United States Navy Sea and Land (SEAL), to tłumacząc na język polski, Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych, zarówno morska, powietrzna, jak i lądowa. Oddział nazywany jest różnorako: Navy Seals, U. S. Navy SEA, AIR, LAND, Komando Foki i jest elitarną jednostką specjalną, przeznaczoną do działań na morzu, w powietrzu i na lądzie. Siły jej liczą około 2,5 tys. żołnierzy. To najmniejszy oddział operacyjny armii Stanów Zjednoczonych. Jednostka ta podlega Marine Corps i składa się z około 8 drużyn. Ekipy o numerach 1,3,5, stacjonują w Colorado (w stanie Kalifornia), natomiast drużyny 2,4,8, mają swoje miejsce na wschodnim wybrzeżu, w Littre Creek (stan Wirginia). Tam też stacjonowała tajna drużyna 6.

Do głównych zadań Fok należy wspieranie konwencjonalnych sił armii USA, poprzez śledzenie poczynań nieprzyjaciela, a także odwracaniu jego uwagi od innych, istotnych działań armii Stanów Zjednoczonych. Oddział też często, bezpośrednio sam atakuje wskazane wcześniej cele. Navy Seals prowadzi ponadto współpracę z jednostkami straży przybrzeżnej, pomagając w ujmowaniu handlarzy i przemytników środków narkotykowych. Kilka lat temu, wraz z oddziałami z innych krajów, Seals dołącza do specjalnej grupy (tzw. Marynarki Mętnych Wód), zajmującej się patrolowaniem wód Amazonki. Specjalnie do tych działań, stworzono okręt, mający brać udział w akcjach zwalczających narkotyki. Wyposażony on został w dwa działka kalibru 25 mn, a także w pociski przeciwlotnicze typu Stinger. Zasięg okrętu wynosi przeszło 3 tysiące kilometrów, a jego prędkość maksymalna to 30 węzłów. Do infiltracji wód nieprzyjaciela, Komando Foki wykorzystują kuter desantowy MAK5, o długości 25 metrów i szybkości 50 węzłów (90 km/h). Konstrukcja i materiały, z jakich zbudowany jest okręt, wpływają pozytywnie na jego szybkość i duży zasięg. Jest on wykonany w ten sposób, że istnieje możliwość wodowania i przyjmowania na pokład pontonu, podczas pływania nawet z dużą prędkością. Kuter wyposażony jest również w silniki strumieniowe, a jego załogę stanowi 6 osób, przy pojemności równej plutonowi żołnierzy. Komandosi podczas akcji i ćwiczeń, wykorzystują również trzymetrowe pontony, ważące około 120 kg i mogące rozwinąć prędkość do 20 węzłów (37km/h). Ponton taki wyposażony jest w 55 konny silnik, a jego zasięg stanowi 100 km.

Niezwykła historia Navy Seal, zaczyna się w okresie II wojny światowej, kiedy to jednostki UTD (Underwater Demolitions Team), brały wówczas udział w wielu operacjach desantowych. Ich działania, walnie przyczyniły się do zwycięstwa aliantów, gdyż umożliwiły skuteczne ich lądowanie na plażach Normandii, w czerwcu 1944 roku. Żołnierze tych jednostek przeprowadzali badania gruntu, głębokości wód i poziomów pływów na plażach, które miały przynieść korzystny efekt w czasie desantowania wojsk. Przed samym lądowaniem, grupa oczyściła dojścia do plaż z min i innych przeszkód, wprowadzonych przez Niemców.

Dzisiejszą nazwę SEAL, komandosi otrzymali na początku lat 60-tych ubiegłego stulecia. Odział Zniszczeń Podwodnych (UDT) walczył bardzo dzielnie i skutecznie w trakcie trwania wojny w Korei, choć bez zbytniego rozgłosu. Jednostki UDT niszczyły mosty, tunele, sieci rybackie i inne obiekty morskie, czy nabrzeżne, szkoliły i współpracowały z wojskami Korei Południowej.

