Snake: OctoCamo…

Laughing Octopus: Snake… moja nagroda. Czyż to nie zabawne?

[Laughing Octopus zmienia na moment swą twarz na twarz Snake’a.]

Laughing Octopus: No chodź! Śmiej się póki możesz! Stąd nie ma ucieczki! Śmiej się do rozpuku!

[W laboratorium zjawiają się dwie członkinie oddziału FROGS. Snake walczy z nimi i odnosi zwycięstwo.]

Laughing Octopus: Cóż za walka…

Laughing Octopus: Ludzie cierpią… ludzie krzywdzą… ludzie umierają… to wszystko jest tak kurewsko śmieszne! Śmiej się. Śmiej się ze mną!

[Solid pokonuje Bestię w bezpośrednim pojedynku. Laughing Octopus otacza się mackami i zrzuca swój pancerz.]

Laughing Octopus: Jestem ośmiornicą… ośmionogą bestią. Te macki. Są poza moją kontrolą. Ich wolą… jest wola pola walki.

[Bestia śmieje się i wypluwa coś podobnego do czarnego atramentu.]

Laughing Octopus: To śmieszne… tak bardzo śmieszne… Wszystko jest takie. Nie… to nie jest śmieszne.

[Laughing Octopus okazuje się być piękną blondynką. Po całkowitym pozbyciu się pancerza rusza w stronę Snake’a.]

Laughing Octopus: Nic nie jest śmieszne. Nie powinnam się śmiać. Nie mogę… Tak naprawdę… nie śmieję się. W ogóle.

[Piękna chce chwycić Snake’a, ale ten ją odpycha. Kobieta odczuwa nagły strach.]

Laughing Octopus: Nie powinnam się śmiać. Boję się. Tak bardzo się boję.

[Piękna upada na ziemię i zaczyna się czołgać w stronę Old Snake’a.]

Laughing Octopus: Przepraszam. Przepraszam. Tak bardzo mi przykro, że się śmiałam. Przepraszam…

[Kobieta powstaje.]

Laughing Octopus: Już nie będę się śmiać. Nie mogę. Nie chcę.

[Piękna rusza w kierunku Snake’a, tym razem bez jakiejkolwiek broni. Solid walczy z nią. Kobieta w końcu upada, wokół niej pojawiają się białe płatki kwiatów. Piękna przybiera pozycję embrionalną. Wciąż oddycha. Snake rusza w dalszą wędrówkę, zabiera FaceCamo, które pozostawiła po sobie Ośmiornica. Kiedy Wąż wchodzi do korytarza, odzywa się Codec.]

Drebin: Elo, Snake! Spoko wyglądasz.

Snake: Drebin. Czego chcesz?

Drebin: Stary, to bolało. A ja chciałem opowiedzieć najlepszemu klientowi o FaceCamo.

Snake: FaceCamo?

Drebin: Maska, którą podniosłeś z pozostałości tej skorupy z mackami. Wykorzystuje tą samą technologię, co Twoje OctoCamo. Korzystaj z obydwu gadżetów, aby osiągnąć lepsze wyniki. Nie wyrzucałbym jej na Twoim miejscu.

Snake: Nie pasuje. To nie mój rozmiar.

Drebin: Ta. Wygląda na to, że trzeba ją poprawić. Nie moja działka, ale… czy Ty przypadkiem nie masz ziomka, który mógłby się tym zająć?

Snake: Ktoś tutaj odrobił zadanie domowe.

Drebin: Chłopie, to moja praca.

Snake: I dlatego wstrzyknąłeś mi nanomaszyny? Żeby mnie szpiegować?

Drebin: Osobiście preferuję termin zarządzanie informacjami o kliencie.

Snake: Drebin…

Drebin: Luzik! To wszystko ściśle tajne. Nikomu nic nie pisnę.

Snake: Więc dlaczego dorzuciłeś do nanomaszyn wirusa?

Drebin: Wirusa?

Snake: W moim ciele wykryto wirusa. Chcesz powiedzieć, że nie Ty mi go wstrzyknąłeś?

Drebin: Słuchaj, dobrze wiesz, że są inni ludzie, którzy mogli Ci to zrobić. Jakie miałbym z tego korzyści? Dla mnie lepiej jest, gdy kopiesz dupy tam, na wojnie. Przyglądałem Ci się, Snake. Jesteś prawdziwym dziełem sztuki. Nigdy nie sądziłem, że spotkam człowieka, który własnoręcznie pokona Laughing Octopus. Ona ciągle się śmiała. Domyślasz się dlaczego?

Snake: Coś, co ma związek z jej przeszłością?

