Dead Man Whispers

„Big Shell”, u wybrzeży Nowego Jorku. Przybrzeżny kompleks odkażający – ze względu na swą złożoną strukturę i odizolowanie, wybrany został na miejsce ściśle tajnych wspólnych manewrów Navy SEALs oraz Dead Cell. Podczas owych ćwiczeń, Dead Cell, wraz z podległą sobie drużyną, mieli odgrywać role terrorystów, oddział SEAL natomiast, miał za zadanie ich powstrzymać.
Dead Cell to wyspecjalizowany oddział wojskowy znany przeważnie ze swej brutalności. Ich głównym zadaniem były treningi antyterrorystyczne, przeprowadzanie nagłych ataków na ważne obiekty rządowe w celu sprawdzenia poziomu ich zabezpieczeń. Jednakże, nie tylko swemu okrucieństwu zawdzięczali taką, a nie inną reputację. Krążyły pogłoski, że te ich treningi antyterrorystyczne były jedynie przykrywką ich prawdziwych misji: działanie ponad prawem w celu wyeliminowania zagrożeń narodowych interesów Ameryki. Nieważne, w kraju czy poza nim, gdy niespodziewanie cichły anty-amerykańskie opinie, albo przywódcy umierali nienaturalną śmiercią, militaryści zwykle łączyli to z działalnością Dead Cell. Pogłoski te nigdy nie zostały potwierdzone. Jednakże, niezaprzeczalne było, że nazwa Dead Cell identyfikowana była ze śmiercią, katastrofą, rzeźnią. Aż do zeszłego roku…
Rok temu, dowódca Dead Cell, pułkownik Jackson, został aresztowany pod zarzutem łapówkarstwa i korupcji. Od tego momentu, ich zagorzałe taktyki podczas walk, podejrzana przeszłość członków grupy w połączeniu z ich bezdusznością sprawiły, że nazwa Dead Cell stała się synonimem wojskowej korupcji i dyshonoru. Nawet ich metody walki wzbudzały wątpliwości. Te manewry były pierwszym, od dłuższego czasu, oficjalnie przydzielonym im zadaniem, ale jedynie przywódca Dead Cell, Vamp, dostał pozwolenie by wziąć w nich udział.
Ćwiczenia dobiegały już końca. Pilnowałem przydzielonego mi obszaru na Strut F. Zaraz po otrzymaniu raportu o tym, że połowa terrorystów została już ujarzmiona, przez Codec nadeszła transmisja, z której wynikało, że dzieje się coś złego.
