Akt V: Stare słońce

[Scena ukazuje Missouri płynącą bardzo szybko poprzez ocean. Mei Ling sprawdza na mostku kapitańskim obrany przez okręt kurs.]

Marynarz 1: Kapitanie, wrogi okręt 300 metrów od nas, stale rośnie…

Mei Ling: Co z silnikami?

Marynarz 2: Żadnych problemów.

Mei Ling: Przygotujcie się na całą naprzód. Niech drużyna atakująca będzie gotowa do desantu.

Marynarz 1: Aye aye, kapitanie.

[Marynarz salutuje i opuszcza pomieszczenie.]

Mei Ling: Ile pozostało do wynurzenia?

Marynarz 2: Około 20 minut.

Mei Ling: Jak w zegarku. Kiedy się wynurzy i otworzy pancerz, wkraczamy zgodnie z planem.

Marynarz 2: Aye, kapitanie.

[Marynarz zaczyna odchodzić, ale po chwili zatrzymuje się.]

Marynarz 2: Kapitanie?

Mei Ling: Tak?

Marynarz 2: To moja pierwsza prawdziwa akcja.

Mei Ling: Rozumiem. Do czego zmierzasz?

Marynarz 2: Początkowo dostanie się na ten okręt było dla mnie wielkim rozczarowaniem. Z drugiej strony, brak akcji był dla mnie ulgą. Kapitanie… boję się.

[Mei Ling podchodzi do marynarza i kładzie dłoń na jego ramieniu.]

Mei Ling: W porządku. Ja także się boję. To również mój pierwszy raz. Ale nie dopuszczę tego do siebie, bo bardziej przeraża mnie to, co stanie się kiedy ucieknę.

[Kobieta kładzie drugą dłoń na drugim ramieniu mężczyzny i spogląda mu prosto w twarz.]

Mei Ling: Nikt nie zginie na mojej wachcie. Ten okręt powróci na Hawaje w jednym kawałku. To mogę obiecać.

Marynarz 2: Dobrze. Dziękuję.

[Mei Ling i marynarz salutują. Młody porucznik, teraz pewniejszy siebie, opuszcza mostek. Snake, Otacon, Meryl i Akiba podążają w stronę katapult znajdujących się na głównym pokładzie okrętu.]

Snake: Raiden… co z nim?

Otacon: Będzie żył, ale nie jest w stanie walczyć. Najlepiej dać mu odpocząć.

Snake: Racja.

Otacon: Bez Systemu, który ich ochraniał, wszyscy tracą nerwy. Mówią, że następstwa SOP są tak złe, że wielu żołnierzy dezerteruje.

Snake: Jedynymi ludźmi, na jakich mogę liczyć jest Meryl i… on.

[Z przodu grupy Akiba klepie Meryl po pośladkach. Dziewczyna łapie rękę Johnny’ego i obezwładnia go.]

Otacon: Rodzaj wielkiej niewiadomej, czyż nie?

???: Dałem mu M82 bez ID.

[Snake i Otacon rozglądają się dookoła, nie wiedzą skąd dochodzi tajemniczy głos. Solid zauważa Drebina siedzącego na jednej z luf głównego działa artyleryjskiego.]

Drebin: Miło Cię tutaj spotkać.

Snake: Co Ty tu robisz?

Drebin: Wyprałem tym koleszkom broń, a potem dałem nową, czystą… włącznie z tymi katapultami, z których skorzystacie. Odkąd Liquid dorwał w swoje ręce System, interes podupadł… Jego specjalne zamówienia nie są już składane.

[Drebin otwiera puszkę i zaczyna pić napój.]

Drebin: Teraz, kiedy wszystkie bronie na świecie są zablokowane, tylko Ty i Twoi ziomkowie szukają walki. Mówią mi, że to nieekonomiczne zastępować cały ten bezużyteczny sprzęt moim własnym. No to zrobiłem specjalną podróż tutaj… Wyjątkowo dla Ciebie.

Snake: Drebin, czy Ty masz w ogóle najmniejsze pojęcie, co się tutaj dzieje?

Drebin: Jasne, że mam.

[Drebin zeskakuje z działa przyjmując podobną do Big Bossa pozę, kiedy ten lądował po pierwszym skoku Halo. Małpka naśladuje ruchy swojego pana. Drebinowi odbija się.]

Drebin: Świat jest właściwie jak ten napój, czaisz. Gdy znikają bąbelki, nie mam z niego żadnego użytku. Jest bezwartościowy. Jestem po stronie tych, którzy najbardziej mnie potrzebują. Chwytasz?

[Drebin oferuje Snake’owi napój, ten jednak odmawia. Mężczyzna podaje puszkę swojej małpce.]

Drebin: Gdybyś czegoś potrzebował, wystarczy jedno słowo. Otworzę tutaj swój sklep.

[Snake wyjmuje papierosa i wkłada go do ust. Drebin zauważa, że Wąż nie ma ognia, toteż w sobie tylko znany sposób zapala dwa palce dłoni i podsuwa płomień Solidowi.]

Drebin: Naciesz się …Może to Twój ostatni.

Snake: Jest. Skończyły mi się.

[Małpka ponownie prosi bohatera o papierosa.]

Snake: Dobrze.

[Drebin nie wyraża żadnych przeciwwskazań, więc Snake oddaje zwierzęciu swój ostatni papieros. W podzięce Little Gray ofiaruje Wężowi otrzymany od Drebina napój.]

Drebin: Wygląda na to, że ta ostatnia fajka będzie musiała jeszcze poczekać. Dozo.

[Na odchodnym Drebin odwraca się jeszcze w stronę Snake’a, pokazując ten sam gest, co w czasie ich dwóch pierwszych spotkań.]

Snake: Hej… Tutaj.

[Snake zatrzymuje przechodzącego obok żołnierza i oddaje mu napój otrzymany od Little Gray’a.]

Żołnierz: Oh, dzięki.

[Kamera ukazuje małpkę Drebina rozkoszującą się zdobytym papierosem. Snake i Otacon dołączają do Meryl i Akiby i razem ruszają w stronę katapult.]

Meryl: Ty tam.

[Akiba rozgląda się, jest zdezorientowany. Wskazuje na jedną z katapult.]

Meryl: Tam!

[Jeden z żołnierzy pokazuje Snake’owi, z której katapulty będzie korzystał. Z Solidem za pomocą Codeca łączność nawiązuje Campbell. Drużyna atakująca przygotowuje się do desantu.]

Campbell: Snake, czy mnie słyszysz? Okręt Liquida – Outer Haven jest zmodyfikowaną wersją skradzionego Patriotom Arsenal Geara. Wewnątrz wypełniony jest maszynami IRVING oraz inną bezzałogową bronią. Według informacji pochodzących od Naomi, Haven chronione jest przez batalion ulepszonych żołnierzy… Każdy reprezentuje najlepsze, co zaoferować może PMC.

[Otacon podaje Snake’owi Mk.III i rusza na spotkanie z Mei Ling, przebywającą na mostku.]

Campbell: Jeżeli Liquid zniszczy JD i przejmie kontrolę nad Systemem Patriotów… uczyni z Haven swój okręt flagowy, a jego PMC rozsieją się jak ogień po całym świecie.

[Gigantyczny okręt zaczyna wynurzać się na powierzchnię.]

Campbell: I rozpocznie się zbrojny podbój rasy ludzkiej.

Marynarz 1: Kapitanie, Haven dostrzeżone.