Drebin: Dokładnie. Pochodziła ze skandynawskiej wioski, małej nadmorskiej osady zwanej przez tubylców Wioską Diabła. Aczkolwiek miejsce to nie było znane z powodu diabłów. Było sławne dzięki ośmiornicom. To jedno z niewielu miejsc w Europie, w którym jedzenie ośmiornic było czymś naturalnym. Tak czy owak, istniał tam kult szaleńców, którzy z jakiegoś powodu znienawidzili wioskę. Gdy Laughing Octopus była jeszcze nastolatką, zaczęło być naprawdę ostro. Ci wariaci dorwali jakąś broń i zaczęli atakować osadę. W ciągu jednej nocy spokojne rybackie miasteczko zmieniło się w strefę wojny. Agresorzy zgonili wszystkich mieszkańców i zabijali ich pojedynczo. Za wyjątkiem tej dziewczyny. Dla niej wymyślili coś innego, coś znacznie gorszego od śmierci. Nazywając ją dzieckiem diabła, zmusili do mnóstwa rzeczy, których można byłoby spodziewać się po dziecku Lucyfera. Gdy wymusili na niej torturowanie jej własnej rodziny i przyjaciół, kazali jej ich zabić. Cały czas zmuszana była do śmiechu, niczym jakiś demon. Śmiała się tak jakby podobało się jej to, co robiła. Cóż innego mogła zrobić, odmówić? Ją też by zabili. Pozwoliła by strach przejął nad nią kontrolę i robiła dokładnie to, co jej kazano. Kroiła ciała tych, których kochała, śmiejąc się przy tym. Następnie kąpała się w ich krwi, a ta z czasem przestała być szkarłatna, stała się czarna jak smoła. Przypominała jej atrament ośmiornicy. Zapadło to w jej pamięć. Od tamtej pory nie przestawała się śmiać. Tyle, że nie był to prawdziwy śmiech.

Snake: Dlaczego mówisz mi to wszystko? Spodziewasz się, że będzie mi jej żal?

Drebin: Nie, nic z tych rzeczy. Wiem, że w Twoim świecie nie ma miejsca na coś takiego. Poza tym, to wojna… prawda? Mimo wszystko uważam, że zrobiłeś coś dobrego.

Snake: Co?

Drebin: Walka z Tobą oczyściła jej umysł. W porządku, dosyć tej gadki szmatki. Pozostały inne bestie. Uważaj na siebie.

[Snake opuszcza budynek. Po chwili trafia na szlak, zauważa ślady stop Naomi. Ponownie odzywa się Codec.]

Raiden: Snake, zgubiłeś swój cel? Wszystko, co się porusza pozostawia za sobą ślady. Szukaj ich a odnajdziesz Naomi.

Snake: Nie jestem jak Big Boss. Nigdy nie byłem dobry w śledzeniu. A kiedy Ty się w tym wyspecjalizowałeś?

Raiden: Po uratowaniu Sunny krążyłem po świecie. Na Alasce przywódca pewnego plemienia nauczył mnie kilku technik.

Snake: Krążyłeś? Nigdy nie wróciłeś do Rose?

Raiden: Rose? Ona nie istnieje. Nie. Żyjemy w innych światach, innych czasach. W jej świecie nie ma miejsca dla kogoś takiego jak ja. Moje miejsce jest na polu walki. Słuchaj, Snake, śledzenie oparte jest na tych samych zasadach, co polowanie. Istnieją dwie fundamentalne zasady: czujność i śledzenie.

Snake: Czujność?

Raiden: Czujność odnosi się do znalezienia śladów, dokładnie zwracając przy tym uwagę na otoczenie. Śledzenie oznacza podążanie za śladami. Mogą to być odciski stóp, złamana gałąź, czy też wygnieciona trawa. Musisz wyczuwać podpowiedzi przy pomocy zmysłów słuchu, zapachu, dotyku, poczucia kierunku wiatru. Obserwuj jak poruszają się zwierzęta. Słuchaj nietypowych ptasich śpiewów. Dzięki temu dowiesz się, że ktoś zakłóca środowisko.

Snake: Mówisz zupełnie jak ninja.

Raiden: Dokładnie. Ninja to najlepsi skauci. Jeżeli Twój przeciwnik został przeszkolony, będzie robił to samo, co Ty. Możesz polować, ale pamiętaj, że na Ciebie również polują. By uniknąć przeciwników, rób krok za krokiem. Nie naruszaj ruchów powietrza. Wydawaj jak najmniej dźwięków. Ci, którzy Cię ścigają będą robić podobnie. Będą chcieli Cię dopaść nie wydając przy tym dźwięku. Jeżeli nie możesz odnaleźć śladów, użyj opcji NV. Dzięki niej zobaczysz ślady Naomi wyraźniej, przeciwników także.

Snake: Użyć NV. Jasne.

Raiden: Jednak dźwięk, jaki wydaje urządzenie może zdradzić Twoją pozycję. Nie używaj zbyt długo Solid Eye.

Snake: Dobrze.

Raiden: Słuchaj serca. Ufaj zmysłom tak bardzo jak możesz. Dzięki temu znajdziesz ślady Naomi.

Snake: Spróbuję.

[Snake rusza przez las. W końcu dociera do strumyka, w którym ślady Naomi gubią się. Kolejny raz daje o sobie znać Codec.]

Raiden: Snake, żołnierze z PMC przeszli pewne szkolenie. Słyszą odgłosy dochodzące z Solid Eye.

Snake: Czyli jeżeli będę miał włączone Solid Eye i zbliżę się zbytnio to mnie odnajdą?

Raiden: Dokładnie. Wyłącz je, gdy będziesz w pobliżu wroga.

[Snake wędruje dalej, kiedy po ominięciu kilku zasadzek kolejny raz odzywa się Codec.]

