Milenium Kid

Dziecko przełomu Tysiąclecia „Milenium Kid” żyje w 3 światach rzeczywistym medialnym i wirtualnym.

Swą wiedzę i doświadczanie czerpie z każdego z nich. Granice tych światów –początkowo wyraźne – zacierają się jednak wkrótce w pamięci dziecka. Jego obraz świata i innych ludzi kształtowany jest przez świat mediów masowych i rzeczywistości wirtualnej a nie wyłącznie przez świat realny.

To, co nas interesuje najbardziej jest oczywiście saga Pana Hideo Kojimy. Nie da się tego ukryć ze zaliczamy się do grona „Milenium Kid” czy jesteśmy zaślepieni cudownym światem, który pokazał nam Hideo? Myślę, że tak Każdy z tytułów Kojimy ma jakieś drugie dno. Chce nas czegoś nauczyć. Pamiętajmy jednak ze jest to tylko gra, która ma za zadanie umilać nam czas. Ale MGS taki nie jest. Nie trzeba przypominać, że cechą szczególną MGS jest to, iż przekazowi informacji towarzyszą silne emocje. Wystarczy wspomnieć uśmiech radości grymas złości, wyraz zaciekawienia czy dreszcz obawy w trakcie grania, czy oglądania cut scenki. Przeżycie emocjonalne związane z grą towarzyszą nam nawet po odejściu od konsoli w życiu codziennym. Czy sami nie złapaliście się na przenoszeniu gry do waszego życia? Oczywiście, że tak, czy jak widzicie duże pudło kartonowe koło szkolnego sklepiku nie myślicie sobie, chociaż przez sekundę „ciekawe czy bym się zmieścił do tego pudla, a jeżeli tak czy ktoś by mnie zauważył „. Takich przykładów można znaleźć setki od zakładania opaski na głowę do prób używania CQC na kolegach z klasy. Świat przedstawiony przez Koijme nie jest w końcu taki kolorowy, zabijanie się strzelani utrata przyjaciół itd. nie jest to coś, co chcielibyśmy przeżywać na własnej skórze w rzeczywistości. Zabieramy z gry momenty, które pasują nam najbardziej te złe odrzucamy, dlatego każdy chciałby być agentem do zadań specjalnych, który ma się zakraść do swojego celu. Wracając do tematu każdy, kto zna ta grę, który przeszedł, jedną z jej części, powie ci to samo. „To najlepsza gra na świecie”, czy to nie dziwne, że każdy mówi to samo, dlaczego tak jest?

To oczywiście emocje!!! Gra ma tak przemyślana fabułę i genialnie wymyślonych bohaterów. Tak bohaterów, ponieważ nie tylko Solid czy Jack są tu na pierwszym planie, bohaterem jest każda z postaci, która ma swoja historie i jest wpasowana w dany czas i miejsce od zwykłego żołnierza po bossa czy Big Bossa :P. Wynosimy z gry nie tylko radość z tego, że ja przeszliśmy ona jest w nas nie daje o sobie zapomnieć. Przenosimy swoje zachowania i odruch z gry na naszą rodzinę. Gdy zdenerwuje się, bo nie mogę zrealizować swoich zamiarów w grze potrafię swoje niezadowolenie okazać całej rodzinie najczęściej wyżywam się na tym, kto pierwszy pojawi się na horyzoncie. To szczęście, u mnie w domu najczęściej przypada mojej mamie, która powoli staje się wrogiem, atakującym moją prywatność, w pokoju, w którym stoi konsola. Znów cos chce i zawraca mi głowę. Posprzątaj, a ja w środku misji nerwy napięte jak postronki a ona coś ode mnie chce mam dość sam nie wiem, w którym świecie jestem czy biegnę z Solidem czy mam lecieć po bułki. Ostatecznie jeść trzeba no, ale mam jeszcze coś do zrobienia i tu znowu słyszę gadanie wyjdź wreszcie siedzisz tam jak na statku podwodnym rozejrzyj się po pokoju za chwilę zaatakują cię twoje niezmyte talerze. Co nowa misja? Przemykam pomiędzy talerzami i widelcami rozrzuconymi po podłodze, o udało się nie wlazłem na nic mimo ze podłogi nie widać jestem już przy drzwiach, a ta cholera się drze zamykaj pokój, bo zaraz coś stamtąd wyleci. Czego ona ode mnie chce? No dobra idę po te bułki, ale nic więcej nie kupię, bo nie mam czasu. Po krótkiej wizycie w sklepie rzucam w kuchni bułeczki całkiem świeże i przemykam chyłkiem do swojego pokoju, krótka misyjka powrotna talerz, szklanka, widelec, o cholera atakuje mnie kubek z pleśnią ten sok pomidorowy był chyba w zeszłym tygodniu i już siedzę wygodnie w fotelu nóżki w górę i jedziemy, czym nowym zaskoczy mnie mój ulubieniec Kojima?

Majk