Mei Ling: Przygotować do wystrzelenia działo główne!

[Kiedy Outer Haven całkowicie wynurza się z morza, Missouri obiera cel ze swoich głównych dział. Żołnierze na pokładzie okrętu Mei Ling zaczynają panikować.]

Campbell: Słuchaj uważnie… To nasza ostatnia szansa na powstrzymanie Liquida przed zniewoleniem planety.

[Scena ukazuje Meryl siedzącą w katapulcie, przygotowaną do desantu.]

Campbell: Meryl, słyszysz mnie? To pora… pora na wykonanie Twojego zadania. Pamiętaj… bez względu na to, co się stanie… będę przy Tobie aż do końca. Jesteś… moją dumą i radością.

[Oczy Meryl nabierają połysku i jedna łza ścieka po policzku dziewczyny. Dowódczymi Rat Patrol ociera oczy i dzielnie spogląda w niebo. Główny pancerz Outer Haven otwiera się, obnażając działo szynowe.]

Marynarz 1: Działo szynowe jest odsłonięte.

Mei Ling: Oto jest – nagi ładunek nuklearny.

[Snake słucha Otacona poprzez Mk.III.]

Otacon: Zakończmy to, Snake. Niech to będzie nasza ostatnia walka. Jeżeli to my odpowiadamy za grzechy Liquida… jesteśmy zobligowani nieść to brzemię.

Snake: Prawda.

[Snake włącza Solid Eye i przygotowuje się do ataku. Nagle otwierają się silosy rakietowe na Outer Haven.]

Marynarz 1: Wróg wychodzi nam na spotkanie!

Mei Ling: Utrzymać maksymalną prędkość!

Campbell: Porażka oznaczać będzie skazanie rasy ludzkiej. Musicie zapobiec Liquida przed użyciem działa szynowego… Następnie zlikwidować GW.

[Działo szynowe powoli wymierza w kierunku nieba. Z Outer Haven zostają wystrzelone rakiety, wprost w Missouri.]

Mei Ling: Ognia!

[Każda broń Missouri odpowiada na atak ogniem. Wrogie pociski zostają zestrzelone i okręt pozostaje nietknięty. Outer Haven odnosi niewielkie obrażenia.]

Marynarz 1: Cel trafiony! Lekkie uszkodzenia!

Marynarz 2: Wróg odpowiada ogniem.

[Kilka rakiet uderza w pobliże burt Missouri.]

Mei Ling: Wszyscy przygotować się na zderzenie!

[Missouri uderza w Outer Haven. Obydwa okręty ocierają się burtami.]

Mei Ling: Teraz!

[Gdy Missouri zbliża się do miejsca, w którym Outer Haven otworzyło pancerz, Snake, Meryl i Akiba aktywują swoje katapulty i dokonują desantu. Jednak Johnny nie wykonuje go poprawnie i trafia w boczną burtę wrogiego okrętu. W efekcie wpada do oceanu.]

Akiba: Meryl!

[Kiedy Outer Haven odbija w końcu od Missouri, Snake znajduje się już na wrogim okręcie. Bohater rozgląda się tylko po to by przekonać się, że nikogo nie ma w pobliżu. Odzywa się Codec.]

Meryl: Snake…

Snake: Gdzie jesteś?

Meryl: Przepraszam… Moja kostka.

Snake: Możesz chodzić?

Meryl: Chyba tak.

[Głos Meryl wskazuje na to, że kobieta ma problemy ze wstaniem.]

Snake: Wszystko w porządku?

Meryl: Bez SOP boli jak jasna cholera.

Snake: Sprawia, że czujesz, że żyjesz, no nie? Co z Akibą?

Meryl: Wpadł do oceanu. Snake, dogonię Cię wkrótce. Ruszaj przodem!

[Po stronie Meryl dają się słyszeć strzały.]

Snake: Meryl!

[Snake słyszy, że ktoś zbliża się od tyłu, więc błyskawicznie dobywa broń. To Mk.III, który pojawia się przed oczami bohatera po wyłączeniu Stealth.]

Snake: Otacon.

Otacon: Przepraszam, że musiałeś czekać.

[Nagle kule trafią w pobliże Snake’a i Mk.III. Snake chowa się za osłoną i spostrzega dużą liczbę żołnierzy z elitarnej jednostki Liquida, zajmującą swoje pozycje.]

Mei Ling: Snake, słyszysz mnie? GW jest na rufie statku. Pośpiesz się!

Otacon: Dobra robota, Snake. Jesteś na pokładzie. Witamy na Haven. Żołnierze wroga są w drodze. Przebij się przez ich linię obrony i dostań do pomieszczenia z serwerem GW!

[Snake rusza w stronę rufy. Po drodze natrafia na zamknięte drzwi.]

Otacon: Snake, skorzystaj z tych drzwi by wejść do środka.

[Snake przechodzi przez drzwi i zjeżdża na dół windą. W jego myślach pobrzmiewają wspomnienia słów Mei Ling, wypowiedziane w trakcie odprawy na Missouri.]

Mei Ling: Korytarz prowadzący do GW chroniony jest przez broń energetyczną emitującą specjalny rodzaj mikrofal.

Akiba: Powiedziałaś… mikrofal?

Mei Ling: Dokładnie. Z tą częstotliwością sprawią, że ktokolwiek znajdzie się w ich zasięgu, poddany zostanie odparowaniu.

Snake: Brzmi jak wymarzone zadanie dla mnie.

[Kiedy winda zatrzymuje się, Snake wkracza do pomieszczenia przypominającego centrum dowodzenia. Bohater zbliża się do środka pokoju. Kamera pokazuje kilka członkiń oddziału FROGS, czających się na ścianie za plecami bohatera. Solid nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia. Gdy dociera do wielkiego hologramu przedstawiającego ziemię, po prawej stronie zauważa leżące na ziemi ciało.]

Snake: Meryl!

[Snake podchodzi do Meryl, która okazuje się być nieprzytomna. Część oddziału Liquida zeskakuje z balkonu, część zjawia się na dole. Wkrótce pomieszczenie zostaje zalane przedstawicielkami jednostki FROGS. Kobiety zajmują dogodne pozycje wokół środka pokoju, co pozwala im otoczyć Snake’a.]

Otacon: Meryl jest w niebezpieczeństwie! Pozbądź się wroga zanim się do niej dorwie!

[Po odparciu fali atakujących żołnierzy, Snake podchodzi do Meryl i sprawdza jest stan.]

Snake: Meryl… ?

Meryl: Snake…

[Niespodziewanie ciało Meryl zaczyna nieregularnie podnosić się z ziemi. Dziewczyna porusza się wbrew swojej woli w stronę Snake’a. Da się zauważyć subtelne nicie odchodzące z jej ciała.]

Meryl: Snake… uciekaj!

[Intensywne światło rozbłyska przed oczami Solida. Bohater unika niebezpiecznej wiązki. W pomieszczeniu rozbrzmiewa złowieszczy śmiech. Pojawia się tajemnicza, lewitująca nad posadzką postać.]

???: Znam długość Twoich fal… To przywraca wspomnienia…

Snake: To niemożliwe…

[Meryl celuje ze swojego Desert Eagle wprost w Snake’a. Następnie dobywa drugą broń i mierzy ją sobie w głowę.]

Meryl: Snake…

Snake: Meryl, nie… !