Raiden: Zwracaj uwagę nie tylko na kształt śladu. Nie zakładaj, że śledzisz odpowiednią osobę tylko dlatego, że odcisk buta się zgadza. Obserwuj dokładniej. Wyobraź sobie tego, kto pozostawia ślady. Myśl. Czy głębokość śladu odpowiada wadze Naomi? Czy odstępy pomiędzy nimi pokrywają się z jej stylem chodzenia? Zwracaj na to uwagę. Nie stań się ofiarą.

[Snake odnajduje podziemne przejście prowadzące do lądowiska dla helikopterów. Na miejscu Solid zauważa Vampa prowadzącego Naomi do helikoptera. Za Old Snake’iem zjawia się Metal Gear Mk.II.]

Snake: Otacon, to Vamp. Jestem pewny.

Otacon: Tak… zabierają Naomi.

[Snake przygotowuje swoje M4 i przymierza się do strzału. Vamp rozmawia przez komórkę.]

Liquid Ocelot: Zrób to teraz, zanim przeszkodzą nam ponownie.

Vamp: Nie wiemy, co się stanie. Pamiętasz jak było ostatnio…

Liquid Ocelot: Jestem skłonny do poświęceń.

Vamp: Jak sobie życzysz. Zaczniemy wkrótce.

[Snake strzela prosto w głowę Vampa, ten jednak nadal trzyma telefon w dłoni. Żołnierze otwierają ogień w kierunku Solida.]

Vamp: Mamy pozwolenie. Zaczynać. Użyjemy jego krwi. Może być ostro… przygotujcie się.

[Vamp nakazuje żołnierzom przebywającym w helikopterze wstrzyknięcie sobie jakiegoś środka.]

Vamp: Zastrzyki. Wszyscy.

[Żołnierze wykonują polecenie, Vamp upada.]

Vamp: Ja się tymczasem zdrzemnę…

[Na lądowisku oddział PMC odczuwa te same symptomy, co wcześniej żołnierze na Bliskim Wschodzie. Naomi z helikoptera pokazuje Snake’owi, co ma zrobić.]

Naomi: Snake! Strzykawka! Snake!

[Snake wstrzykuje sobie substancję, którą ofiarowała mu Naomi. Nagle na lądowisku pojawiają się Gekko, helikopter powoli unosi się w powietrzu.]

Naomi: Nie działa… Kontrola emocji nie jest jeszcze stabilna.

[Snake strzela do Gekko, Naomi krzyczy w jego kierunku.]

Naomi: Snake!

[Nagle pojawia się znajomy transporter, zatrzymuje się pod helikopterem. Małpka Drebina pokazuje Naomi, żeby zeskoczyła na dach pojazdu. Kobieta skacze. Tymczasem Vamp powstaje.]

Drebin: Podwieźć Cię?

Snake: Drebin!

Drebin: Wskakuj!

[Działko na transporterze obraca się i strzela w stronę Gekko. Naomi woła Snake’a.]

Naomi: Snake!

Snake: Naomi! Skacz!

[Naomi zeskakuje z dachu i ląduje na ziemi. Snake pomaga kobiecie wstać.]

Snake: Możesz chodzić?

[Snake i Naomi zamykają właz.]

Drebin: Uwaga, będzie trząść!

[Drebin rusza, niszczy płot. Little Grey podaje Naomi napój.]

Naomi: OK… dziękuję.

[Naomi wypija kilka łyków, odbija się jej. Kobieta śmieje się. Na lotnisku żołnierze PMC podnoszą się po ataku. Drebin pędzi na złamanie karku. Przejeżdża ulicami miasta, na których pełno jest Gekko. Na jednym z zakrętów pojazd przewraca się. Snake i Naomi wychodzą na zewnątrz.]

Snake: Naomi, trzymaj się blisko mnie.

[Drebin wychodzi z transportera i zaczyna pić swój ulubiony napój.]

Snake: No to w górę.

[Drebin zauważa Naomi i Snake’a trzymających małpę w identyczny sposób, jak widać to na starym zdjęciu z czasów rzekomego lądowania UFO w Strefie 51.]

Snake: Wszystko porządku?

Naomi: Tak.

Drebin: Kurwa…

[Snake mija Drebina i zauważa na sąsiedniej ulicy chmarę Gekko przeszukujących okolicę. Nagle ujęcie ukazuje tajemniczą postać stojącą na pobliskim dachu.]

Snake: Raiden.

[Postać w egzoszkielecie podnosi miecz i nakazuje Snake’owi trzymanie się z daleka. Mężczyzna zeskakuje na ulicę i przykuwa sobą uwagę Gekko.]

Drebin: No już! Zabierajcie się stąd!

Snake: Możesz iść?

[Naomi rozdziera spódniczkę i zdejmuje buty.]

Naomi: Tak, ruszajmy.

Drebin: Nadchodzą!

[Drebin bierze ostatni łyk i podaje puszkę małpce. Oboje podziwiają przedstawienie. Raiden sam jeden rozbija bez większych problemów 12 maszyn.]

Raiden: Snake… teraz moja kolej by Cię chronić.

