Przemyślenia odnośnie postaci
- środa 20 października 2010
- Przez kul
Postanowiłem napisać te przemyślenia w sumie sam nie wiem dlaczego. Wielu z Was może się z nimi nie zgadzać i ma do tego pełne prawo. Szanuję to oczywiście i chętnie poznam wasze zdanie na temat danej postaci. Chcę napisać tu o tym co ujawnia dana postać. Jaką mam o niej opinię. Jaki jest mój stosunek do niej. Oczywiście postaram się to uzasadnić bo przecież najważniejsze jest – „dlaczego?”.
Solid Snake
Snake jest dla mnie super herosem. Kimś w rodzaju Supermana, który zawsze wyrwie świat z opresji. Jest zawsze pewnym punktem. Uważam że jest on zbytnio wyidealizowany pod względem mnogości umiejętności i talentu. Owszem, jest to klon legendarnego super żołnierza ale nawet Big Boss nie był aż tak mocny jak Snake. Solid radzi sobie ze wszystkim sam, a jak wiadomo nie da się całe życie „pracować” w pojedynkę. Wychodzi z każdej opresji bez najmniejszego szwanku.
Sądzę przez to również, iż Snake jest bardzo nieludzki, bardzo sztuczny. Jest przede wszystkim zimny, oschły i bezuczuciowy (prawie :D). Jest w tym również pokazany jego twardy charakter, jego odporność na „ciosy” które zadaje mu życie, jednakże nawet on nie mógłby sprostać temu wszystkiemu co go spotyka. Jest w tej grze oczywiście głównym bohaterem, ale czy bohater zawsze musi być najlepszy, niepokonany, nieugięty?
Jest to jednocześnie postać bardzo tragiczna – człowiek, który popadł w alkoholizm, nienawidził siebie, swojego życia. Był bardzo osamotniony, nie chciał się zbliżyć do ludzi – uważał, że mogą oni stać się takimi jaki on był.
Wiadomo również, że Snake to postać bardzo mi bliska i nie wyobrażam sobie MGS bez niego. Przez całą serię każdy bardzo zżywa się z nim, ma dla niego pełen podziw. Snake pokazuje za każdym razem klasę swojego zawodu… Zawsze walczy dla innych, nigdy dla siebie. To jest w nim chyba najpiękniejsze. Pomimo że mógłby spokojnie zniknąć, zaszyć się w jakimś zaciszu, on wraca na pole bitwy. Ma przy tym daleko w d… oskarżenia ludzi kierowane do niego. Walczy za wszystkich – za tych, którzy go kochają i za tych, którzy go nienawidzą.
Jest jak dobry wujek, który zawsze znajdzie rade, żeby wyciągnąć nas z bagna, w które się wpakowaliśmy. Dla takiego wuja każdy ma szacunek, wielkie uczucie i oddanie. I jak tu go nie kochać?!
Mam nadzieję, że nie zginie w kolejnej części. Uważam, że jego osobowość powinna być rozbudowana o… W sumie nie powinna być rozbudowana. Uwielbiam Snake’a za to jaki jest. W MGS4 powinien on doświadczyć czegoś miłego… Całe jego życie było bardzo tragiczne, niech więc przydarzy mu się coś dobrego. Być może będzie to otworzenie się ku ludziom. Przestanie on być samotny – w końcu podczas całej serii, bardzo mozolnie, nawiązuje przyjaźń (Otacon), a nawet coś więcej (Meryl). Uważam, że w MGS4 to powinno eksplodować.
Raiden
Jack… Postać, która nie wiem dlaczego jest wyśmiewana zarówno przez graczy jak i przez twórców gry. Jego kobiecy wygląd, „podobieństwo” do Raikova, czy nawet te pomarańczowe okularki świadczą o pogardzie wobec tej postaci. Jest to żółtodziób przez co wielu graczy go nienawidzi. Nie jest jak Snake, który nigdy nie przegrywa, nie daje sobą manipulować. Gracze zbytnio przyzwyczaili się do wizerunku niepokonanego żołnierza.
Raiden jest również bardzo tajemniczy, co wzbudza moją fascynację. Choćby wygląd jego pokoju… Nie ma w nim nic oprócz łóżka. Pokój ten jest tylko miejscem snu, podczas gdy w życiu każdego człowieka pokój to miejsce, w którym mamy swoje schronienie, w którym utrzymujemy swoje tajemnice. Tymczasem jego pokój jest bezduszny. Z drugiej zaś strony – Rosemary. Raiden ma przecież dziewczynę. To wskazuje na to, że czuje on potrzebę życia z kimś, komu może powiedzieć wszystko, kogo może ochronić. Raiden czuje potrzebę otrzymania duchowego wsparcia od swojej drugiej połowy. Chce się spełnić opiekując się swoją rodziną, którą chciałby mieć w przyszłości. Jest on bardziej uczłowieczony od Snake’a. Jednakże wiele osób ma go za kompletnego fajtłapę, ale właśnie to stanowi w nim człowieczeństwo. Nie ma przecież ludzi doskonałych, każdy się myli, każdemu zdarzają się wpadki.