[Słychać strzał. Nicie, które przytrzymywały kobietę urywają się. Laleczka Psycho Mantisa trzymana przez tajemniczą postać reaguje na zerwanie więzów. Snake i Meryl szukają wzrokiem źródła wystrzału. Ich oczy napotykają sylwetkę mężczyzny dzierżącego karabin snajperski.]

Meryl: Johnny… !

Johnny: Meryl!

[Meryl i Johnny ruszają sobie na spotkanie, kiedy z ziemi powstają dwie członkinie FROGS.]

Snake: Stój! Akiba!

[Kobiety otwierają ogień w stronę niczego niespodziewających się bohaterów. Johnny wyskakuje przed Meryl i przyjmuje na siebie kule. Oboje padają na posadzkę, gdy Snake eliminuje źródło zagrożenia. Nad ziemią ponownie ukazuje się tajemnicza osoba. Solid zaczyna celować w jej kierunku.]

???: Minęło sporo czasu, Snake.

[Okazuje się, iż nieznanym osobnikiem jest Screaming Mantis, przedstawicielka oddziału Beauty and the Beast. Kobieta trzyma marionetki dwóch mistrzów telekinezy, Psycho Mantisa i The Sorrow.]

Snake: To Ty… Psycho Mantis… ?

[Snake spogląda na Screaming Mantis by ujrzeć za jej plecami zarys sylwetki Psycho Mantisa. Mają miejsca wspomnienia dawnego członka FOXHOUND z okresu misji na Shadow Moses.]

Screaming Mantis: Nie, to byłam inna ja. Słyszysz krzyki? Płaczą za walką! Niech usłyszę Twój krzyk! Wyj! Ujadaj! Prosto z dna Twojej duszy!

[Screaming Mantis używa laleczki Psycho Mantisa by wystrzelić w Meryl i Johnny’ego dwie kule światła. Dziewczyna zmuszona jest by powstać na nogi, jednakże Sasaki nadal pozostaje niewzruszony.]

Screaming Mantis: A to co… ?

[Screaming Mantis ponownie oddaje strzał w Johnny’ego. Ten zdaje się nie poddawać manipulacyjnym wpływom tajemniczego świata.]

Screaming Mantis: Rozumiem.

[Screaming Mantis wycofuje się nad hologram wizualizujący kulę ziemską i stamtąd strzela dwoma rodzajami świetlnych kul, jasnymi i ciemnymi. Światła trafiają zarówno żyjących, jak i martwych żołnierzy Haven. Wszyscy wstają z posadzki i mierzą swoje bronie w stronę Solida. Wykorzystując zastrzyk otrzymany w Ameryce Południowej od Naomi, Snake uwalnia się spod kontroli Screaming Mantis. Na pewnym etapie starcia Bestia ponownie jednak podporządkowuje sobie Meryl. Dziewczyna wbrew woli celuje swym Desert Eagle w bohatera.]

Otacon: Nawet, jeżeli spróbuje Cię zranić, Meryl nie postępuje w zgodzie ze swoją wolą. Nie wyrządź jej krzywdy. Pozbaw ją przytomności, jeśli musisz, ale nie zrań!

[Snake’owi udaje się wreszcie uwolnić Meryl spod wpływu Screaming Mantis. Dzięki temu bohater może skupić całą uwagę na pojedynku z Bestią. Solid kieruje atak w trzymane w dłoniach Mantis marionetki. Te po pewnym czasie upadają na ziemię.]

Otacon: Mantis opuściła laleczki. Bez nich nie może kontrolować swoich ofiar. Snake, podnieś je!

[Po okradzeniu Screaming Mantis z jej gadżetów, Snake wykorzystuje moc marionetek do kontrolowania żywych i umarłych przeciwko Bestii. Pokonana kobieta upada prawie na posadzkę, ale jej ciało w porę zatrzymuje się i lewituje tuż nad ziemią. Noże, wcześniej dzierżone przez kobietę, teraz przymocowane nićmi wirują dookoła jej ciała. Wkrótce Mantis otoczona zostaje powietrznym wirem, który rozrywa jej pancerz na drobne kawałeczki. Ze zbroi Bestii wyłania się figura Pięknej. Kobieta upada do stóp Snake’a, a jej ciało otaczają płatki białych kwiatów. Mantis podnosi się z ziemi i zaczyna powoli iść w kierunku bohatera.]

Screaming Beauty: Słyszę je w mojej głowie… Krzyki!

[Piękna podbiega do Snake’a.]

Screaming Beauty: Spraw by uciszyły się! Nie chcę ich już więcej słyszeć! Boję się… Tak bardzo się boję.

[Kobieta upada na posadzkę. Ze strachu kuli się i otacza ramionami.]

Screaming Beauty: Głowa mnie boli… boli! Przepraszam! Miej litości!

[Piękna wstaje i zaczyna uderzać w wyimaginowaną ścianę, która rzekomą ją otacza.]

Screaming Mantis: Wypuść mnie stąd! Nie mogę oddychać!

[Kobieta ponownie pada na ziemię. Powoli jednak podnosi się i przygląda Snake’owi. Rusza w jego stronę.]

Screaming Mantis: Teraz… wynoś się z mojego ciała. Wybacz mi. Uwolnij mnie!

[Snake jest zmuszony do konfrontacji z pozornie niegroźną Piękną. Kiedy kobieta zbliża się do niego, zupełnie nie obawiając się śmierci, bohater decyduje się pozbawić ją przytomności. W końcu Piękna wydaje z siebie jeden przeciągły, przerażający krzyk, upada na ziemię i przyjmuje pozycję embrionalną. Solid spostrzega, że kobieta wciąż żyje. Nagle poszczególne fragmenty dawnej zbroi Bestii zaczynają się poruszać. Po chwili formują się w kształt o zarysie ludzkiej sylwetki. Zaniepokojony tą sytuacją, bohater zachowuje czujność.]

???: Wspaniale, Snake!

[Za pancerzem ukazuje się figura Psycho Mantisa.]

Snake: Psycho Mantis?

Psycho Mantis: Wygląda na to, że nie wierzysz własnym oczom. Dobrze… pokażę Ci moc największego na świecie specjalisty od czytania w myślach i psychokinezy! Zacznę od wyjawienia Twojej osobowości. A raczej, Twojej przeszłości. To prawda… to nie są sztuczki. To prawdziwa moc.

[Psycho Mantis próbuje przeczytać myśli Snake’a, ale bez skutku.]

Psycho Mantis: …Co!? Gdzie są Twoje dane… Gdzie są zapisane!?

[Reminiscencje Karty Pamięci do PlayStation.]

Psycho Mantis: Nie ma Karty Pamięci! Cholera! Twoje zdolności poprawiły się. A raczej Twój sprzęt… W takim razie, co Ty na to?! Przekonaj się o moich umiejetnościach psychokinetycznych… Połóż swojego pada na podłodze. Tak płasko jak to tylko możliwe…

[Snake, stale zaskoczony, nieustannie mierzy w Mantisa.]

Psycho Mantis: Dobrze. A teraz poruszę tym padem samą mocą mojej woli!

[Psycho Mantis przesyła w stronę Snake’a fale psychokinetycznej mocy, na co reagują też fragmenty zbroi Bestii. Wspomnienia Dual Shocka z czasów pierwszego PlayStation.]

Psycho Mantis: Wibracje wróciły.