„… zgłoś się, ktokolwiek! Tu oddział Alfa. Jesteśmy atakowani!”
„Tu Pliskin. Co się dzieję?!” odpowiedziałem.
„… Dead Cell… to Vamp! Oszukał… oddział jest prawie… przez niego…” W tle słyszałem wrzaski i odgłosy broni.
„Gdzie się znajdujecie?” spytałem.
„Strut B…”
Usłyszałem krzyk a następnie połączenie zostało przerwane. Natychmiast połączyłem się z inną częstotliwością. Odpowiedział mi niski głos:
„Tu Dolph. To ty, Snake?”
Był to dowódca Marines, Scott Dolph. Jego obecność na Big Shell wpisana była w manewry.
Wyjaśniłem mu sytuację. Jego odpowiedź zagłuszał hałas w tle:
„Najwidoczniej tu zaczyna dziać się to samo.”
„Co się dzieje?”
„W Shell 2 Core doszło do eksplozji. Poziom B1 jest niemal całkowicie zalany.”
„… Czy właśnie to cię niepokoiło?”
Trzy dni temu Dolph zwrócił się do mnie z prośbą, bym wziął udział w manewrach. Martwił się, że coś się może wydarzyć i poprosił mnie, bym, jeżeli faktycznie coś się stanie, powstrzymał to. Nie powiedział jednak dlaczego. Jedynie tylko, „Liczę na ciebie.”
Dolph i Dead Cell byli powiązani. Córka Dolpha, Helena, była żoną Jacksona. Gdy Jackson został aresztowany, Dolph był jedynym, który starał się bronić Dead Cell i Jacksona. W rezultacie, ryzykował własnym stanowiskiem. Coś związanego z Dead Cell go jednak dręczyło. Zgodziłem się bez wahania. Byłem mu to winien.
Dolph stworzył dla mnie sztuczną tożsamość. No i trafiłem tu, na manewry, jako Młodszy Porucznik Pliskin.
Zapytałem go: „O co chodzi Vampowi?”
„Nie mam pojęcia…” odrzekł Dolph zmartwionym głosem. „Snake, musimy się dowiedzieć co się dzieje. Gruzy i woda sprawiły, że utknęliśmy w północnej części Komnaty Filtracyjnej nr 2. Wydostanie się stąd zajmie nam trochę czasu. Ty musisz uratować SEALs. Ruszaj do Strut B.”
„Przyjąłem.”
„Uważaj na siebie! Nie masz przecież przy sobie ostrej amunicji, prawda?”
Dolph miał rację. Uzbrojony byłem jak na manewry, bez ostrej amunicji. „Nie, ale wszystko będzie dobrze,” odpowiedziałem.