Pomimo ogólnego zawodu wśród graczy polubiłem tego chłopaka, gdyż wydał mi się bardzo dobrym wirtualnym przyjacielem. Cenię u niego nieugiętość, którą ujawnia wciąż walcząc (mimo ciągłych wpadek). Nie podoba mi się natomiast to że do misji podchodzi z dystansem, z przymusu – sam mówi przecież że gdyby mógł to zwiałby z Big Shell. To wskazuje na lekki brak odwagi, a także brak poczucia odpowiedzialności za porządek na całym świecie. Nie jest świadom, że nie przystępując do misji mógłby pogrzebać cały świat. Nie ma w nim tej chęci do walki ze złem.
Sądzę, że w MGS4 stanie się prawdziwym Jackiem the Ripperem. To co się z nim stało (cyborgizacja) na pewno przewróci jego życie do góry nogami. Uważam, że przez to wyzbędzie się wszelkich ludzkich uczuć, ale będzie walczył w imię dawnych, ciągle ważnych wartości.
Meryl
Niewiele mam o niej do powiedzenia. Przede wszystkim jest to kobieta o niezwykle twardym charakterze. Nie ma w sobie takiej… kobiecości – nie jest delikatna, łagodna itd. Jest to kobieta urodzona na polu bitwy. Od zawsze otaczała ją wojna, jednakże pomimo tego nie potrafi zabijać. Nigdy jeszcze nie miała okazji, aby kogoś zabić. Z jednej strony jest to wspaniały materiał na żołnierza, z drugiej zaś ma w sobie czułość i litość.
Jej stosunek do Snake’a… Nie powiem, nie byłem zaskoczony ich wzajemnym uczuciem. Cóż tu dużo mówić – oboje się zmienili poprzez to magiczne uczucie. Potrafi się poświęcić dla Snake’a – nie chce, aby ten ją ratował, uważa że powinien on przede wszystkim nie dać się zwabić i nie paść ofiarą Wolf. Również jest to człowiek, który nie potrafi siedzieć spokojnie i czekać, aż ktoś inny uratuje świat. Idzie nawet na układ z Snakiem, że on może ją zabić jeśli nawali podczas misji.
W kolejnej części powinna ona zostać wzbogacona o cechy prawdziwej kobiety. Byłaby wtedy niezwykle ciekawą postacią – z jednej strony żołnierzem jakich mało, z drugiej prawdziwą, atrakcyjną kobietą.
Gray Fox
Postać, której tu nie mogło zabraknąć, a o której bardzo mało wiem. Mówi się na około, że Fox, czy też Frank to najbardziej lubiana przez graczy postać… Nikt natomiast nie potrafi powiedzieć dlaczego. Wszyscy go uwielbiają po tym jak został pokazany podczas akcji w Shadow Moses. Moim zdaniem MGS1 wogole nie pokazuje tego, jaki naprawdę jest Fox. Żeby go polubić trzeba zagrać we wcześniejsze tytuły. Fox to prawdziwy człowiek wojny. Nie miał on życia prywatnego, całym jego światem była wojna, Fox Hound. Nie dążył do tego co każdy człowiek (mówimy tu o odnalezieniu swojej drugiej połówki, spędzeniu z nią reszty życia itd.).
Jedyny związek emocjonalny w jego życiu to przyjaźń z Solidem. Jego priorytetem były misje, które wykonywał. Być może był pracoholikiem i świata nie widział poza swoją „pracą”. Miał nieprzeciętne umiejętności i bardzo twardy charakter – jak na żołnierza przystało. Był również bardzo lojalny wobec swojego przełożonego – Big Bossa. Nawet gdy ten postanowił się sprzeciwić swojemu krajowi, Frank wiernie mu służył – zarówno w OH jak i w ZL. Postać ta wzbudza mój szacunek wartościami jakie reprezentuje. W wojnie nie ma miejsca na czułości, na uczucia, na strach. Fox był odważny, bezwzględny i wierny swym ideałom.
Hal Emmerich
Postać, która zaskoczyła mnie swoją wagą w całej serii. Na początku myślałem, że jego występ to nic nie znaczący epizod. Zauważyłem jednak później bardzo rozbudowaną charakterystykę Otacona. Człowiek podobny częściowo do Snake’a – samotny, bez chęci zawierania znajomości, skupiony tylko na swoim zawodzie (w jego przypadku hackerstwo i potem projekt MG Rex’a). Jest to postać zamknięta w sobie. Nie ma żadnych specjalnych umiejętności ale widać w nim odwagę i chęć przyłączenia się do walki w każdy możliwy sposób. Sądzę również, że jest to jedna z najbardziej radosnych, pogodnych postaci, często widać to w jego wypowiedziach.