Za korzenie komandosów morskich, można uznać oddziały NCDU, Scouts and Raiders z okresu II wojny światowej, czy właśnie UDT. Wtedy też pojawiają się tzw. „nadzy wojownicy”, oczyszczający przedpola do desantów, mających miejsce w Normandii i na Pacyfiku.

Oficjalnie uznać można, iż to Wietnam był świadkiem przekształcenia się UTD w dzisiejsze Komando Foki. Legendarne wyczyny, jak i zabójcza skuteczność oddziałów SEAL, przyczyniła się do nadania im przez żołnierzy „Vietcongu” miana „diabłów o zielonych twarzach”. Wietnam to dla Fok głównie teren próbny. To oni tak naprawdę wygrali tę wojnę. Sława zdobyta podówczas w Wietnamie, trwa aż do dnia dzisiejszego. To właśnie podczas tamtego konfliktu, prezydent J. F. Kennedy, wyraził zgodę na kreowanie oddziałów do zadań specjalnych. Wtedy też Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych, utworzyła własne oddziały. Źródłem naboru do takowych jednostek, było już istniejące UTD. Komandosi, którzy posiadali doświadczenie w posługiwaniu się ładunkami wybuchowymi, a także Ci obeznani z nurkowaniem, byli dodatkowo poddawani szkoleniu w rozmaitych działach:
* włamywanie do sejfów
* języki grup etnicznych
* tereny działań
* broń i taktyki specjalne
* walka wręcz

Rekruci w oddziale przechodzą kompleksowe szkolenie, składające się z kilku etapów:

I. Indoktrynacja
Etap ten trwa dwa tygodnie. Jest to kurs obowiązkowy, mający pomóc przyszłemu komandosowi w zrozumieniu celów wyszkolenia, a także określeniu umiejętności od niego wymaganych. Ten epizod kończy się zaliczeniem testu fizycznego.

II. Faza pierwsza (kondycyjna)
Etap rozciągnięty na okres ośmiu tygodni. Ciągłe, systematyczne ćwiczenie kondycji, obejmujące bieganie, pływanie i gimnastykę, które to zadania dawkowane są wzrastająco, po każdym tygodniu. Również raz w ciągu tygodnia, żołnierze biorą udział w biegu na dystansie 4 mil, w wojskowych, niewygodnych butach, a także w biegu z przeszkodami, pływaniu w oceanie, czy też w nauce sterowania niewielkich łodzi. Przez cztery tygodnie przyszli SEALs, przygotowują się do tygodnia piątego, zwanego „Hell Week” (tydzień piekła). W tym tygodniu, biorą oni udział w trwającym 5,5 dnia, ciągłym treningu, z maksimum 4 godzinami snu do rozdysponowania na 7 dni. Pozostałe trzy tygodnie etapu, poświęcone zostaje na naukę różnych metod prowadzenie obserwacji, czy przygotowywaniu map hydrograficznych.

III. Faza druga (nurkowanie)
Faza ta, trwa przez okres siedmiu tygodni. W tym czasie, żołnierze kontynuują trening fizyczny, ale czasy wymagane na zaliczenie poszczególnych ćwiczeń, ulegają skróceniu. Druga faza koncentruje się głównie na nauce nurkowania i podążaniu za specjalnymi bojowymi aparatami do oddychania (tzw. SCUBA), o obiegu otwartym (sprężone powietrze), jak i zamkniętym (100% tlenu).

IV. Faza trzecia (działania lądowe)
Stanowi ona etap nauki poświęconej sposobom dokonywania zniszczeń, wykonywania rekonesansu, posługiwania się bronią, a także pojmowaniu taktyki. Trwa ona 10 tygodni, a trening fizyczny w niej zaaplikowany, jest jeszcze bardziej wymagający, wzrastają bowiem dystanse biegów i długości w trakcie pływania. Również poszczególne czasy, zawieszają poprzeczkę na jeszcze wyższym poziomie trudności. Etap koncentruje się znacznie na pojmowaniu nawigacji lądowej, nauce taktyk małych zespołów, kurs alpinistyki, skupia się również na wiedzy, poświęconej eksplozjom lądowym i podwodnym..