————————————–

W Strut B przywitał mnie widok totalnej masakry. Ciała martwych SEALs porozrzucane były po całym terenie. Wszystko dookoła było porozrywane i poplamione krwią. Usłyszałem jęk wydobywający się z ciała leżącego w kałuży krwi.
„Trzymaj się!”
Podbiegłem i podniosłem żołnierza. Wciąż oddychał, ale rana była głęboka, sięgająca organów wewnętrznych. Oczywiste było, że nie przeżyje. Patrzył na mnie niewidzącymi oczyma.
„To Vamp… nazywał to 'linczowaniem’… zemsta na tych, którzy wrobili Jacksona. Nazwał… to oskarżenie o łapówkarstwo… oszustwem…”
„Lepiej już nic nie mów,” powiedziałem, próbując go uciszyć.
Ale on mówił dalej.
„Vamp szuka Kapitana O’Brien… ale to nonsens. Nie ma mowy, by kapitan był w to wplątany… on… nie może.”
Kapitan Marynarki O’Brien, wielokrotnie odznaczany w Zatoce Perskiej, Europie i Afryce, był głównodowodzącym odpowiedzialnym za te ćwiczenia. Mass media uważały kapitana za kompetentnego, szlachetnie nastawionego militarystę, uwielbianego wśród żołnierzy.
Chwycił mnie za pierś. Jego uścisk był zadziwiająco silny jak na człowieka, który właśnie umiera.
„Kapitan jest… na pierwszym piętrze Shell 2 Core… Uratuj kapitana! Błagam…”
Jego uścisk rozluźnił się. Zamknąłem mu oczy. To wszystko, co mogłem dla niego zrobić. Skontaktowałem się z Dolphem, mówiąc mu wszystko, co właśnie usłyszałem.
„Rozumiem…” wymruczał Dolph.
Jego głos nie brzmiał, jakby był zdziwiony. W rzeczywistości, brzmiał raczej, jakby potwierdzał złe wieści.
„Czy wiesz coś o tym?” spytałem.
Ucichł, odpowiadał niepewnie.
„Ostatnio było wiele spraw związanych z morderstwami pracowników i żołnierzy rządowych. Pogłoski mówią, że to Vamp stał za tym…”
„Czy Jackson faktycznie jest niewinny?”
„Nie mam pewności, ale to możliwe. Był naprawdę dumnym żołnierzem. Nie był typem łapówkarskim.”
„Myślisz, że O’Brien wrobił Jacksona?”
„Nie, nie myślę tak. Znam jego reputację…”
„Jak możesz być aż tak pewien?”
„To O’Brien zaplanował ten trening. Gdyby wplątany był w sprawę Jacksona, nie spraszałby tu Vampa.”
„Ale tylko wówczas, gdyby O’Brien wiedział o tym 'linczowaniu’, prawda?”
„Wiedział.”
„Jesteś pewien?”
„O tak. Słyszałem te plotki właśnie od O’Biren’a.”
„… Ty i O’Brien rozmawialiście o tych pogłoskach?”
Byłem raczej zaskoczony. O’Brien i Dolph… polityczny kapitan marynarki i dowódca Marines. Nie wyglądali raczej na prawdopodobną parę przyjaciół. Dolph odpowiedział, jak gdyby czytał w moich myślach.
„O’Brien i ja nie zawsze jesteśmy w dobrych stosunkach, ze względu na zajmowane przez nas pozycje. W ogóle nie sądzę, by mnie lubił. Ale wątpię również, by aż tak mnie nienawidził, by nie dać mi rady, która mogłaby uratować mi życie.”
„O co ci chodzi?”
„O’Brien ostrzegł mnie — że to ja jestem następnym celem Vampa.”
Teraz już wiedziałem, czemu Dolph uczestniczy w tych ćwiczeniach.
„Więc chcesz zmyć z Dead Cell tą całą niesławę, ujawniając się Vampowi…”
„Zgadza się. Jeżeli nic mi się nie stanie w czasie tych manewrów, mógłbym udowodnić, że pogłoski były kłamstwem.”
„…Faktycznie ufasz Vampowi.”
Dolph zaśmiał się.
„Aż tak bardzo to nie. Gdybym ufał mu całkowicie, nie wzywałbym ciebie… Jestem tchórzem.”
Powiedziałem mu, że zaufać czemuś, komuś nie jest tak łatwo. Dolph nie odpowiedział. Spytałem go więc. „Ale to nie ciebie, lecz O’Brien’a Vamp ściga?”
„Tak… albo to O’Brien się pomylił, albo też Vamp się myli.”
Wyglądało na to, że Dolph również był skonsternowany.
„Jedyne co jest pewne to to, że Vamp chce zabić O’Brien’a… Snake, musisz go powstrzymać.”
„Rozumiem.”
Rozważyłem strukturę Big Shell raz jeszcze. Musiałbym skorzystać z pomostu łączącego Shell 1 – 2, wychodzącego ze Strut D – wówczas dostałbym się na Shell 2, gdzie zmierza Vamp. Oznaczało to, że najpierw muszę dostać się na Strut D.

