Jack Raiden siedział w swoim przytulnym domu, w domu dość tajemniczym. Nikomu nie pozwalał do niego wchodzić, czy nawet próbować tego zrobić, no chyba że swojej żonie, Rose. Teraz, gdy nikogo nie było w domu siedział i rozmyślał. Czuł że niedługo stanie się coś złego, ale nie był do końca pewny kiedy i co. Myślał o Snake`u. Mijały lata od ich ostatniej rozmowy. O Snake`u słuch zaginął. Rose przed momentem wyszła do pracy, więc Jack postanowił udać się do swojego pomieszczenia. Pokój był zamknięty na 4 zamki i na dodatek jeszcze była potrzebna identyfikacja siatkówki, a jakby tego było mało pod osłoną drewna kryło się 6 cm grubej stali.
Proszę przyłożyć prawe oko do skanera. Ze skanera wydobył się damski głos. Raiden chwycił palcami dolną i górną powiekę, po czym powoli je rozciągnął, tak aby całe oko było widoczne, a następnie przysunął prawe oko do skanera.
Proszę czekać … identyfikacja pozytywna. Witaj, Jack ! Komputer znów się odezwał.
Jack użył trochę siły na otwarcie drzwi. Pokój był mały, ściany i podłoga z drewna a całe pomieszczenie było monitorowane przez 3 kamery. Na wprost drzwi stało biurko. Na gołe oko może było i puste ale gdy tylko Jack wydał komendę „ Les Enfantes Terrible” z biurka wysunął się laptop, szafka z archiwami, a nad biurkiem pojawił się 21 calowy ekran. Raiden spokojnie podszedł do skórzanego fotela stojącego przy biurku i włączył laptopa.
Masz 3 nowe wiadomości. Odezwał się komputer. Raiden spojrzał na ekran. Gdy przeczytał adresata wiadomości, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Przez jego ciało przeszły dreszcze.
Snake !? – Pomyślał. – Czy to możliwe ?
Kliknął dwa razy na wiadomość. Okazało się, że to wiadomość wideo.
Witaj Jack! Otrzymałem wiadomość od Hal`a Emmericha, chyba go jeszcze pamiętasz, o tym że tu, w Stanach, powstaje nowy rodzaj broni nuklearnej. To nie wszystko. W projekcie który wykradł Hal, broń ta ma dziwne mi znany kod.
Jack wstrzymał oddech i czytał dalej.
Metal Gear MMDW.
Musimy się spotkać. Czekam na Ciebie na moście o 21. Upewnij się że nikt Cię nie śledził!
Jack szybko odsunął dolną szufladę, wyciągnął pierwszy lepszy zeszyt, wyrwał z niego kartkę i zaczął coś pisać. Gdy skończył, wziął kartkę ubrał płaszcz, powiesił kartkę na drzwiach i wyszedł.
********
Snake właśnie kończył wieczorną kawę. Wraz z Otacon`Em siedzieli w przytulnej restauracji niedaleko centrum Nowego Jorku. Pociągnął ostatni łyk. Otacon przez cały czas przeglądał coś w sieci, gdy nagle głośny dźwięk uświadomił mu, że otrzymał nową wiadomość. Szybko zalogował się na poczcie. W skrzynce była tylko jedna wiadomość. Jej adresatem, co dziwne, był Jack Raiden.
„Witaj Hal! Otrzymałem anonimową wiadomość, o tym że tu, w Stanach, powstaje nowy rodzaj broni nuklearnej. To nie wszystko. W projekcie który wykradł ten gość, broń ta ma dziwne mi znany kod – Metal Gear MMDW. Musimy się spotkać. Czekam na Ciebie na moście o 21. Upewnij się że nikt Cię nie śledził!
Otacon szybko pokazał wiadomość Snake`owi, a ten nie zastanawiając się ani chwili wyszedł z restauracji. Gdy zobaczył to kelner ruszył za nim, gdyż Snake nie zapłacił rachunku.
– Ej ty! – Wykrzyknął kelner. – Wrac …
Nie zdążył dokończyć zdania, gdy zaraz wylądował na ziemi z czyjąś ręką na głowie.