[Pojawia się jeszcze więcej Gekko. Drebin wchodzi do transportera i włącza OctoCamo, które kamufluje pojazd. Na niebie zjawia się helikopter.]

Otacon: Snake, wyląduję na rynku. Pośpieszcie się!

Snake: Naomi, ruszaj przodem.

[Snake przygotowuje broń, zmuszony jest do ominięcia kilku Gekko, które wdarły się na miejscowy targ. Naomi dociera do helikoptera pierwsza.]

Otacon: Przepraszam… Jestem teraz zajęty.

[Mk.II pomaga kobiecie wejść do wnętrza maszyny.]

Naomi: Dziękuję!

[Otacon i Naomi spoglądają na siebie z zainteresowaniem. Wreszcie pojawia się Snake.]

Otacon: Nie zapomnij o Mk.II!

[Snake podnosi robota i wnosi go na pokład.]

Snake: Naomi, zaopiekuj się nim.

Naomi: Dobrze.

Snake: Otacon, ruszajmy!

Otacon: Gdzie Raiden?

[Snake wskazuje ręką.]

Snake: Wciąż walczy.

[Scena przenosi się z powrotem do Raidena. Do skrępowanego przez czwórkę Gekko mężczyzny zbliża się Vamp.]

Naomi: Vamp!

Snake: Raiden!

[Vamp odrzuca płaszcz. Powoli wyjmuje nóż.]

Vamp: Nasze drogi przecięły się ponownie.

[Snake przygotowuje karabin snajperski. Vamp atakuje Raidena, rani go kilkakrotnie nożem.]

Vamp: Ty też… nieśmiertelny?

Raiden: Nie. Ja po prostu nie boję się śmierci.

[Snake strzela, przerywając tym samym jedną z lin krępujących Raidena. Ten uwalnia się i podejmuje walkę z Vampem.]

Vamp: Tak… Czyżbyś był tym, który w końcu mnie uwolni?

[Raiden odpycha Vampa. Walka trwa jednak nadal, gdyż pojawia się coraz więcej Gekko. Otacon obniża lot, dzięki czemu Raidenowi udaje się dostać do helikoptera.]

Snake: Raiden! Wszystko w porządku?

Raiden: Tak

[Raiden zaczyna pluć białą krwią.]

Snake: Raiden!

Naomi: Ty jesteś…

[W tym samym czasie Vamp rozmawia przez komórkę.]

Vamp: Szefie, uciekła. Jesteś tego pewny?

Liquid Ocelot: To wszystko jest częścią planu.

Vamp: Test się nie udał. Jego kod nie zadziałał.

Liquid Ocelot: Tak jak się obawiałem. Nie jest wystarczająco czysty. Będziemy potrzebowali całości.

Vamp: Mózgi żołnierzy zostały uszkodzone. Nic nie można odzyskać. Jedynym rozwiązaniem jest zdobycie oryginału.

Liquid Ocelot: Wiem o tym. To jedynie kwestia czasu. Robimy wszystko by poznać jego lokację. Vamp, będziesz mi tutaj potrzebny.

[Vamp rozłącza się. W helikopterze Naomi próbuje pomóc ciężko rannemu Raidenowi.]

Naomi: Trzymaj się!

Otacon: Vamp… on musi być nieśmiertelny.

Naomi: Nie. Wcale nie jest. To mój projekt sprawił, że jego ciało jest właśnie takie.

[Otacon i Snake patrzą na kobietę z niedowierzaniem.]

Otacon: Co?

Snake: O czym Ty mówisz?

Naomi: Nanomaszyny w jego ciele sprawiają, że rany szybciej się goją. Ktoś dopracował podstawowe nanomaszyny, nad którymi kiedyś pracowałam. Po części jestem więc odpowiedzialna za Vampa. To jeden z moich grzechów.

Snake: Czy Twoje ciało ma takie same nanomaszny?

Naomi: Sprowadziłam na świat potwora… I ja sama… jestem…

[Raiden kaszle.]

Naomi: Trzymajcie go!

[Snake podbiega do rannego by go przytrzymać.]

Naomi: Traci za dużo krwi.

Snake: Możesz go uratować?

Naomi: Nie wiem. Musi przejść transfuzję krwi… Nie, raczej wprowadzenie sztucznej krwi…

Raiden: Snake….

Snake: Raiden!

Raiden: Europa… Ruszaj na spotkanie… z Big Mamą.

[Raiden traci przytomność.]

Briefing

[Pokład Nomada. Nad patelnią stoi Sunny. Podśpiewując sobie sporządza jajecznicę z trzech jajek.]

Sunny: Argon… Bor… Krzem i Neon… Erb… Ferm… Pluton… Chlor… Fluor… Gal i Ksenon… Tal, Stront…

[Dziewczynka stoi na drewnianej skrzyni, gdyż inaczej nie dosięgłaby kredensu. Naomi przygląda się jej poczynaniom.]

Naomi: Sztuczka polega na tym, by nałożyć przykrywkę.

[Sunny nagle przestaje nucić i zaprzestaje smażyć. Naomi przykrywa patelnię pokrywką.]

Naomi: Teraz niech gotują się przez minutę. Lubisz gotować, prawda? To świetnie.