————————————–

Dolph skontaktował się ze mną, gdy tylko dostałem się na Strut D. Najwidoczniej udało mu się połączyć z O’Brien’em. O’Brien zatrzasnął wejście na pomost łączący Shell 1 – 2, wychodzący ze Strut D, aby uniemożliwić Vampowi przedostanie się tam. Zreorganizował również pozostałych SEALs tak, by bronili dostępu do Strut G.
Dolph powiedział:
„Snake, przyłącz się do SEALs. Vamp jest wrogiem. Ci ludzie wprawdzie są z SEALs, ale wątpię, by sami mogli go powstrzymać.”
„Ale w jaki sposób dostanę się na Shell 2? Pomost Shell 1 -2 jest zamknięty.”
„Jest inna droga. Musisz przejść ogrodzeniem na niższym poziomie Big Shell. Skorzystaj z drabiny na poziomie B1 w Strut E by się tam dostać. Powinno udać ci się dostać na Strut L kiedy przekroczysz ogrodzenie.”
Vamp już pewnie ruszył w stronę Shell 2. Musiałem się spieszyć.

————————————–

Dotarłem do drabiny w Strut E i zszedłem po niej jakieś 40 metrów w dół. Kiedy w końcu dostałem się na ogrodzenie, usłyszałem odgłosy strzałów dobiegające z góry. Dochodziły z pomostu Shell 1 – 2. Widziałem SEALs walczących z Vampem. Ale nie była to zwykła walka. Była to raczej jednostronna masakra. Vamp biegł. SEALs strzelali, ale kule go nie dosięgały. Vamp rzucał nożami. Niektórzy pospadali w dół. Pozostali SEALs walczyli dalej. Vamp robił uniki i przemykał się. Podcinał gardła ludziom z SEALs, rozcinał brzuchy, dźgał głęboko w serce. SEALs zostało pokonane w ułamku sekundy. Widziałem ostatniego, jak wrzeszczał na zupełnie nietkniętego Vampa. Nagle, pomost wybuchł. Musiał wcześniej być podłączony do bomby. Seria wybuchów i pomost stanął w ogniu; zaczął z jazgotem się zawalać. Szczątki leciały na powierzchnię oceanu. Biegłem wzdłuż ogrodzenia. Olbrzymia kolumna wody wzniosła się tuż za moimi plecami. Fale szalały co rusz wyrzucając ogrodzenie w górę. Z trudem, ale w końcu udało mi się dostać na niższy poziom Strut L. Gdy się odwróciłem, mój wzrok spotkał się ze wzrokiem Vampa. Spadł z nieba i wylądował po stronie Shell 2.
Vamp uśmiechnął się szyderczo, polizał nóż swym długim językiem i cisnął go we mnie. Następnie zniknął wewnątrz Strut G.
Wspiąłem się na drabinę i dostałem się do Strut L w Shell 2. Vamp już zapewne przedostał się do Shell 2. O’Brien był w niebezpieczeństwie, biegłem więc do Shell 2 Core.

————————————–

Dostałem się do Shell 2 Core. Nie było słychać żadnych wystrzałów, nie było widać żadnych ludzi. Ta cisza mnie niepokoiła. Zadźwięczał Codec. To Dolph.
„Snake, gdzie jesteś?”
„Tuż nad twoją głową. Wszedłem właśnie na pierwsze piętro Shell 2 Core. Co z O’Brien’em?”
„Straciłem z nim kontakt.”
Ugryzłem język. Czyżbyśmy się spóźnili?
„Nie mamy żadnej pewności, czy coś się wydarzyło…” powiedział Dolph. Ale sam nie brzmiał zbyt pewnie.
„O’Brien powinien znajdować się gdzieś na tym piętrze, tak?” spytałem.
„To prawda. Powinien się zabarykadować w Oczyszczalni Powietrza. Powiedział mi, że zamierza zelektryfikować podłogę, by powstrzymać Vampa przed dostaniem się do środka.”
Spojrzałem na przejście. Podłoga w oddali lekko się świeciła.
„Widocznie pułapka wciąż działa.”
„Tak?… Ale walczymy z Vampem. Kto wie, czy to pomoże.”
Był tylko jeden sposób na to, by potwierdzić, czy O’Brien żył, czy też nie: wejść do środka.
„Jak mam rozbroić pułapkę?” spytałem.
„Zniszczenie panelu w pomieszczeniu jest chyba jedynym sposobem. Powinno ci się to udać, gdybyś puścił rakietę zdalnie sterowaną przewodami wentylacyjnymi. Ale najpierw musisz zdobyć te rakiety.”