– Przykro mi stary. Teraz nie mam czasu. Zapłacę przy następnej okazji.
Snake pomógł wstać kelnerowi i spojrzał na zegarek.
„Już 20, mamy tylko godzinę, a do mostu prawie 20 km . Musimy się sprężyć!” – Pomyślał.

*********
Robiło się coraz ciemniej. Niebo spowijał mrok. Jack szedł spokojnym krokiem, co jakiś czas spoglądając za siebie. Za wysokich wieżowców powoli wyjawiała się konstrukcja ogromnego, metalowego mostu o czerwonym kolorze. Spojrzał na zegarek.
„ Cholera! Już 21”
Zaczął biec. Biegł ile sił w nogach. Na niebie pojawiły się ogromne czarne chmury. Było cicho, zbyt cicho. Pierwsze krople spadły na ziemie. Jack nadał biegł. Nie patrzył na pogodę. Czuł, że to co ma mu do powiedzenia Snake, jest bardzo ważne. Od mostu dzieliło go teraz już tylko kilkadziesiąt metrów. Z tej odległości widział już most w całej swej okazałości. Ku jego zdziwieniu na moście nie było nikogo.
„ Ku..wa , wygląda na to że się spóźniłem.”
Zwolnił kroku. Powoli wszedł na most. Teraz czuł się mieszanie. Był zły na siebie że zawiódł.
Nagle poczuł jakby ktoś skupił na nim swój wzrok. Schylił głowę w dół. Zamarł. Na wysokości klatki piersiowej, dokładnie w miejscu w którym ma serce, zobaczył czerwoną diodę lasera. Nie zdążył policzyć do trzech. Upadł na ziemię.

***********

Otacon i Snake byli już na miejscu. Jednak nie wchodzili na most. Czuli, że to się może źle skończyć. Snake był zaopatrzony w lornetkę, a Otacon w mikrofon kierunkowy. Zza budynków szybko wybiegła postać w czarnym płaszczu. Snake przyjrzał się mu uważnie.
– To Raiden. – Powiedział szeptem. – Ale coś jest nie tak.
Snake zobaczył grymas niezadowolenia na twarzy Jack`a. Raiden zwolnił i zaczął iść w stronę mostu. Nagle stanął. Snake zobaczył czerwoną diodę na klatce piersiowej Jack`a. Musiał szybko myśleć. Czas zaczął płynąć szybciej. Snake musiał podjąć decyzje. Ruszył jak najszybciej w strone Jack`a.
– Snake !? Snake !!?? – Krzyknął, jednak z umiarem, Otacon.
Snake biegł ile sił w nogach. Gdy wreszcie dobiegł, pchnął Raidena, ten upadł na ziemię, a sam został postrzelony w ramie. W tym samym czasie Otacon zobaczył jakąś postać na dachu jednego z bloków mieszkalny. Wykierował w nią mikrofonem.
„Nieźle synu! Chyba odziedziczyłeś refleks po ojcu !”
Otacon całkowicie nie miał pojęcia co to miał znaczyć, ale pierwsze co przyszło mu do głowy to „ Big Boss !!??”. Gdy po raz drugi spojrzał w miejsce, gdzie stała ta postać, już jej tam nie było. Odwrócił się na prawo. Snake siedział na ulicy. Wszystkie samochody zahamowały. Trzymał się mocno za lewe ramie, z którego nieustannie lała się krew. Otacon szybko ruszył w jego stronę.
– Snake !? Dasz rade ?
Snake tylko popatrzył na Otacon`a. Rozumieli się bez słów. Jack wreszcie się podniósł. Stanął na nogach, ale czuł się bardzo dziwnie. Miał zawroty głowy i nudności. Po paru sekundach miał już mroczki przed oczami. Zaczął się kiwać na wszystkie strony. Otacon nie zwracał na niego uwagi, ponieważ był teraz skupiony na opatrywaniu ramienia Snake`a. Raiden stracił przytomność i upadł na jezdnię. Przechodnie cały czas śledzili rozwój wydarzeń. Jeden z nich, kierowca ciężarówki, chwile przedtem zadzwonił po pogotowie. Z daleka można już było ją usłyszeć. Snake nie mógł pozwolić, aby on, bądź Raiden trafili do szpitala, bo w tedy sprawa stałaby się podejrzana, choć i tak już była. Nagle ujrzał leżącego Jack`a. Snake podniósł się i kazał Otacon`owi by zabrał stąd Jack`a. Gdy ambulans zajechał na miejsce, nikogo już tam niebyło.