[Sylwetką Psycho Mantisa zaczynają wstrząsać niekontrolowane spazmy, a poszczególne partie pancerza Screaming Mantis rozlatują się na wszystkie strony. Zarys jednego z największych w historii psychokinetyków rozmywa się w powietrzu. Gdy Snake dostrzega na pobliskim balkonie wizerunek mężczyzny, mają miejsca wspomnienia The Sorrow.]

The Sorrow: Duch wojownika zawsze z Tobą będzie.

[Zaskoczony mającymi miejsce przed momentem wydarzeniami, Snake odkłada broń i odbiera połączenie w Codecu.]

Drebin: Więc pokonałeś ostatnią Bestię. Laleczka, którą właśnie podniosłeś pozwoli Ci na manipulowanie każdym, kto ma nanomaszyny. Według mnie, istne dzieło szatana. Mantis pochodziła z Ameryki Południowej. Urodziła i wychowała się w kraju zniszczonym przez niekończące się wojny domowe. Jej wioska została zaatakowana i spalona przez wrogie siły. Stało się to wtedy, gdy była jeszcze małą dziewczynką. Ścigana przez zabójcze oddziały nieprzyjaciela, została odseparowana od rodziny. Ledwo uszła z życiem… Trafiła do piwnicy jakiegoś budynku. Pomieszczenie pełne było zrzucanych do niego trupów. Zwłok osób torturowanych aż do śmierci. Mantis skamieniała ze strachu. Wtedy usłyszała odgłosy ciężkich butów na piętrze powyżej, a następnie krzyk z tego rodzaju, który sprawia, że staje każdy włos na Twoim ciele. Przyczaiła się w pokoju tortur. Ktoś zamknął drzwi i Mantis została uwięziona. Było ciemno. Wilgotno. A w powietrzu unosił się obrzydliwy odór. Nie mogła spać ze względu na krzyk torturowanych w pobliżu niej ofiar. Mogła jedynie siedzieć skulona w rogu pokoju, drżąc ze strachu. Minął tydzień, potem dziesięć dni. Udało jej się przeżyć pijąc brudną wodę rozlaną na podłodze, ale nie miała co jeść. Zamknięta w takim miejscu, wpół oszalała z głodu, nie mogła wyjść z tego bez uszczerbku. Wiedziałeś, że żeńskie modliszki zjadają męskie? Krzyki trwały dzień i noc. Zakrywała uszy, ale to nie pomagało. I wtedy została ocalona… przez niewielką czarną modliszkę, która nauczyła ją jak osłaniać się przed krzykami, jak zasłonić wewnętrzne uszy.

Snake: O czym Ty gadasz do cholery?

Drebin: Snake, mówię, że kiedy Mantis nie mogła już dłużej wytrzymać głodu, zaczęła pożywiać się zwłokami… jednak wyłącznie męskimi. Nie zdawała sobie sprawy z tego, kto to robi. W jej przekonaniu była to żeńska modliszka pożerającą męskich partnerów. To było jak ogromny, chory sen. Rzecz jasna, nie było żadnej modliszki. Wszystko było jedynie halucynacją. Niczym więcej jak historią rozpoczętą przez kogoś obcego w jej głowie. Jej niestabilny umysł sprawił, że w to uwierzyła. Później zniszczono przy użyciu leków i hipnozy to, co pozostało z jej psyche i wszczepiono w umysł personę Psycho Mantisa. To nie jej wola kontrolowała B&B. To Psycho Mantis, połowicznie wprowadzony do jej duszy, pociągał za sznurki. Screaming Mantis była jedynie kolejną marionetką. Tak czy owak, przeżyła kilka tygodni w tym piekle, po czym w końcu udało jej się wyjść na powierzchnię. Jednakże krzyki odzywające się w jej głowie nie zamilkły. Zawsze z nią pozostaną… Tyle, że tym razem nie były już prawdziwe. Wewnętrzne zatyczki do uszu przestały działać. Czarna modliszka znikła. Nie pozostało żadne miejsce do ucieczki. To dlatego wciąż krzyczała, by zagłuszyć krzyki w głowie. Ale teraz to koniec. Uwolniłeś Mantis od tego ponurego koszmaru.

Snake: Ostatnia z Bestii.

Drebin: Tak jest, stary. Cóż, kończę na jakiś czas z opowiastkami. Teraz ruszaj. GW czeka. Tym razem to Ty tworzysz zakończenie.

[Snake kończy rozmowę z Drebinem i dobywa pistolet. Zaczyna wchodzić po schodach prowadzących na wyższe partie pomieszczenia. Bohater zauważa Meryl leżącą nieopodal jednego z filarów. Podchodzi do niej by sprawdzić jej stan.]

Snake: Meryl!

Meryl: Snake…

[Snake podnosi Desert Eagle Meryl.]

Meryl: Gdzie jest Johnny?

[Snake i Meryl rozglądają się w poszukiwaniu Johnny’ego. W tym samym czasie w pomieszczeniu pojawiają się kolejni żołnierze Haven. Kobiety zajmują dogodne do ataku pozycje. Snake pomaga Meryl wstać i razem powoli podchodzą do wyjściowych drzwi.]

Meryl: Już tutaj są.

[Meryl strzela z Desert Eagle i zabija dwóch przeciwników. Następnie eliminuje kolejną kobietę, wchodzącą po schodach. W końcu razem ze Snake’iem dziewczyna wycofuje się do drzwi prowadzących do GW. Do pomieszczenia wkraczają kolejni żołnierze Haven. Meryl popycha Solida w stronę wyjścia.]

Meryl: Idź beze mnie! Tym razem to ja Ciebie ochronię.

[Snake przeładowuje pistolet.]

Meryl: Ruszaj. Zniszcz GW póki jeszcze jest czas. Póki ja żyję.

Snake: Meryl…

[Meryl przeładowuje Desert Eagle za plecami Snake’a.]

Meryl: Snake, korytarz przed nami jest pełen mikrofal.

Snake: Tak… Nie ma mowy, że wyjdę stamtąd nieupieczony.

[Meryl kładzie dłoń na ramieniu Snake’a.]

Snake: Przy… przykro mi, że Cię w to wciągnąłem.

[Meryl zaczyna płakać. Dziewczyna opiera czoło na barku Solida.]

Meryl: Tym razem… to ja ubezpieczam tyły.

[Słychać odgłosy kul trafiających w pobliskie ściany.]

Meryl: Spotkamy się ponownie… po drugiej stronie…

[Meryl oddala się od Snake’a i zaczyna mierzyć z pistoletu.]

Meryl: Idź! Szybko!

[Snake niechętnie zmierza w kierunku drzwi, ale zatrzymuje się tuż przed nimi. Spogląda na Meryl. Dziewczyna zabija dwie członkinie FROGS.]

Meryl: Idź!

[Snake wreszcie przechodzi przez drzwi, pozostawiając Meryl samą. Dziewczyna chowa się za osłoną i spogląda na wyjście, przez które przeszedł Solid. Na jej twarzy daje się dostrzec zmartwienie. Kilka kobiet z jednostki FROGS metodycznie zbliża się do pozycji zajmowanej przez Meryl. Dowódczymi Rat Patrol wychodzi zza osłony i mierzy w oponentów swoim Desert Eagle. Trzy pełne magazynki leżą u jej stóp. W tym samym czasie, kiedy Meryl odpiera natarcie żołnierzy Haven w centrum dowodzenia, Snake przechodzi przez serie pustych korytarzy wiodących do tunelu z mikrofalami. W jego myślach rozbrzmiewają głosy przeszłości.]