Po rozwiązaniu Układu Warszawskiego i upadku komunizmu, Polska wstąpiła do NATO, a nasza jednostka specjalna „GROM”, zaczęła współpracować z oddziałami państw natowskich. Podczas drugiej z wojen irackich, „GROM” współpracował z SEAL. W 2003 roku, komandosi polskiej jednostki, brali udział już w walkach bezpośrednich. Jedna z tych akcji polegała na odbiciu z rąk armii irackiej, terminali naftowych w porcie Um Kasar (Umm Quasr). Terminale takie obsługują zakończenia rurociągów poprowadzonych od złóż, aż do Zatoki Perskiej. Oddział „GROM”, w trakcie trwania tej operacji, podlegał właśnie Amerykanom, przy czym rozkazy były konsultowane z polskim Sztabem Generalnym. Pododdział „GROMu”, współpracował w Iraku z oddziałami Navy Seal. Zadanie odbicia terminali naftowych, zostało przeprowadzone w nocy, 20 marca 2003 roku. Komandosi przejęli przepompownie ropy, jak i stację przetwórstwa przy półwyspie FAO i dwie morskie platformy wydobywcze. Żołnierze wyruszyli w kierunku platform szybkimi łodziami, znajdującymi pod osłoną nocy. Zespół operujący na łodziach, miał za cel odnalezienie i ewentualne rozbrojenie ładunków wybuchowych, znajdujących się rzekomo na platformie. To wszystko odbyć się miało, jeszcze zanim drugi z zespołów komandosów i snajperów opanowałby ów teren. W momencie, kiedy łodzie zbliżyły się do platformy, pierwsza jednostka przesiadła się do pontonów, aby nie zdradzić swojej obecności. Płetwonurkowie zanurzyli się pod wodę, sprawdzając i rozbrajając przy tym ładunki wybuchowe, a komandosi rozpoczęli mozolną wspinaczkę na kolosa. Metalowe drzwi zostały sforsowane za pomocą łomów i strzelb gładkolufowych. Wkrótce okazało się, iż platforma była zaminowana.

Dokładnie o 22:25, żołnierze przedostali się na platformy i przeszukiwali pomieszczenia w celu odnalezienia strażników, oraz innych członków załogi. Jeńców, po 20 na każdej z platform, przekazano wojskom Stanów Zjednoczonych.

Z kolei inna operacja „GROMu”, polegająca na przejęciu w kwietniu 2003 roku, tamy Mukaryin, położonej 100 kilometrów na północny-wschód od Bagdadu, wymagała ze względu na wielkość obiektu, zaangażowania znacznej liczby operatorów. Była to wspólna. akcja „GROMu” i U.S. Navy SEALS. Zdobycie tamy było koniecznym, gdyż dowództwo USA obawiało się, iż wysadzenie, bądź otwarcie zapory, może zagrozić całkowitym zalaniem Bagdadu. Utrudniałoby to znacznie zdobycie miasta i spowodowałoby ogromne zniszczenia, czego efektem byłaby duża ilość ofiar. Komandosów przerzucono z Kuwejtu na pokładzie śmigłowców MH-53 Pare Low. Desant żołnierzy odbył się w ciemności. Tama okazała się dobrze przygotowana na obronę, rozmieszczono nawet działka przeciwlotnicze. Broń była jednak podczas desantu nieobsadzona. Komandosi polscy i amerykańscy obezwładnili ochronę w kilka minut. Członkowie „GROMu” nie natrafili na opór wewnątrz obiektu. Zapory broniono przez 5 dni, do czasu nadejścia sił głównych.