Sunny: To są wróżby w stylu Sunny. Gdy jajka wyjdą dobrze, to znaczy, że wydarzy się coś dobrego.

Naomi: A więc dlatego chcesz je przygotować jak najlepiej.

[Sunny sięga poprzez blat i chwyta zegar GA-KO. Ustawia w nim alarm, który ma odezwać się równo za minutę.]

Naomi: Sekretem dobrej kuchni jest to, by myśleć o osobach, dla których się gotuje. Oh…

[Naomi zauważa wiszące na szafce zdjęcie Olgi Gurlukovich.]

Naomi: To Twoja mama?

Sunny: Tak.

Naomi: Jest piękna.

Sunny: Uh huh.

[Sunny z zawstydzenia trzyma głowę spuszczoną.]

Naomi: Ta melodia, którą sobie nuciłaś… to z tablicy okresowej, prawda?

[Naomi odchrząkuje.]

Naomi: Tor, Protaktyn, Uran, Neptun, Pluton, Ameryk

[Sunny wydaje się być zaskoczona i podnosi wzrok na Naomi.]

Naomi: Ameryk… hmm…

Sunny & Naomi: Kiur!

Naomi: Kiur.

Sunny: Kiur.

Naomi: Tak jest, Kiur!

[Naomi i Sunny uśmiechają się. Dziewczynka spostrzega niebieską różę wystającą z kieszeni fartucha kobiety.]

Naomi: Oh, to? Mogę?

[Naomi wyjmuje kwiat i wplata go we włosy Sunny.]

Naomi: Proszę.

[Naomi przesuwa Sunny bliżej lustra, tak by dziewczynka mogła się sobie przyjrzeć.]

Naomi: Widzisz, Sunny? My dziewczyny musimy wyglądać olśniewająco.

Sunny: Miała na imię… Olga.

Naomi: Hmm?

Sunny: Moja mama.

[Mają miejsce wspomnienia postaci Olgi Gurlukovich.]

Naomi: Oh… rozumiem…

[Sunny i Naomi spostrzegają unoszącą się spod pokrywy parę.]

Naomi: Przypalą się.

[Sunny próbuje zdjąć jajka. Naomi pomaga dziewczynce.]

Naomi: Momencik. I już… Proszę. Gotowe!

Sunny: Dziękuję…

Naomi: Nie ma sprawy. Świetnie się spisałyśmy.

[Naomi i Sunny uśmiechają się do siebie, by po chwili wybuchnąć śmiechem, gdyż alarm GA-KO dał o sobie znać. Scena przenosi się na dolne piętro, gdzie Naomi, Otacon i Sunny pracują przy komputerach. Snake pali na górnym piętrze papierosa.]

Naomi: Doktorze Emmerich… Liquid jest w Europie Wschodniej. Poszukuje zwłok Big Bossa.

Otacon: Huh? Po co?

[Otacon podchodzi do Naomi.]

Naomi: To ostatni potrzebny mu element do uzyskania dostępu do SOP. Kluczem do Systemu jest kod genetyczny Big Bossa oraz jego dane biometryczne. Bez nich Liquid nie uzyska dostępu.

Otacon: Moment. Więc co Liquid robił przez cały ten czas?

[Otacon podchodzi do komputera z drugiej strony. Naomi wyświetla na monitorze zdjęcia z wydarzeń na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Południowej.]

Naomi: Przeprowadzał testy. Dwa testy… Pierwszy przy pomocy kodu genetycznego z DNA Liquida. W drugiej próbie wykorzystał kod DNA i dane biometryczne pochodzące z krwi Snake’a.

[Snake komentuje tę rozmowę z góry.]

Snake: Po co oryginał, skoro substytut też by zadziałał?

Naomi: Ani Twój kod genetyczny ani Liquida nie pokrywa się w 100% z kodem Big Bossa.

[Snake zaczyna kaszleć.]

Snake: Co masz na myśli, mówiąc że się nie pokrywa?

[Naomi kładzie swą dłoń na dłoni Otacona, ten jednak, zawstydzony, zabiera rękę. Kobieta prezentuje kolejne fotografie.]

Naomi: Doktorze Emmerich. Mówiąc językiem naukowym, w procesie klonowania umieszczono markery. Wymieszanie się mitochondriów DNA w komórce jajowej… Celowo ustawiony proces śmierci…

[Snake schodzi na dół, wciąż nie przestaje kaszleć.]

Naomi: Geny terminujące… naukowo mówiąc. Ty i Liquid jesteście podobni do Big Bossa jak to tylko możliwe. Mimo to jesteście inni.

Otacon: Inni?

Naomi: Tak.

Snake: A więc to o tym mówił Liquid?

[Reminiscencja wydarzeń na Bliskim Wschodzie.]

Liquid Ocelot: Jednak nie jesteśmy kopiami naszego ojca!

Naomi: Dlatego stworzyli Solidusa.

Snake: Ale Solidus nie żyje.

Naomi: Snake, słuchaj uważnie. To najważniejsza część… AI kontrolujące System korzysta z bardzo agresywnego i zaawansowanego IDS.

[Naomi wskazuje na okno z informacją wyświetloną na monitorze.]