Otacon: Wystarczy, Snake. Nie możesz już więcej.

Snake: Nie chodzi o zwycięstwo czy porażkę.

Mei Ling: Głos konających zmusza do uwagi, niczym hymn uroczysty. Tam gdzie słów mało, rzadko giną słowa.

Otacon: Dlaczego nie pozwolimy pójść komuś innemu?

Snake: I naszym obowiązkiem jest doprowadzić to do końca.

Raiden: Nie mam nic do stracenia.

Snake: Byłeś błyskawicą w tym deszczu. Wciąż możesz rozświetlić ciemność.

Meryl: Idź! Szybko!

Snake: Przy… przykro mi, że Cię w to wciągnąłem.

Meryl: Spotkamy się ponownie… po drugiej stronie…

Campbell: To pora… pora na wykonanie Twojego zadania.

Campbell: Porażka oznaczać będzie skazanie rasy ludzkiej

Meryl: Idź!

[Scena powraca do Meryl odpierającej kolejne fale ataku żołnierzy Haven. By osłaniać wyjście, z którego skorzystał Snake, dziewczyna strzela z dwóch Desert Eagle jednocześnie.]

Meryl: Ostatni magazynek.

[Pod wpływem zaporowego ognia przeciwników Meryl zmuszona jest do schowania się za osłoną.]

Meryl: No dalej, Snake. Dłużej nie wytrzymam.

[Meryl usuwa zużyty magazynek, by po chwili przekonać się, że pozostał jej tylko jeden nabój. Dziewczyna ze złością uderza pięścią w ścianę.]

Meryl: Cholera! Nie potrafię ochronić nikogo!

[Meryl słyszy jednostki Haven zbliżające się do rogu, przy którym obrała pozycję. Dziewczyna w zwątpieniu opuszcza głowę, wciąż trzymając przed sobą Desert Eagle.]

Meryl: Nie mogę…

[Cztery kobiety z oddziału FROGS zjawiają się w okolicy okupowanego przez Meryl zakątka. Dziewczyna wyskakuje zza osłony i ostatnim nabojem zabija jednego z oponentów. Turlając się po ziemi udaje się jej uniknąć krótkiej serii wystrzelonej przez wroga. Nagle w pomieszczeniu rozbrzmiewają trzy strzały, a żołnierze Haven upadają na kolana. Meryl z zaskoczeniem spogląda na znajomą twarz.]

Johnny: Meryl!

Meryl: Johnny! Johnny, nic Ci nie jest!

[Johnny podchodzi do Meryl trzymając jednocześnie karabin snajperski wymierzony w środek pomieszczenia. Chłopak sięga do kieszeni i wyjmuje cztery pełne magazynki.]

Johnny: Proszę.

Meryl: Tak wynagradzasz spóźnienie?

[Meryl z wdzięcznością przyjmuje magazynki.]

Johnny: Meryl… już nigdy więcej nie zostawię Cię samej.

[Meryl uśmiecha się na dźwięk słów Johnny’ego. W tym samym czasie kobieta zauważa jednak zbliżających się do zaułku żołnierzy Haven.]

Meryl: Kryj się!

[Johnny wstaje i obserwuje sytuację za rogiem.]

Johnny: Czysto!

[Sasaki osłania Meryl, kiedy ta przechodzi na druga stronę kryjówki. Dowódca Rat Patrol dobywa swojego drugiego Desert Eagle’a.]

Meryl: Gotowe!

[Tym razem to Meryl osłania Johnny’ego ogniem zaporowym, kiedy chłopak przygotowuje karabin snajperski. Od tej chwili dwójka bohaterów płynnie wymienia się rolami.]

Meryl: Kto by tam potrzebował nanomaszyn… no nie, Johnny? Powiedz mi coś. Dlaczego Mantis nie mogła Cię kontrolować?

Johnny: Domyśliłem się, że prawdopodobnie wykorzystywała nanomaszyny by manipulować zachowaniem ludzi. Żadnych nanomaszyn, żadnej kontroli.

Meryl: Ale, czy Ty… ?

Johnny: Nie. Ja nie mam w sobie nanomaszyn.

[Mają miejsce wspomnienia wydarzeń z udziałem Johnny’ego na Bliskim Wschodzie i w Europie Wschodniej.]

Johnny: Za każdym razem, kiedy przychodziła pora na obowiązkowe zastrzyki, kryłem się.

Meryl: Nie mów, że wiedziałeś, że coś takiego się wydarzy?

Johnny: Nie… po prostu nienawidzę igieł!

Meryl: To dlatego nie potrafiłeś nigdy zgrać się z resztą drużyny?

Johnny: Próbowałem śledzić dane wszystkich na moim komputerze, jednak nie udawało mi się nadążać.

Meryl: I dlatego nie odczułeś skutków Europie… na Wełtawie!

Johnny: Tak.

Meryl: Dupek! Johnny, kończą mi się.

Johnny: Nie martw się. Dostałem je od Drebina.

[Johnny wyjmuje z kieszeni kolejnych kilka magazynków i przedostaje się w miejsce, gdzie ukrywa się Meryl. Mężczyzna kładzie pełne magazynki u jej stóp.]

Johnny: Meryl!

Meryl: Johnny, nie wiedziałam… Wszystkie te okropieństwa, które powiedziałam.

Johnny: Zapomnij o tym.

Meryl: Te wszystkie bóle brzucha… były spowodowane tym, że nie miałeś nanomaszyn, które mogłyby je powstrzymać?

[Wspomnienia o biegunkach Johnny’ego.]

Johnny: Tak…

Meryl: Ale skoro boisz się zastrzyków, to dlaczego wstąpiłeś do mojego zespołu?

Johnny: Chciałem być bliżej Ciebie… by Cię chronić.

[Meryl spogląda uważnie na Johnny’ego.]

Meryl: Johnny… ?

Johnny: Meryl…

[Meryl i Johnny patrzą na siebie przez dłuższą chwilę.]

Johnny: Zawsze Cię kochałem. Już od czasów Shadow Moses, kiedy po raz pierwszy na Ciebie spojrzałem.

[Reminiscencja pierwszego spotkania Johnny’ego i Meryl na Shadow Moses, sprzed dziewięciu lat.]

Johnny: Meryl, wyjdź za mnie!

[Meryl wymija Johnny’ego i kontynuuje prowadzenie zaporowego ognia.]

Meryl: Masz niesamowicie cholerne wyczucie czasu.

Johnny: Co powiesz?

[Meryl ponownie kryje się za osłoną i przybliża swoją twarz do twarzy Sasakiego.]

Meryl: Będę musiała powiedzieć… nie.

Johnny: Wolisz pozostać sama?

[Johnny wypycha Meryl na nieosłoniętą przestrzeń. Kobieta z armii Haven błyskawicznie podchodzi do bohaterów. Meryl próbuje się oswobodzić, ale w tym samym czasie Sasaki, wciąż spoglądając na córkę Campbella, pozbywa się przeciwnika.]

Johnny: W porządku. Nie musimy tego zalegalizować.

[Meryl przesuwa się pod ramię Johnny’ego i kontynuuje obronę przed nadchodzącym natarciem.]

Meryl: Nie.

Johnny: Cóż, to może chociaż zamieszkamy razem?

Meryl: Nie.

[Meryl wyrzuca z Desert Eagle’a pusty magazynek i kieruje pistolet w stronę Johnny’ego, dając mu tym samym znak do uzupełnienia braku nabojów w broni.]