—————————————-
Snake wraz z Otacon`em i Jack`iem znajdowali się w jakiejś piwnicy. Całe pomieszczenie było zabite deskami. Miało jedne drzwi i ani jednego okna. Przypominało to jakiś starodawny pokój używany do przesłuchiwania więźniów. Było zimno. Jack leżał na szpitalnym wózku. Był nieprzytomny. Nie dawał żadnych oznak życia od ponad 6 godzin, co bardzo niepokoiło Snake`a i Hala. Nagle drzwi się otworzyły a zza nich wyszedł jakiś starzec. Wyglądał na ok. 60 lat. Był siwy i nosił okulary. Miał na sobie biały fartuch i dżinsowe spodnie.
– I jak doktorze ? Spytał Snake.
– Nie jest dobrze. Opowiedział starze. Wręcz źle. Do organizmu Raiden`a dostał się silnie trujący jak węża. Ile czasu minęło od wstrzyknięcia jadu.
– Hmm coś około 6 godzin.
– Niedobrze. Jad może uśmiercić człowieka w przeciągu 5 8 godzin. Sądzę, że już nic nie zdziałamy. Jack umrze.
Na twarzy Snake`a pojawił się ostry grymas.
– Ale jak to?! Przecież to ja zostałem postrzelony.
– Najwidoczniej został oddany jeszcze jeden strzał. Na szyi Jack`a znalazłem strzałkę, a w niej ślady właśnie tego jadu.
– Ten ktoś, kto strzelał musiał być naprawdę dobry, aby najpierw strzelić normalnym nabojem, a następnie zmienić amunicję na strzałki i na dodatek trafić Raiden`a w szyję.
– Miał czas. Wtrącił Otacon. Po strzale który trafił w ciebie, leżałeś z Raiden`em na ziemi jeszcze przez parę minut.
– Tak, ale mówiłeś, że po chwili ta postać zniknęła.
– Prawdopodobnie zdążył, bądź zdążyła wystrzelić strzałkę, za nim ja zdążyłem się obrócić.
– Ale to prawie niemożliwe. To musiałby być ktoś hm.. na miarę Big Bossa.
– Właśnie.. O czymś ci nie powiedziałem. Po tym jak postrzelił ciebie, coś powiedział.
– Gadaj szybko co !
– Coś w stylu Nieźle mój synu
– Czy to możliwe ? Nie, na pewno nie! Big Boss zmarł prawie 12 lat temu.
Cała sytuacja przerastała doktora. Spojrzał na Raiden`a. Podszedł do niego. Schylił się, a następnie przyłożył palce do jego tętnicy, po czym odwrócił się i spojrzał na Snake`a.
– Mam złą wiadomość. Jack nas opuścił.
Snake milczał. Wyglądał jakby opuściła go dusza. Usiadł na ziemi. Był bardziej zdenerwowany i zły niż przygnębiony.
– Doktorze, jest pan specjalistą w tych sprawach. Nie da się go jakoś przywrócić do życia.
– Snake, przestań ! Wykrzyknął Emmerich. Tylko pogarszasz sprawę.
Doktor na chwilę się zamyślił.
– Tak się składa, że mam pewien pomysł.
Snake i Otacon byli całkowicie zdziwieni.
– Proszę mówić. Powiedział Otacon.
– Mam w swym posiadaniu projekt egzoszkieletu, którego Frank Jaeger używał podczas akcji na Shadow Moses. Jestem pewien, że jeśli wziąłbym się dziś za jego stworzenie, nie zabrałoby mi to więcej niż parę tygodni.
Na Snake`a twarzy pierwszy raz, od kilkunastu miesięcy pojawił się uśmiech.
– Więc, nie stójmy tak tylko bierzmy się do roboty!!
– Dobry pomysł! Odparł Hal.