————————————–

Jak tylko wszedłem do Oczyszczalni Powietrza, znalazłem O’Brien’a leżącego na podłodze, bezwładnie opartego o ścianę. Sądząc po ranach ciętych pokrywających całe jego ciało, Vamp, zamiast zabić go od razu, torturował go najpierw. O’Brien spojrzał na mnie, rozpoznając mój uniform. Cały był we krwi, lecz uśmiechnął się z ulgą.
„Więc chyba nie zostaliśmy jeszcze całkowicie wybici…?”
Dałem mu znak, by się uciszył i zacząłem badać otoczenie.
„Vampa już tu nie ma…” powiedział O’Brien. „Widocznie przedostał się kanałami wentylacyjnymi na poziom B1.”
Faktycznie, w pokoju nie było nikogo prócz tego umierającego mężczyzny i mnie. Podszedłem do O’Brien’a.
Straszliwie krwawił. Wyglądało na to, że nie pozostało mu już zbyt dużo czasu.
Próbowałem mu pomóc, ale O’Brien odmówił.
„Przestań… i tak nie przeżyję. Wiem to… wynoś się stąd. Wezwij posiłki.”
„Nie, nie mogę tego zrobić. Powiedział pan, że Vamp udał się na poziom B1, tak?” spytałem.
Dolph był na poziomie B1. Jak powiedział O’Brien Dolph’owi, on może być kolejnym celem. Ale Dolph był teściem Jackson’a. A poza tym, nie był typem człowieka, który mógłby kogoś wrobić…
Coś tu nie grało.
Kiedy rozważałem to w myślach, O’Brien powiedział, „Niech pan tego nie robi, poruczniku. Niech pan lepiej odejdzie. Niech się nie wtrąca w sprawy Vampa.”
„Ale przecież nie możemy pozwolić mu, by dalej kontynuował to swoje linczowanie, czyż nie?”
O’Brien próbował się zaśmiać, ale zamiast tego, jedynie zakaszlał krwią.
„Vamp powiedział, że niesprawiedliwie osądziliście Jacksona…”
„To szaleństwo. Nie zrobiłem tego. Nikt nie mógł.”
„Co ma pan na myśli?”
„Ta sprawa korupcyjna jest pewna. Są dowody…”
„Co?!”
O’Brien próbował coś jeszcze powiedzieć, ale jedynie kaszlał. Wykaszlał jeszcze więcej krwi, a następnie ucichł na wieki. Próbowałem wielokrotnie połączyć się z Dolphem przez Codec, ale nie było żadnej odpowiedzi. Wiedziałem, że Vamp już się udał na poziom B1. Musiałem się tam dostać, natychmiast.

————————————–

Dostałem się do windy. Zjechałem na poziom B1. Miejsce wyglądało dokładnie tak, jak je opisał Dolph. Przejście było niedostępne na wskutek eksplozji i wody ze zbiorników. Płynąłem więc pomiędzy gruzami. Dolph powinien był być w północnej części.
Otworzyłem drzwi i wszedłem do drugiego pomieszczenia filtracyjnego. Głucha cisza. Nagle ujrzałem kogoś czającego się w ciemności. Vamp. Powoli otworzył zamknięte oczy.
„Czekałem na ciebie…”
„Na mnie?”
„Tak. Czekałem na doskonałego przeciwnika, który upamiętniłby koniec Dead Cell. No i jesteś… Solid Snake.”
„O czym ty gadasz?! Skończ to Vamp. Nikt nie wrobił Jacksona. Jego korupcja…”
„Wiem.” powiedział Vamp spokojnym głosem.
„Co?!”
Vamp patrzył na mnie smutnym wzrokiem.
„Snake, niczego nie rozumiesz i nie zrozumiesz. Musisz jedynie wiedzieć, że będziesz chlubą dziedzictwa Dead Cell… jego ostateczną ofiarą. Ruszaj!”