Naomi: Wykorzystuje ono specjalny kod sprawdzający wszystkie dane i komendy krążące w sieci. Informacje, które nie są w stanie potwierdzić tego kodu są uznawane za ciała obce i tym samym zwalczane… Jak wirusy we krwi przez białe krwinki. Program potwierdzający tożsamość oparty jest na podstawie programu identyfikującego geny…

[Na ekranie komputera pojawiają się wizerunki Solida, Liquida, Solidusa, oraz Big Bossa.]

Naomi: Tego, który stworzyłam kreując FOXDIE. Jest on zaprogramowany tak, by komendy działały jedynie wtedy, gdy klucz pokrywa się w stu procentach. Jednakże… jeśli IDS podejrzewa, że ktoś próbuje włamać się do Systemu… zapisuje kod genetyczny intruza na czarnej liście.

[Naomi pokazuje kolejną informację na ekranie.]

Naomi: Kod ten zostaje następnie zablokowany i nie może nigdy zostać użyty ponownie w celu dostania się do Systemu. Jeżeli zamierzasz skorzystać ze zmiennika, to do każdej próby potrzebny będzie nowy kod genetyczny.

Snake: Tak więc gdy Liquid dostał się do Systemu na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Południowej… to była jedynie próba.

Otacon: Nie mogę w to uwierzyć. Snake i Big Boss nie mają tego samego kodu genetycznego?

[Naomi chwyta dłoń Otacona.]

Naomi: Mówiąc dokładnie, Snake i Liquid także się różnią.

[Naomi obraca się i zauważa utkwiony w siebie wzrok Snake’a.]

Naomi: Dlatego właśnie FOXDIE zadziałał wyłącznie na Liquida na Shadow Moses. A oszczędził Ciebie. Innymi słowy… Jeżeli Liquid wykorzysta kod genetyczny Big Bossa… oryginał… Przejmie zupełną kontrolę nad Systemem.

Snake: Chwila moment. Sądziłem, że sam kod nie wystarczy. Potrzebne są jeszcze dane biometryczne, prawda?

Otacon: Dokładnie! A Big Boss już nie żyje.

Naomi: Nie. Żyje.

[Snake i Otacon spoglądają wpierw na siebie, a następnie na Naomi, dogłębnie zaszokowani słowami kobiety.]

Snake: Big Boss… żyje?

Naomi: Jego ciało. A raczej… jego komórki.

Snake: To niemożliwe!

[Snake odchodzi od rozmówców i zbliża się do Raidena.]

Naomi: Big Boss jest podtrzymywany przy życiu… w laboratorium, które jest przechowalnią jego martwego mózgu.

[Snake odwraca się i spogląda na Naomi. Kobieta wstaje z miejsca i podchodzi do wiszącego na ścianie gigantycznego ekranu. Solid siada na krześle.]

Naomi: Liquid wyruszył już do Europy w poszukiwaniu ciała Big Bossa. Od samego początku wiedział, że eksperyment w Ameryce Południowej nie powiedzie się.

[Snake bierze do ust papierosa.]

Snake: Europa, co?

[Ma miejsce wspomnienie rozmowy pomiędzy Vampem a Liquidem.]

Vamp: Test się nie udał. Jego kod nie zadziałał.

Liquid Ocelot: Tak jak się obawiałem. Nie jest wystarczająco czysty. Będziemy potrzebowali całości.

Vamp: Jedynym rozwiązaniem jest zdobycie oryginału.

Naomi: Jeżeli Liquid zdobędzie ciało, będzie mógł wykonać ostateczny ruch.

Snake: Co zapewni mu pełną kontrolę nad Systemem.

Naomi: Dokładnie. Chyba, że go powstrzymamy.

[Raiden odczuwa ból przeszywający ciało. Naomi podbiega do niego. Wspomnienie Grey’a Foxa.]

Sunny: Wujku Hal, znalazłam!

[Otacon podbiega do Sunny siedzącej przy Gaudim.]

Otacon: To jest to.

[Otacon w podziwie głaszcze Sunny po główce. Snake podchodzi do nich.]

Snake: Skąd to wykradłaś?

Otacon: Z AT Security… Patrioci.

Naomi: Nie mogę uwierzyć, że takie rzeczy nadal mają miejsce…

[Sunny zabiera Snake’owi papierosa. Otacon podchodzi do Naomi.]

Otacon: Gospodarka wojenna rozkręca wyścig projektantów.

[Snake odbiera z powrotem papierosa i poklepuje dziewczynkę po barku.]

Otacon: I nie chodzi tylko o PMC. Każda firma powiązana z branżą wojskową traci powoli poczucie moralności. A my, naukoholicy, wykonujemy dla nich brudną robotę… nie zdając sobie nawet z tego sprawy.

Sunny: Czy możemy sprawić by Jack poczuł się lepiej?

Otacon: Nie wiem.

[Otacon i Sunny patrzą na Snake’a, ten kręci głową. Dziewczynka powraca do pracy przy komputerze. Naomi podchodzi do Sunny.]

Naomi: Sunny. Mogę?

[Sunny schodzi z fotela, a Naomi zajmuje jej miejsce. Kobieta zaczyna błyskawicznie pisać na dwóch klawiaturach jednocześnie, co wywołuje podziw na twarzy dziewczynki.]

