Private Military Companies
- poniedziałek 3 stycznia 2011
- Przez kul
Termin ten pojawił się w praktycznie wszystkich do tej pory zaprezentowanych zwiastunach Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots. Co tak naprawdę oznacza? Jakie były początki tego ruchu i jakimi prawami jest on kierowany? Czy jest w tym coś szczególnie niebezpiecznego, co zachęciło Kojimę do podjęcia tego tematu? Jeżeli chcesz poznać odpowiedzi na te pytania, powinieneś czytać dalej.
Prywatna Firma Wojskowa, jak sama nazwa wskazuje, powstała dla zysku, który uzyskuje dzięki świadczeniu specjalistycznych usług związanych z wojskiem i działaniami zbrojnymi. Zakres tych usług jest szeroki, należą do niego m.in. działania obronne, trening wojskowy a także konwojowanie.
Firmy te są zazwyczaj jedynie dodatkowymi służbami w oficjalnych działaniach grup zbrojonych, jednakże okazjonalnie zajmować mogą się ochroną osób prywatnych.
Oddziały takie często pojawiają się w krajach, w których toczą się małoznaczące konflikty, gdzie udział oficjalnych jednostek mógłby być ryzykownych ze względów politycznych, dyplomatycznych czy też ekonomicznych. Służą także pomocą w szkoleniu żołnierzy w kraju, w którym obecnie się znajdują.
Firmy tego typu były również wykorzystywane do budowy obozów karnych w Zatoce Guantanamo, czy niszczenia plantacji kokainy w Kolumbii. Największe amerykańskie Prywatne Kompanie Wojskowe mają swoją własną bazę wywiadowczą w Kolorado, służą pomocą w szkoleniu wojskowym w Nigerii, Bułgarii, Gwinei i na Tajwanie.
Początek wzrostu znaczenia prywatnych wojskowych organizacji przypada na okres prezydentury George’a H. W. Busha.
Obecnie biznes ten stał się niezwykle dochodowym, a zyski przekraczają 100 miliardów dolarów w skali roku.
W 1949 roku trzecia Konwencja Genewska nie rozróżniła od siebie Prywatnych Firm Wojskowych, a jedynie firmy zajmujące się obroną; zdefiniowała także kompanie dostarczające sprzęt i ludzi. Jeżeli osoba pracująca dla takiej firmy posiada ważną kartę wydaną przez siły zbrojne kraju, któremu pomaga, zostanie złapana przez siły wroga, musi być traktowana jak żołnierz tego kraju. Jednakże, jeżeli osoba objęta kontraktem otworzy ogień, zostanie uznana za najemnika. W takim wypadku utraci wszelkie prawa, a także status więźnia wojennego.
Stany Zjednoczone
W chwili obecnej rząd Stanów Zjednoczonych zatrudnia ponad 20 firm, które zajmują się pomocą w różnych krajach, gdzie normalne wojsko miałoby problemy. Są one także wykorzystywane na całym świecie jako grupy świadczące usługi ochroniarskie dla urzędników wysokiego szczebla.
Niektóre z firm służyły pomocą w szkoleniu żołnierzy, aby walczyli bardziej efektywnie. Znaczna część treningu, mającego na celu utrzymanie pokoju w Afryce, prowadzona jest właśnie przez prywatne firmy. Coraz mniejszy udział sił zachodnich sprawia, że takie organizacje coraz częściej zajmują się działaniami pokojowymi niemalże na całym świecie.
Oficjalne informacje mówią o tym, że od 1994 roku Departament Obrony Narodowej zawiązał z 12 amerykańskimi firmami 3601 kontraktów, opiewających na łączną sumę 300 miliardów dolarów. Niektórzy widzą w tym nieuniknione cięcie kosztów, a także prywatyzacje wojska. Jednakże jest to trend bardzo kłopotliwy, ponieważ prywatne firmy nie są właściwie organizacjami prawnymi i mogą okazać się droższe niż normalne wojsko.
Siedemnaście największych amerykańskich firm, od 1999 roku, przy okazji wyborów do kongresu i prezydenckich, podarowało kandydatom ponad 12 milionów dolarów.
Innym zagadnieniem budzącym wiele kontrowersji jest zwiększenie ilości operacji firm na terenie Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza w początkowych fazach po przejściu huraganu Karina. Zwolennicy firm stwierdzili, że dzięki temu przez pierwsze dni nie zapanował w Nowym Orleanie chaos, z kolei przeciwnicy kompanii oskarżyli je o łamanie prawa. W tym wypadku także nie sposób dociec prawdy.
Operacje wewnątrz kraju nie podlegają już Departamentowi Obrony. Jednakże z powodu coraz większego zagrożenia atakami i z powodu niepokojów społecznych, sporo firm zmienia swoje działania, przez co podchodzą pod definicję Prywatnych Firm Wojskowych.
Aktywność firm w Iraku
Obecnie w Iraku według oficjalnych informacji znajduje się co najmniej 100tys. żołnierzy zakontraktowanych przez amerykański Departament Obronny. To dziesięć razy więcej niż jeszcze dekadę temu w czasie wojny w Zatoce Perskiej.
Co ciekawe, firmy te nie podlegają irackiemu prawu pod kątem tego, co znajduje się w ich kontraktach. Oznacza to, że nie muszą one zabiegać o zezwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej, zatrudniania osób, czy też o pozwolenie na broń.
Firmy zajmują się głownie świadczeniem usług drugorzędnych, od kierowania jadłodajniami do zabezpieczania baz. Dostarczają zaopatrzenie strażnikom bazy w Katarze, a także szkolą żołnierzy w obozie Doha w Kuwejcie. Zajmują się także utrzymaniem bombowców B2, samolotów F-117, helikopterów Apache, czołgów KC-10, samolotów rozpoznawczych U-2. Służą także jako ochroniarze ważnych osób, pilnują instalacji, oraz eskortują konwoje z Kuwejtu.
Pracownicy kilku z firm byli zamieszani w skandal związany z więzieniem Abu Ghraib.
W Internecie sławny był swojego czasu również film ukazujący prywatnych żołnierzy strzelających do cywili. Dochodzenie wykazało, że ostrzeliwująca osobą był pracownik jednej z firm, były żołnierz wojska brytyjskiego. Mężczyzna nie został nawet zwolniony z pracy, gdyż reszta pracowników zagroziła swoim odejściem gdyby tak się stało.
Niezależnie od swoich czynów, pracownicy firm nie mogą być sądzeni za zbrodnie wojenne, a jedynie w procesach cywilnych.
Udział w innych konfliktach
W roku 1999 pracownicy DynCorp, firmy stacjonującej w Bośni, zostali oskarżeni o handlowanie ludźmi, bronią, podrabianie dokumentów, a także o udział w niemoralnych czynach.
W marcu 2006 roku, zastępca dyrektora Blackwater USA, Pan J. Cofer Black, stwierdził w czasie pokazu w Jordanii, że jego firma jest w stanie udostępnić brygadę ludzi, którzy mogą wziąć udział w małoznaczących konfliktach. Cytując Blacka: Istnieje możliwość przeprowadzania operacji ratunkowych za nieporównywalnie niższą kwotę od kosztów NATO.
W połowie maja roku 2006, policja w Demokratycznej Republice Konga aresztowała 32 najemników, którzy zostali oskarżeni o próbę obalenia rządu. Z powodu braku dowodów oskarżenie uchylono, a ludzi deportowano.








Jeszcze nie komentowane.