. Ninja łapie go za lewą rękę i wykręca ją.
Snake: Naomi! Nie musisz tego robić! Walcz z tym!
Naomi: Zabiłeś mi rodzinę!
Snake: To nie ja, Boss ich zabił!
Naomi: Możliwe, ale jakie ma znaczenie to, kogo zabiję… Wszyscy zginą. Nie próbuj oponować. I tak zginiesz przez Fox Hound. Śmierć ma teraz moją twarz. Geny zostaną zatarte w łańcuchu życia. Ja jestem śmiercią.
W czasie monologu Ninjy, Snake zauważa, jak ranny Bomber gotuje się do skoku. Wąż podejmuje ryzyko: Wykręca cały swój ciężar w źródło bólu, łamiąc sobie rękę. Snake czuje ból, ale osunął się z linii uderzenia. Bomber skacząc z całych sił, uderza Naomi zabierając ją ze sobą. Uderzają o najbliższe drzewo. Snake pada na ziemię. Słyszy jednak chrupnięcie w karku Bombera. Naomi zaczyna biec w stronę Węża. Snake łapie pobliski miecz i wystawia jego ostrze w stronę biegnącej Naomi. Ninja nakuwa się na niego.
Naomi: Powiedz… powiedz Roy’owi… A jak dziś wygląda Meryl?…
Snake: Naomi…
Naomi łapie ostrze miecza i wbija je sobie jeszcze głębiej. Pada na ziemię bezwładnie. Snake siada pod drzewem. Znów nastawia sobie rękę. Próbuje sobie wszystko poukładać.
Campbell: Co się stało?!
Snake: Pułkowniku… Naomi…
Campbell: Co z nią?
Snake: … ona nie żyje…
Campbell: To niemożliwe! Inaczej obiecał naszą przyszłość!
Snake: O czym ty… Pułkowniku! Campbell! Roy! Roy!
Mei Ling: Nie ma go.
Snake: Jak to?!
Mei Ling: Po prostu wyszedł.
Snake: Co go łączyło z Naomi?!
Mei Ling: …
Snake: Gadaj!
Mei Ling: …
Quite Good: Campbell wyszedł, Elvis już za nim poszła. Snake… chill out. You’ve got a mission to complete.
Snake: Yeah. You’re right. It’s not my problem.
Snake spogląda na ciało Naomi. Może i była przeciwnikiem, ale była też wielką pomocą na Shadow Moses… Wspomnienia zostaną nieskażone tą walką…
Snake dzwoni do Otacona.
Snake: I co Otacon? Znalazłeś coś o Roy’u i Naomi?
Otacon: Niestety… Akta Fox Houndu są strzeżone baaardzo pilnie… Wierz mi.
Snake: Ok… Naomi nie żyje.
Otacon: Co?!
Snake: Była ochroną Big Bossa. Walczyła ze mną, musiałem ją zabić…
Otacon: …Zdradziła?
Snake: Mściła się. Myślała, że zabiłem jej rodzinę…
Otacon: Boss to zrobił?
Snake: Tak… ale wydaje mi się, że była pod jego kontrolą. Albo coś w tym rodzaju… Aaa, Naomi mówiła cos o Meryl!
Otacon: Mogła ją widzieć w bazie, no nie?
Snake: To nie to… Miałem wrażenie, że coś jej odebrano, a ona się o to ubiegała…
Otacon: Mówisz o Meryl?
Snake: Nie wiem… w końcu, co mogłoby je łączyć?
Otacon: Istnieją dziwne relacje między ludźmi na polu walki… Istnieje nawet miłość… Sniper Wolf, ona była inna od tych zabójców. Nie chciała zabijać. Ale to było jej życie, tego od niej wymagano. Jak pies była posłuszna… Nieważne dla kogo, nieważne w jakim celu. Narzędzie. Czekała całe życie na ten jeden moment. Na moment śmierci. Snajper czeka na ofiarę, ona czekała na to by stać się ofiarą…
Snake: Naomi… Ona była towarzyszem. Myślałem, że mi wybaczyła na Shadow Moses. I was wrong… or I just don’t understand her behaviour…
Otacon: Nigdy się już nie dowiemy…
Snake: I to jest najgorsze. Najgorsze są niewyjaśnione tajemnice… Ktoś do mnie dzwoni!
Quite Good: Campbella nie ma w całym budynku. Podobno ktoś widział go idącego do samochodu.
Snake: O co mu chodziło? Co go łączy z Naomi?
Quite Good: … On raczej nie wróci…
Snake: ?
Quite Good: Dowództw w całej sprawie przejmie…
Chief: Witaj Snake. Jestem Nathan Doom.
Snake: Doom?
Chief: … Przejmuję tę sprawę.
Snake: Nie słyszałem o panu w Fox Hundzie… jest pan nowy? Czy ma pan jakieś doświadczenie bojowe, w takiego typu misjach?
Chief: Niestety nie, ale…
Snake: Więc jakim prawem pan wziął tę sprawę?!
Chief: SNAKE! Calm down. Też martwimy się Pułkownikiem i też się denerwujemy… Lepiej?
Snake: Lepiej.
Chief: A więc teraz znajdziemy Tatyanę Krakovsky. Musi być gdzieś w tym kompleksie przed tobą. Spotkaj się z Pliskinem, on ma dokładną lokalizację ostatniego zakładnika- prezydenta Johnsona.