————————————–

Podszedłem do Vampa, leżącego w kałuży własnej krwi.
„Powiedz mi Vamp, po co to całe linczowanie, skoro wiedziałeś, że jest pozbawione sensu?”
Usta Vampa drgnęły.
„Bo nie było pozbawione sensu.”
Aresztowanie Jacksona było ostatecznym ciosem w reputację Dead Cell. Nazwano to skazą całej amerykańskiej wojskowości, nazwano ich bandą zhańbionych niedołęg… Wojsko odsunęło Jacksona, gdyż stał się kłopotem. Ale to nie wszystko. Chciano również zniszczyć wszelkie dokumenty, świadczące o sukcesach Dead Cell. Był to los gorszy od śmierci.
„Zabiliśmy wielu ludzi. Zabijaliśmy cywilów, kobiety, dzieci, starców. Wielu z nich było nieuzbrojonych. Wielu się nie opierało. Wielu nawet błagało o życie. Ale my zabijaliśmy. Oczywiście, nie dla przyjemności. To były nasze misje. Brudna robota, to wszystko. Nikt ich nie lubi, ale musiały być spełnione. Więc to my je braliśmy. Taki O’Brien zawdzięcza swą nieskazitelną reputację właśnie temu, że to my brudziliśmy swoje ręce, przedzieraliśmy się przez bagna, budziliśmy się z krzykiem z koszmarów nocnych…” Vamp zacisnął pięść.
„Czy jesteśmy najgorszymi ludźmi? Możliwe. Ale najgorszymi żołnierzami? Z pewnością nie. Nie pozwolę, by nasz honor i czystość została splamiona. To wszystko, co mieliśmy! A teraz… Ta odrobina dumy również została nam odebrana. Dlatego właśnie rozpocząłem tę misję.”
„Masz na myśli twoje 'linczowanie’?”
„Tak. Jeżeli zabijam ludzi z zemsty, to może ludzie zaczną się zastanawiać. Może nawet zaczną myśleć, że Porucznik Jackson faktycznie mógł być niewinny. Im więcej zabiję, tym bardziej publika będzie musiała temu uwierzyć. Uwierzyć w jego niewinność…”
„Czy faktycznie sądziłeś, że ktoś uwierzy w te bzdury?”
„Oczywiście. Ten świat żyje i oddycha tym, co ty nazywasz 'bzdurami’. Czyż nie?”
Vamp kaszlnął. Jego oczy były puste. Nie były to oczy człowieka, który odzyskał to, co stracił. Należały do człowieka, który stracił coś więcej. Wtedy się zorientowałem.
„Ale ty w to nie wierzysz, prawda? Nawet jeżeli reputacja Dead Cell zostanie odbudowana, ciebie to nie będzie obchodziło…”
Vamp zamknął oczy, jakby właśnie cierpiał.
„Pewnie masz rację.”
Cała „czystość”, którą Dead Cell zyskał podczas swych misji została stracona teraz, przez Vampa. Człowiek leżący przede mną nie był dumnym żołnierzem, był niczym więcej jak żałosnym terrorystą. I zdawał sobie z tego sprawę. To było pewnie karą za 'linczowanie’.
„Nie obchodzi mnie to.” powiedział Vamp. „Przynajmniej będę mógł kogoś ochronić.”
„Ochronić?”
„Zrobię wszystko dla Pułkownika Jacksona, Heleny, ich nienarodzonego dziecka… i Scotta…”
„Głupcze!”
Krzyk rozbrzmiał w powietrzu. Był to Dolph. Musiał słyszeć odgłosy walki i znalazł nas. Vamp uśmiechnął się widząc Dolpha. Jego oczy szybko zaczęła pokrywać mgiełka. Dolph podszedł do Vampa i powiedział:
„Nikt cię nie prosił o to, co zrobiłeś. Ani Helena, ani Jackson… ani nawet ja. Wiedziałeś o tym, prawda?”
Dolph chwycił dłoń Vampa.
„Twoja obecność mi wystarczała…”
Vamp umarł z uśmiechem na twarzy.
Vamp zmarł. Posiłki oddziału SEAL zabezpieczyły Big Shell. Wkrótce po tym wydarzeniu, Dead Cell został oficjalnie rozwiązany. Dolph przeszedł na emeryturę, Jackson zaś zmarł w więzieniu. Powiadają, że to z wyczerpania mentalnego.
Niedługo po tym, zaczęły krążyć pogłoski. Mówi się, że Jackson został skazany niewinnie, a Dead Cell zostało wrobione.

KONIEC

mr_zombie