Johnny: Dlaczego?

[Meryl powtarza czynność z wymianą magazynku w drugim Desert Eagle.]

Johnny: Czy coś ze mną nie tak?

Meryl: Nie. Wolę robić rzeczy po swojemu.

[Johnny i Meryl chowają się jednocześnie za zasłoną. Kobieta przyciska Sasakiego do ściany, po czym zbliża do niego twarz.]

Meryl: Johnny… Wyjdź za mnie.

[Johnny jest zaskoczony. Meryl przybliża się jeszcze bardziej.]

Meryl: Powtórzę to… Wyjdź za mnie.

[Sasaki wydaje się zszokowany nagłą zmianą stanowiska Meryl.]

Johnny: Jasne. To będzie dla mnie zaszczyt.

[Granat oślepiający rzucony do miejsca kryjówki bohaterów zmusza ich do opuszczenia zaułka. Przyciśnięci wzajemnie do swoich pleców, Meryl i Johnny metodycznie neutralizują żołnierzy Haven. Kobieta zostaje postrzelona w nogę i ląduje w ramionach Sasakiego, który usiłował ją osłonić.]

Meryl: Hej… I nawet nie myśl o zdradzaniu mnie.

Johnny: Nie miałbym odwagi.

[Z balkonu zeskakuje kolejny żołnierz Haven. Meryl namierza i zabija kobietę. Dowódca Rat Patrol wydostaje się z ramion Johnny’ego i upada plecami na ziemię. Sasaki klęczy przy rannej.]

Meryl: I chcę prawdziwe wesele… Z kwiatami i tortem.

[Z prawej i lewej strony, oraz od przodu bohaterów zjawiają się przedstawicielki oddziału FROGS. Johnny eliminuje kobietę z naprzeciwka, zaś Meryl, posługując się dwoma Desert Eagle, pozbywa się tych po bokach. Sasaki i córka Roy’a turlają się po ziemi unikając w ten sposób zagrożenia. Ostatecznie Johnny zajmuje pozycję na leżącej Meryl.]

Meryl: To było moim marzeniem odkąd jeszcze byłam małą dziewczynką.

[Nagle zjawia się jeszcze więcej żołnierzy Haven. Bohaterowie turlają się i strzelają jednocześnie by odeprzeć atak. Kiedy teren wydaje się wreszcie czysty, dwójka walczących wstaje na nogi.]

Meryl: Chcę być panną młodą. Zabierz mnie do domu, Johnny.

[Johnny i Meryl całują się namiętnie, kiedy wkoło zjawia się mnóstwo wrogich żołnierzy. Bohaterowie celują w nieprzyjaciela ze swych broni. Scena przenosi się do Old Snake’a. Solid nadal przedziera się przez korytarze wiodące do pomieszczenia z serwerem GW. Usiłując przedostać się do celu swej wędrówki, Wąż ściera się z licznymi Scarabami. Wreszcie bohater wkracza do nowego pomieszczenia. Jednak zaraz po przekroczeniu progu odczuwa nagły atak. Snake upada na ziemię. Metal Gear Mk.III zjawia się zza jego pleców.]

Otacon: Snake?

[Po drugiej stronie korytarza, naprzeciwko Solida, zjawia się jeden żołnierz Haven.]

Otacon: Snake!

[Snake spogląda w kierunku kobiety. Ta chowa karabin i dobywa miecz. Jednocześnie w korytarzu zjawia się więcej żołnierzy, którzy również wyciągają ostrza. Wszyscy powoli zaczynają iść w kierunku bezbronnego Solida. Bohater aplikuje sobie zawartość strzykawki. Po zastrzyku Wąż usiłuje wstać, ale w konsekwencji upada ponownie na posadzkę.]

Snake: Otacon… Zastrzyki… nie działają.

Otacon: No dalej! Wstawaj! Na nogi, Snake!

[Mk.III kilkakrotnie uderza Snake’a by ten zmobilizował się do większego wysiłku. W tym samym czasie żołnierze Haven zdążyli zbliżyć się już na niebezpiecznie bliską odległość. Nagle drzwi za Solidem otwierają się i w korytarzu zjawia się postać ubrana w długi płaszcz. Tajemnicza persona skacze w przestrzeń pomiędzy Snake’iem a wrogą jednostką. To Raiden, pozbawiony obydwu rąk, trzymający swój miecz w ustach. Otacza go aura elektryczności.]

Snake: Raiden…

Raiden: Jestem błyskawicą… Deszcz się odmienił.

[Wiązka elektryczności trafia dwóch żołnierzy Haven. Raiden zmierza pewnym krokiem w stronę oponentów, którzy teraz powoli wycofują się. Snake wstaje i podąża tuż za Raidenem, kiedy kolejna wiązka neutralizuje dwójkę nieprzyjaciół. Solid usiłuje obejść Jacka, ale ten dobywa katany i odgradza bohaterowi drogę.]

Raiden: Snake… zostaw to mnie. Ja pójdę do pokoju z serwerem.

Snake: Korytarz jest pełen mikrofali. Jeden z nas wystarczy.

[Snake kładzie dłoń na ramieniu Raidena i mija go.]

Raiden: Moje ciało jest maszyną. Wytrzymam to.

Snake: Twoje ciało może i jest maszyną… ale serce masz ludzkie. Masz życie, do którego możesz powrócić.

Raiden: Ona nic już dla mnie nie znaczy.

[Raiden chce ominąć Snake’a, ale ten go nie przepuszcza.]

Snake: Raiden, spójrz na mnie. Wciąż masz przed sobą życie. Nie zmarnuj go. Możesz zacząć na nowo. Od teraz, to jest moja walka. Ja… My podzieliliśmy świat… Sprawiliśmy, że Twoje życie stało się piekłem.

[Snake wyjmuje wbity w ścianę miecz Raidena.]

Snake: To mój obowiązek położyć kres temu wszystkiemu.

Raiden: W porządku. Dopilnuję by się nie przedostali.

Otacon: Zostań ze mną, Snake. Wytrzymaj do momentu, kiedy wprowadzimy wirusa.

[Snake podaje Raidenowi do ust miecz. Bohaterowie kierują się w stronę dwóch pozostałych żołnierzy Haven. Wreszcie Solid dociera do drzwi po przeciwnej stronie pomieszczenia. Wtedy do pokoju, w którym pozostał Jack wkraczają kolejne kobiety z oddziału FROGS.]

Snake: Otacon… zamknij je od środka.

Otacon: Zrobione.

[Snake odwraca się by raz jeszcze spojrzeć na Raidena.]

Raiden: Dziękuję… Snake.

[Drzwi zamykają się i zostają zatrzaśnięte przez Mk.III. Żołnierze Haven błyskawicznie otaczają samotnego ninja. Raiden rzuca swój miecz w powietrze i po wykonaniu akrobacji łapie go stopą. Snake powoli schodzi po schodach wiodących do korytarza z mikrofalami. W drugim pomieszczeniu Jack przygotowuje się do potyczki. Kiedy wreszcie drzwi przed Solidem stoją otworem, powiew gorąca z wnętrza korytarza uderza w jego twarz. Wąż wykonuje zdecydowany pierwszy krok korytarzem prowadzącym do GW.]

Otacon: Snake, to miejsce jest wypełnione mikrofalami. Im dłużej tam pozostaniesz, tym większe będą Twoje obrażenia. Przedostań się przez korytarz najszybciej jak potrafisz!