Snake: Roger that.
Snake dzwoni do Pliskina.
Pliskin: Jesteś już w budynku?
Snake: Jeszcze nie, ale cały czas idę. Słyszałeś, co się stało w Fox Houndzie?
Pliskin: Tak- Campbell opuścił budynek. Chyba wiesz, jakie może to mieć konsekwencje?
Snake: Tak, może on zostać oskarżony o zdradę… Nie mógłby być nim. Gdyby nim był, to nie wysłałby kogoś dla mnie do pomocy…
Pliskin: Snake… To nie on mnie wysłał. Nawet oponował.
Snake: ?!
Pliskin: Wysłał mnie Chief i to on mnie instruuje. Co dziwniejsze, mimo, że Campbell nie chciał, abym pojechał, to potem chciał mnie też prowadzić… Chciał mieć na oku nas obu…
Snake: A więc to on…
Pliskin: Na to wygląda…
Snake: Jaka jest historia pomiędzy nim, a Naomi?
Pliskin: Nie mam pojęcia Snake…
Pokazują się fragmenty, gdy wentylacja była zablokowana miną, za każdym razem Boss go bezbłędnie znajdował, każdy z Cobras wiedział gdzie się zaczaić i wreszcie rozmowa Bulleta z kimś przez telefon.
Snake: Dlatego na mojej drodze tak często stawały najróżniejsze niebezpieczeństwa…
Pliskin: Ja z nikim nie walczyłem. Campbell mógł powiedzieć im, że gdzieś tam jestem, ale nic poza tym nie wiedzieli… Campbell często gadał z Chiefem, wypytywał go o moje postępy. Chciał być jak najbardziej użyteczny wrogowi… Nawet nie próbował grać na dwa fronty…
Snake: Zupełnie zatracił się dla terrorystów… Dlaczego? Dlatego, że kiedyś znał Big Bossa, może to przez Naomi? Kim ona jest dla niego?
Pliskin: Nie znałem Campbella tak dobrze jak ty, Snake… Nic nie mogę więcej powiedzieć… Czekam na ciebie w szatni w piwnicach tego budynku.
Snake dzwoni do Chiefa.
Snake: Należą się dla pana przeprosiny… Campbell jest…
Chief: I know, Snake. Zapomnijmy o wszystkim. Musimy zająć się misją. Campbell uciekając podpisał na siebie wyrok.
Snake: Nic go już tam nie trzymało- Naomi zginęła z mojej ręki.
Chief: Próbujemy ustalić dokąd poleciał. Snake, spotkaj się z Pliskinem i wspólnie uratujcie pozostałych zakładników.
Snake ruszył przed siebie, w ciemny las. Po paru kilometrach jego oczom ukazał się kompleks budynków. Snake podczołgał się do murów w odpowiednim kamuflażu. Światła wieżyczek stanowiły poważny problem. Strażnicy przed murami z łatwością zauważyliby oświetlonego węża. Snake przyparty do muru, kierował się w stronę wejścia. Doszedł do zakrętu i nagle przed nim wychynął strażnik. Najemnik odstąpił do tyłu parę kroków przestraszony- Snake to wykorzystał. Zdecydował się na wybieg i powalił mężczyznę na ziemię. Niestety inny strażnik to widział. Oświetlony reflektorami Wąż zaczął wspinać się po murze. Zeskoczył wprost przed twarz strażnikowi po drugiej stronie. Jednak najemnik nie stracił zimnej krwi i uderzył Snake’a kolbą. Wąż zgiął się, ale zdołał wyprowadzić kontrę i powalić kolejnego wroga. Usłyszał za sobą tupot strażników. Grupa pięciu mężczyzn w szyku zbliżała się do kryjówki węża. Snake narzucił na siebie najlepszy kamuflaż, ale to za mało. Spostrzegł niedaleko pudło. Było puste! Wszedł do środka i pozwolił losowi rozstrzygnąć swoje życie. Strażnicy przeszli obok pudła, nic nie znajdując. Jednak alarm trwał. Snake pod ochroną pudła minął jeszcze jednego strażnika. Teraz czekało na niego trudniejsze zadanie. Musiał minąć strażnika i kamerę. Strażnika uśpił, a kamerę zestrzelił. Czekał na dalszy rozwój wydarzeń. Po chwili pojawili się strażnicy i obudzili kolegę. Nie tak miało być. Jeden z najemników spojrzał w jego kierunku. Zaczął się niebezpiecznie zbliżać. Snake nie myśląc długo wszedł do magazynu, zza którego całą akcję oglądał. Magazyn był oświetlony. Przez dziurę spostrzegł, że strażnik już się oddalał. Snake postanowił się rozejrzeć. W środku było pełno beczek i drewnianych skrzyń. Jednak wszystkie były puste. Pożywienie, broń, medykamenty. Jednak największy stos w rogu magazynu był pełen. Pełen metalowych części. Części ciężkich ogromnych. Części do Metal Geara… Snake zainteresowany tym, nie zauważył, że zza skrzyń po drugiej stronie pomieszczenia wyszła postać w płaszczu. Spokojnie sprawdziła pojemność naboi we wszystkich broniach. Była to imponująca liczba broni… Powoli wycelowała w nic nie podejrzewającego Snake’a…








Jeszcze nie komentowane.