Czas mijał bardzo szybko. Wszyscy starali się by zrobić to jak najszybciej ponieważ mieli jeszcze parę rzeczy do załatwienia. Snake`a wciąż niepokoiło całe to zdarzenie. Kto to był ? myślał. Godziny mijały nieubłaganie. Od kilkunastu dni nie wychodzili z tego pomieszczenia. Co jakiś czas tylko Hal wychodził by przynieść coś do jedzenia i picia. Była godzina 16. Właśnie o tej godzinie Hal zwykle wychodził po jedzenie. Otworzył drzwi i wyszedł. Ujrzał korytarz. Długi korytarz. W przeciwieństwie do pokoju w którym pracowali korytarz wyglądał jak te szkolne korytarze. Ściany z betonu, podłoga z desek oraz co jakiś czas drzwi po obu stronach. Wyglądało to wszystko na jakąś opuszczoną szkołę. Hal szedł powoli, podłoga skrzypiała. Nagle poczuł, że podłoga nie skrzypi równo z jego krokami. Zatrzymał się, a podłoga nadal skrzypiała. To oznaczało tylko jedno. Ktoś tu jest. Tylko kto ?. Szedł dalej. Udawał że nic nie zauważył. W pewnym momencie zgasło światło. Korzystając z
tego,
że napastnik prawdopodobnie nie znał rozkładu pomieszczeń, bo sam Hal nie znał go za dobrze, zaczął biec na stołówkę. Dało się usłyszeć że napastnik również zaczął biec, ale było ciemno, nic nie było słychać, a skrzypienie dochodziło ze wszystkich stron. Nie miał już sił na dalszą ucieczkę. Wbiegł to pierwszego lepszego pokoju. Był to pokój oznaczony numerem 114. Była to jakaś klasa. Na ścianie na prawo od drzwi wisiała tablica, a po całej sali były rozmieszczone ławki. Hal pobiegł na sam koniec klasy, ukląkł i czekał. Wsadził rękę do kieszeni. Poczuł że coś tam ma. Okazało się, że to dyktafon. Włączył go i zaczął nagrywać. Nagle drzwi do klasy się otwarły, a zza nich wyłoniły się 4 postacie.
******************
-Minęło już 30 minut odkąd Hal wyszedł. Zwykle wracał po 10. Coś jest nie tak. Muszę to sprawdzić. Niech doktor tu zostanie i zamknie drzwi na wszelkie dostępne sposoby. Powiedział Snake.
-Dobrze. Ja spróbuje dokończyć egzoszkielet.
Snake szybko otworzył drzwi, spojrzał na Raiden`a i wybiegł. Co dziwne światło na korytarzach już się świeciło. Podłoga nadal skrzypiała, ale nie dało się odczuć, żeby ktoś za nim szedł. Szedł przed siebie powoli, rozglądając się we wszystkie strony. Ku jego zdziwieniu jedne z drzwi do klasy były otwarte. Była to klasa 114. Rozglądał się po sali. Przeczuwał, że Hal wszedł właśnie tu. Obchodził wszystkie ławki po kolei. Przy ostatniej ławce, gdy stracił już nadzieję, zobaczył że na ziemi leży dyktafon, ale nigdzie nie było Hal`a.
Wziął dyktafon i wrócił do pokoju. Zapukał do drzwi. To ja, Snake. Doktor otwarł mu drzwi.
– Hal zniknął, ale zostawił nam to.
Wyciągnął rękę, a w niej trzymał dyktafon. Postanowił odsłuchać tego co zostało nagrane. Przewinął więc do początku taśmy i wcisnął PLAY.
[szumy] [słychać szybkie oddechy jakieś osoby, najprawdopodobniej Hal`a] [otwieranie drzwi] [kroki jakichś ludzi] [słychać odgłosy kowbojskich butów] [słychać jakieś rozmowy] [słychać słowa Hal`a To Revolver Ocelot, jacyś dwaj mężczyźni i i nie, to niemożliwe, to Mery ] [szumy] [koniec nagrania]
Czy Otacon zobaczył Meryl ? Kim byli Ci dwaj starcowi ? Co robił tam Revolver Ocelot ? Dowiecie się w następnej części.

Grey Fox (Napisano w 2006 roku)