[Każdy kolejny krok Snake’a w korytarzu z mikrofalami to walka bohatera z samym sobą. Solid upada, ale udaje mu się powstać. Kiedy po raz kolejny ląduje na ziemi, nie jest już w stanie podnieść się na nogi. Początkowo po upadku porusza się na kolanach i rękach, później jedynie rękami jest w stanie podciągnąć się do przodu. W momencie, gdy Snake walczy o to by dostać się do GW, scena jednocześnie przedstawia Missouri walczącą na zewnątrz z Outer Haven, oraz Meryl i Johnny’ego odpierających hordy wrogów. Rose i Campbell obserwują relację z całego zdarzenia w swoim domu. Ich twarze spowija zmartwienie. Wreszcie kamera ukazuje działo szynowe, które jest już gotowe by spełnić swoją rolę. W tym samym czasie na Nomadzie Sunny beztrosko podskakuje radośnie. Udało jej się poprawnie przygotować jajecznicę. Ujęcie skupia się na niebieskiej róży, którą Naomi ofiarowała dziewczynce. Snake opuszcza korytarz z mikrofalami. OctoCamo bohatera jest rozgrzane i niemal całkowicie zniszczone. Solidowi udaje się wstać i przejść przez okrągłe drzwi, które otworzył Mk.III. Wąż wkracza do pokoju znajdującego się za nimi. W efekcie olbrzymiego wycieńczenia wymiotuje i upada na posadzkę. Jednocześnie odczuwa kolejne symptomy ataku, które niweluje aplikując sobie zastrzyk. Uwaga Mk.III skupia się na odległym punkcie w pokoju.]

Otacon: A więc to jest GW…

[Snake spogląda na środek pomieszczenia. Stoi tam gigantycznych rozmiarów superkomputer otoczony licznymi, mniejszych rozmiarów terminalami, wokół których unoszą się hologramy białych kwiatów.]

Otacon: Tutaj jest niczym na cmentarzu.

Snake: Otacon… potrafisz to zrobić?

Otacon: Zostaw to mnie.

[Snake i Mk.III powoli podchodzą do głównego komputera podpisanego jako GW. Kwiaty otaczające mniejsze terminale znikają. Mk.III otwiera niewielką klapkę w głównym komputerze i zaczyna wgrywać wirus do systemu GW. Nagle mniejsze terminale rozjaśniają czerwone światła. Kiedy Solid zbliża się do głównego terminala, za plecami słyszy dźwięk toczącego się przedmiotu. Zza terminali wyłaniają się dwa Scaraby, które zbliżają się do bohaterów. Wąż odkopuje roboty na odległość. Kiedy uporczywe maszyny ponownie atakują Snake’a, ten niszczy je za pomocą broni. Jednak jeszcze więcej Scarabów wkracza do pomieszczenia. Solid usiłuje odeprzeć ich atak. Scena przenosi się do Raidena, który opuścił miecz i został zraniony przez czterech żołnierzy Haven. Jack czołga się by odzyskać katanę, tylko po to by po chwili znowu ją upuścić. Kobiety z FROGS otaczają go coraz ciaśniej. Kamera skupia się na walce Meryl i Johnny’ego w pokoju dowodzącym. Obydwoje pozbyli się już całej amunicji, mimo to wciąż pozostała niezliczona ilość przeciwników. Bohaterowie przytulają się do siebie w obliczu zbliżającej się zagłady. Scena przedstawia stojącą na mostku Missouri Mei Ling. Dziewczyna dzierży w dłoniach pistolet. Ujęcia powracają do Snake’a powstrzymującego z coraz większym trudem ofensywę Scarabów, oraz Mk.III wgrywającego wirus do głównego komputera. W końcu Solid zostaje otoczony i sprowadzony do parteru przez uciążliwe maszyny.]

Snake: Otacon!

Otacon: Udało nam się!

[Raiden czołga się w stronę drzwi, by oddalić się od żołnierzy Haven. Wtedy elitarna kobieca jednostka Liquida zaczyna zachowywać się w niewyjaśniony sposób. Wszystkie kobiety opuszczają broń na ziemię i przechodzą podobne symptomy do tych, które towarzyszyły żołnierzom poddanym testom na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Południowej. Walczący z Meryl i Johnny’m odczuwają podobne objawy.]

Johnny: To koniec.

Meryl: Udało im się. Johnny!

[Meryl obejmuje Johnny’ego, a scena przenosi się na Missouri. Żołnierze na pokładzie okrętu łapią oszalałe członkinie FROGS. Mei Ling zdobywa się na odwagę by stanąć na nogi i wymierzyć z pistoletu w czającego się za oknem mostku Scaraba. Robot upada jednak bezwładnie na ziemię, odsłaniając stojącego na dalszym pokładzie Metal Gear RAY’a. Maszyna wydaje w stronę Mei Ling donośny ryk. Dziewczyna w przerażeniu zamyka oczy. Kiedy otwiera je ponownie spostrzega, iż gigantyczny robot osuwa się ze statku i wpada do oceanu. Mei Ling w zamyśleniu spogląda przed siebie.]

Me Ling: Snake…

[Snake przygnieciony jest korpusami dezaktywowanych Scarabów. Mężczyzna ze złością odrzuca je od siebie.]

Otacon: Chwila… Wirus wciąż się rozprzestrzenia.

[Otacon analizuje na Missouri całą sytuację poprzez laptopa.]

Otacon: I nie zatrzymał się na GW. Czyżby usuwał pozostałe klony… ? Nie. Zaraz. Nie wierzę w to! Naomi…

[Scena wraca do pokoju, w którym przechowywane jest GW.]

Snake: Otacon, co się dzieje?

[Kamera ponownie ukazuje przebywającego na pokładzie Missouri Otacona.]

Otacon: JD jest usuwany!

[Scena szybko powraca do Snake’a. Nagle na wszystkich ekranach wyświetla się wizerunek Naomi.]

Naomi: Snake… Hal. To wy, prawda?

[Otacon ogląda nagranie na laptopie. Kiedy zauważa wizerunek Naomi, upada na kolana.]

Naomi: Mam nadzieję, że słuchacie. Wirus, który wgraliście wykorzystuje GW jako środek do zniszczenia całej sieci AI. Zaprogramowany jest na zniszczenie wszystkich czterech AI, wraz z JD, rdzeniem, który je wszystkie łączy. Ten film ma wyświetlić się, kiedy tak się stanie. Sons of the Patriots było tylko początkiem. Patrioci zamierzali wykorzystać nanomaszyny by zaimplementować System całej populacji. Moim obowiązkiem było powstrzymanie tego. Z małą pomocą Sunny. Pomogła mi… Wierzyła, że jej talent może wam pomóc zneutralizować GW. To, co stworzyła to anty-AI FOXDIE. Ale wirus ten nazwała FOXALIVE. To… całkowite przeciwieństwo nanomaszyn, które tworzyłam przez tyle lat. Chciałyśmy uwolnić złapane lisy… tak by mogły biegać na wolności. Kiedy to słyszycie, obawiam się, że mnie już nie będzie. To dziwne uczucie… pozostawiać wiadomość, która zostanie odczytana dopiero po Twojej śmierci. Hal… jeżeli słuchasz…

Otacon: Naomi….

Naomi: Przepraszam… Wybacz, że Cię oszukałam. Takie kłamanie bolało mnie bardziej niż cokolwiek innego. Chciałam już wcześniej Cię przeprosić… ale nie miałam okazji.