Naomi: To na nic. Nic nie możemy tutaj zrobić.

Sunny: Hmm? Co masz na myśli?

Naomi: Spójrz.

[Sunny z powrotem siada na fotelu i spogląda na ekran.]

Naomi: Jego sztuczna krew potrzebuje dializy. Nie mamy odpowiedniego sprzętu.

Sunny: Dializy?

Naomi: Zagojenie się ran jest również istotne. Jednak w takim tempie… nie utrzyma się długo przy życiu.

Sunny: Dializa… czy to robią nerki?

Naomi: Dokładnie. Krew Raidena to starszy rodzaj sztucznej krwi wykorzystywanej przez wojsko… Nosi nazwę białej krwi. Po pewnym czasie użytkowania musi zostać poddana dializie… filtracji. Aktualnie zapada w Autointoksykacje.

[Naomi i Sunny przyglądają się Raidenowi. Sunny wygląda na zmartwioną. Dziewczynka zaczyna intensywnie poszukiwać dodatkowych informacji na komputerze. Za jej plecami Naomi i Otacon spoglądają na siebie.]

Raiden: Jest tam… W Europie…

[Naomi podchodzi do Raidena.]

Naomi: Co masz na myśli?

Raiden: Europa Wschodnia. Tam mają sprzęt, który może mnie wyleczyć.

Snake: Gdzie? W tym samym miejscu, do którego udał się Liquid?

Raiden: Dr Madnar. Ocalił moje życie.

[Raiden usiłuje się podnieść, ale upada i ponownie traci przytomność.]

Naomi: Dr Madnar. Słyszałam o nim.

Otacon: Światowej sławy spec od cybernetyki. Działający w zupełności w podziemiu.

Naomi: No to mamy szczęście. Musimy ruszać do Europy. Im szybciej się tam dostaniemy, tym lepiej.

[Naomi chwyta nagle rękę Otacona i odciąga go na bok.]

Otacon: Zadzwonię do Campbella i poproszę o pozwolenie na lądowanie.

[Snake patrzy na Raidena, a po chwili z powrotem rusza po schodach na piętro.]

Otacon: Snake? Dokąd idziesz?

Snake: Cóż, wkrótce i tak będę rozrzucał truciznę. Co mi zaszkodzi jeszcze jedna fajka?

[Sunny błyskawicznie zrywa się z fotela i zabiera Snake’owi papierosa. Dziewczynka trzyma używkę nad swoją głową, kiedy wypowiada pouczenie względem Solida.]

Sunny: Uh-uh! To jest lot dla niepalących!

[Sunny wskazuje palcem na zakaz palenia wiszący na ścianie. Dalsze sceny rozgrywają się w nocy. Snake odpoczywa na dole, Sunny śpi w fotelu, na ekranie komputera widnieje zdjęcie jej matki. Otacon pracuje, za jego plecami stoi Naomi. Kobieta podchodzi do Sunny i przykrywa dziewczynkę swoim fartuchem, następnie rusza w stronę Otacona. Kładzie dłonie na jego ramionach i wskazuje na wyświetlone na monitorze zdjęcie dziewczyny.]

Naomi: Kto to?

Otacon: Oh, ona? To moja siostra.

[Mają miejsce wspomnienia o Emmie sprzed pięciu lat.]

Naomi: Naprawdę? Nie wiedziałam, że masz siostrę. Przez moment myślałam, że to może być Twoja dziewczyna.

Otacon: Nie! Ja nie mam… Emma była genialnym programistą. Napisała wirusa, który zniszczył AI Arsenal Geara. A potem… Vamp ją zabił.

[Naomi oddala się od Otacona.]

Naomi: Przepraszam…

Otacon: Nie! Nie masz za co przepraszać. Ani ja. Swojego czasu byłem anime otaku.

Naomi: Oh. Więc to stąd wziął się „Otacon”.

Otacon: Zawsze fascynowały mnie anime sci-fi. Dlatego wybrałem taki a nie inny zawód. Szkoda, że rzeczywistość nie okazała się tak prosta. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że nauka… moje własne badania… mogą sprawić tyle krzywd.

[Otacon wstaje i podchodzi do Naomi. Kładzie dłoń na stojącej na biurku miniaturze REXa.]

Otacon: To nie tak, że my naukowcy jesteśmy satanistami czy kimś tego pokroju. Ale… nawet, kiedy mamy najlepsze intencje… kończymy jako wykorzystywani do złego.

Naomi: Doktorze Emmerich… ja…

[Naomi sięga dłonią w stronę Hala, Otacon odwraca się nagle i przygląda się Metal Gearowi Mk II.]

Otacon: Widzisz to? Sunny pomogła mi to stworzyć.

Naomi: Naprawdę? Sunny?

[Naomi podchodzi bliżej i spogląda na robota.]

Otacon: Zbudowaliśmy go wykorzystując ściśle tajne dokumenty i patenty wygrzebane z internetowych baz laboratoriów badawczych. Mówiąc prawdę, sądzę, że ona jest w tym lepsza ode mnie.

[Naomi obraca się i patrzy na śpiącą Sunny.]