Moje współczucie budzi natomiast jego przeszłość (Romans z macochą, obwinianie się za śmierć ojca, opuszczenie domu). Jest to trochę tragiczna sytuacja, która pokazuje, że pomimo wielkiego intelektu on też popełnia ogromne błędy (a kto ich nie popełnia?). Ogólnie lubię tą postać za jego przezorność w działaniach, dopracowywanie najmniejszych nawet szczegółów a także za optymizm wydobywający się z niego.
Hal w kolejnej części powinien pokazać, że jest niezwykłym patriotą – to nie zostało z niego wydobyte. Podczas tylu walk, śmierci bliskich powinien również umocnić swój charakter, stać się naprawdę twardym gościem, pomimo zerowych umiejętności walki.
Liquid Snake
Postać bardzo podobna do Solida Snake’a. Sądzę nawet, że gdyby doświadczali tego samego podczas dorastania czy dalszego życia, byliby ogromnie podobni charakterem (już mówię o co mi chodzi). Myślę, że Liquid był dobrym człowiekiem. Podczas służenia w SAS z pewnością wpojono mu odpowiednie zasady i wartości, jednakże podczas pobytu w niewoli jego psychika została całkowicie zmieniona. Stał się tam bezwzględnym mordercą, nie znającym litości. Okropne jest to jak został potraktowany, z drugiej zaś strony jego postać, po tym incydencie, nabrała ciekawych – głownie negatywnych- cech. Był wciąż oczywiście dumnym żołnierzem, wyzbył się jednak honoru. Nie potrafił również trzeźwo ocenić sytuacji – ubzdurał sobie coś i dzielnie się tego trzymał.
W MGS4 na pewno będzie głównym mącicielem. Sądzę, że powinien zostać uśmiercony lecz przed śmiercią powinien zrozumieć, że został stworzony nie po to by szerzyć terror i zniszczenie. Powinien porządnie odżałować podejmowanie złych decyzji.
Big Boss
Postać, która swoim życiem ukazuje prawdziwą brutalność tego świata. Człowiek ten, jak nikt inny, był w swoim życiu poniewierany, torturowany, krzywdzony – wszystko dla dobra misji. Pomimo tego poniewierania zarówno fizycznego jak i psychicznego dalej walczył, wracał każdego dnia do swojej walki. Ogromne współczucie wydobyło ze mnie jego cierpienie, ciągłe oszukiwanie przez kogoś.
Oczywiście nie można mu odmówić szacunku, którym również się cieszył (w końcu to legenda!). Widząc choćby filmik z jego udziałem, czytając jego opis na Zanzibarze, coś się we mnie burzyło… Były to tak silne emocje… przede wszystkim olśnił mnie swoimi umiejętnościami, osiągnięciami i podejściem do różnych spraw. Nie było mi jednak dane zagrać jego postacią co jest dla mnie ogromną stratą, mam nadzieję, że jeszcze uda mi się to nadrobić.
Walczył on w imię własnych idei, nie dlatego że takie miał rozkazy, tak naprawdę walczył dla siebie, dla tego co kierowało jego sercem. Niestety… jego idee, jego bliscy… wszystko runęło. Postanowił się przez to przeciwstawić wcześniejszym przełożonym, za co został uśmiercony. To dla mnie najdziwniejsze, to uczucie podczas jego śmierci – z jednej strony Solid, a z drugiej Big Boss – obydwaj byli znakomitymi żołnierzami i tak naprawdę obydwaj walczyli po tej samej stronie. Żałuję ogromnie, że Naked Snake musiał zostać zlikwidowany, a wszystko dlatego, że wybił się ponad innych, że umiał się przeciwstawić ludziom.
Jest to dla mnie bardzo ważna postać, do której mam ogromny szacunek za upór, za cierpienie, za niepodporządkowywanie się, za honor, za dumę – najważniejsze cechy prawdziwego wojownika.
Sądzę, że to wszystko co chciałem przekazać. Jeśli doszliście aż do tego momentu to gratuluję, bo sam nie wiem czy miałbym ochotę na czytanie czegoś podobnego. Jeśli chcielibyście jakoś zaoponować memu zdaniu, czekam. Jeśli macie również jakieś pytania, to śmiało!! Nawet sobie sprawy nie zdajecie jak ciężko opisać to co się czuje za pomocą słów. Mam nadzieję, że oddałem je na tyle dobrze, abyście mogli mnie zrozumieć.
Autor – Infernal Warrior








Jeszcze nie komentowane.