Naomi: Ale to tylko dziecko.

Otacon: Złamała zabezpieczenie w Twoim mailu.

Naomi: Wow. Założyłam, że zrobiłeś to Ty…

[Otacon wstaje i zbliża się do dziewczynki.]

Otacon: Sunny wpadła w ręce Patriotów zaraz po narodzinach. Nigdy nie poznała swoich rodziców. Całe dzieciństwo spędziła w sieci.

[Naomi podchodzi do Otacona, oboje spoglądają na dziecko.]

Naomi: Dlatego ma problemy z mówieniem…

Otacon: Jej dom jest we wnętrzu komputera. Zewnętrzny świat jest w stanie dostrzec jedynie z wewnątrz. Zawsze tam jest… szukając samej siebie… szukając swej rodziny. Usiłuje dowiedzieć się, kim jest… i dokąd zmierza.

Naomi: Szuka siebie… i swojej rodziny…

[Naomi chwyta pamięć przenośną, którą nosi na szyi.]

Otacon: Wierzy, że znajdzie odpowiedź w maszynie podłączonej do świata. Każdy dzień spędza w sieci, poszukując. Dla Sunny, to jest dom.

Naomi: Nie. Nie powinno tak być.

Otacon: Co?

Naomi: Pora byś wypuścił ją na zewnątrz.

[Snake otwiera oczy i przysłuchuje się rozmowie. Otacon ściąga okulary.]

Otacon: O czym Ty mówisz?

Naomi: Ona się jeszcze nawet nie narodziła. Wciąż jest w łonie matki. Musi zacząć żyć prawdziwym życiem.

Otacon: Ale… Sunny nigdy nie chciała opuścić pokładu Nomada. Szczerze, to boję się ją wypuścić na zewnątrz.

[Naomi odchodzi na stronę. Otwiera dłoń, w której znajduje się przenośny dysk. Kobieta spogląda na dziewczynkę.]

Naomi: Mam wrażenie, że sobie poradzi.

Otacon: Naprawdę sądzisz, że da sobie radę na zewnątrz?

Naomi: Nie to miałam na myśli… Uważam, że dobrze panuje nad tym, co robi.

Otacon: Przepraszam. Mów dalej.

Naomi: Hmm?

Otacon: Chciałaś coś powiedzieć.

Naomi: Oh… rzeczywiście… Czy miałbyś coś przeciwko gdybym pomogła Sunny z gotowaniem?

Otacon: Oczywiście, że nie. Jasne… ale… na pokładzie za wyjątkiem racji wojskowych mamy tylko jajka.

[Otacon chce z powrotem założyć okulary, Naomi powstrzymuje go.]

Naomi: Nie, nie zakładaj ich. Tak wyglądasz przystojniej.

[Otacon ze zdziwieniem spogląda na Naomi.]

Otacon: Naprawdę tak sądzisz?

[Naomi i Otacon patrzą sobie w oczy, wszystko wskazuje na to, że pocałują się, ale nagły dźwięk dochodzący z komputera powstrzymuje ich. Naomi umieszcza niewielki dysk z powrotem na swoim naszyjniku.]

Naomi: Doktorze Emmerich?

Otacon: Tak?

Naomi: Czy można tam spać?

[Naomi wskazuje dłonią na stojący w dalszej części pokładu helikopter.]

Otacon: A to dlaczego?

Naomi: Cóż, doktorze Emmerich… Wiem, że łatwo o tym czasem zapomnieć, ale jestem kobietą… Rozumiesz. Przepraszam. Ja… ja wiem, że to samolubne z mojej strony, ale chciałabym pobyć chwilę na osobności.

Otacon: Racja. Rozumiem. Pokażę Ci wejście.

Naomi: Dziękuję.

[Otacon i Naomi ruszają w stronę helikoptera. Snake nie śpi, przygląda się obojgu, próbuje zasnąć. Podobnie Sunny, która po chwili przebudzenia ponownie kładzie głowę na biurku i zasłania uszy dłońmi. Otacon odsuwa drzwi helikoptera i pomaga wejść Naomi do środka. Kobieta jednak poślizguje się. Hal wprowadza ją do wewnątrz, Naomi wciąż trzyma jego dłoń.]

Naomi: Dobranoc, doktorze Emmerich.

Otacon: Tak… Gdyby było Ci niewygodnie czy coś, po prostu daj znać. Będę pracował obok.

Naomi: Dziękuję.

[Prostując się, Otacon mimowolnie spogląda w dekolt Naomi, obraca się zażenowany.]

Otacon: I…

Naomi: Tak?

[Naomi podnosi się i uśmiecha do Hala. Znacząco spogląda mężczyźnie w oczy. Obydwoje wyraźnie chcą się pocałować, ale w ostatniej chwili Otacon odwraca się.]

Otacon: Mów mi Hal. Dobranoc.

[Naomi chce ponownie pocałować Otacona, ale nagle rezygnuje.]

Naomi: Dobranoc, Hal.

[Otacon odsuwa się i szybko zamyka drzwi helikoptera. Opiera się plecami o maszynę i łapie się za klatkę piersiową. Nagle drzwi otwierają się ponownie i Naomi wciąga Hala do środka.]