Otacon: Naomi….

[Po policzkach Otacona spływają łzy.]

Naomi: A przecież ostatecznie… pomogłeś mi odczuć radość życia. Dziękuję, Hal. Dziękuję… Hal.

Otacon: Naomi….

[Naomi dotyka obiektywu kamery, którą sporządzono nagranie. Otacon dotyka zaś ekranu swojego laptopa. Na monitor spadają łzy Hala. Mężczyzna obejmuje komputer, jak gdyby tulił do siebie samą Naomi. Scena ponownie powraca do siedzącego w pomieszczeniu z GW Snake’a.]

Naomi: Snake… słuchaj mnie. Nasz kraj jest ponownie niewinnym dzieckiem. Wstaje nowy świt. Teraz ona może stworzyć dla siebie nowe przeznaczenie. Snake… nadszedł czas.

[Snake upada na ziemię i zaczyna się trząść.]

Naomi: Zasłużyłeś na spoczynek. Płatek róży wkrótce opadnie…

[Scena ukazuje wydarzenia na pokładzie Nomada. Na posadzkę upada płatek ofiarowanej Sunny róży. Dziewczynka odwraca się szybko i spogląda na kwiat. Kamera wraca do przebywającego na Haven Solida. Mężczyzna przestaje oddychać.]

Otacon: Snake… Snake?! Snake!

[Ekran zaciemnia się, kiedy Hal wykrzykuje imię przyjaciela. Po pewnym czasie Snake zauważa rozmyty wizerunek śmigłowca przecinającego niebo. W pobliżu jest też i Otacon.]

Otacon: Snake… zaczekaj. Wezwę lekarza.

[Snake leży na szczycie Outer Haven. W oddali daje się zauważyć Missouri oraz dwa helikoptery lecące w stronę okrętu.]

Mei Ling: Dość! Zaprzestańcie tej bezsensownej walki! To nie jest wojna!

[Snake znowu upada na plecy i ogląda się za siebie. Jakaś postać podąża w jego kierunku. Kiedy tajemnicza osoba zatrzymuje się u głowy Solida, bohater spogląda do góry, tylko po to by ujrzeć stojącą nad nim sylwetkę Liquid Ocelota. Wkrótce Wąż traci przytomność. Snake przebudza się później, wciąż będąc na Outer Haven.]

Liquid Ocelot: Pobudka, Snake. Spójrz. Wojna się skończyła.

[Liquid patrzy na ocean. Dwaj bracia na szczycie Outer Haven.]

Snake: Dlaczego? Mogłeś nas powstrzymać?

Liquid Ocelot: Powstrzymać was?

[Liquid odwraca się i patrzy na Snake’a.]

Liquid Ocelot: A czemu miałbym to robić? Miałem nadzieję, że tak właśnie się rzeczy potoczą. Jeszcze za czasów ojca… zanim Zero dał początek Patriotom… Stany Zjednoczone, Chiny i Związek Radziecki podpisały tajny pakt.

[Scena ukazuje cyfrową prezentację opowieści Liquida.]

Liquid Ocelot: Organizację, którą stworzyli nazwali Filozofami. Przez dwie Wojny Światowe rozszerzyła ona swoje korzenie i poszerzyła wpływy. Następnie Filozofowie rozpadli się i inne frakcje zaczęły walczyć o ich pieniądze. Nazwano je Dziedzictwem Filozofów… ogromną sumę pieniędzy, która następnie posłuży Zero w stworzeniu Patriotów. Zero usiłował wykorzystać swoje wpływy by zyskać światową dominację. Nasz ojciec, Big Boss, pragnął uwolnić się spod tego jarzma. Jego marzeniem było stworzenie armii wolnych obywateli, która nie podlegałaby żadnemu rządowi… Outer Heaven. Ale nie udało mu się to. Z Twojej winy. Dziewięć lat temu próbowałem uwolnić nas spod kontroli naszych genów. Cztery lata później, nasz drogi brat, Solidus, usiłował oswobodzić nas spod kontroli memów Patriotów. Wszystko to, absolutnie wszystko, było niczym więcej jak procesem prób i błędów… którego końcowym wynikiem jest Outer Haven. By uwolnić się od Sons of the Patriots, ostatecznej formy zewnętrznej kontroli nałożonej na żołnierzy Patriotów.

[Kamera powraca na szczyt Outer Haven.]

Liquid Ocelot: Wolni od FOXDIE… Wolni od Systemu… Wolni od kontroli ID. Nasze umysły wolne od ich więzienia. Oto przystań, o którą walczyłem.

[Liquid podchodzi do Snake’a i wstrzykuje mu zawartość strzykawki. Mężczyzna odrzuca zużytą i aplikuje Solidowi kolejny specyfik.]

Liquid Ocelot: Oto i on, bracie. Nasz ostateczny moment. Walka się zakończyła… ale my nie jesteśmy jeszcze wolni. Wojna się skończyła… ale… my wciąż mamy rachunki do wyrównania.

[Liquid zdejmuje okulary i odrzuca je. Snake wstaje na nogi i obaj bracia przyjmują podobne sylwetki CQC.]

Liquid Ocelot: Pokaż, co potrafisz, Snake!

[Snake szarżuje na Liquida i obydwaj wdają się w walkę na CQC. Po chwili Liquid także wstrzykuje sobie substancję zawartą w strzykawce. Mężczyzna odrzuca płaszcz, który poniesiony zostaje przez wiatr. Okazuje się, iż przeciwnik Solida miast organicznej ręki Liquid Snake’a, dysponuje jedynie protezą. Tym razem to Liquid napiera intensywnie na Węża. Oponent Snake’a dobywa kolejną strzykawkę i zaczyna aplikować sobie jej zawartość. Solid szybko orientuje się w sytuacji i próbuje powstrzymać przeciwnika, sam wstrzykując sobie część substancji. Liquid wyrywa jednak swoją rękę z uchwytu Węża i aplikuje sobie środek w szyję. Snake reaguje szybko. Łamie palec prawej ręki przeciwnika i wstrzykuje sobie pozostałości substancji. Wreszcie odkopuje oponenta na odległość. Liquid nastawia sobie złamany palac, kiedy Solid, klęcząc na kolanach, unosi w gniewie ręce.]

Snake: Liquid!

Liquid Ocelot: Snake!

[Mężczyźni wstają i kontynuują brutalny pojedynek. Ostatecznie przeciwnicy wymieniają się ciosami głową, po czym padają na kolana. Na ziemię upadają kolejne dwa zastrzyki, co nie uchodzi uwadze walczących. Obaj podnoszą po jednej strzykawce i aplikują je sobie wzajemnie. Wkrótce Liquid i Solid z nowym entuzjazmem kontynuują starcie. W czasie pojedynku mają miejsce wspomnienia o Liquid Snake’u, Liquid Ocelocie i młodym Revolverze Ocelocie. Wycieńczeni konfrontacją, mężczyźni jednocześnie upadają na ziemię. Jednakże powoli podnoszą się raz jeszcze.]

Liquid Ocelot: To jeszcze nie koniec!

[Teraz, kiedy każdy z wojowników ledwo utrzymuje się na nogach, waga ciosu jest nieporównywalnie wyższa. Z każdym kolejnym uderzeniem, jakie Snake wymierza oponentowi, ma miejsce reminiscencja postaci Revolvera Ocelota. Po ostatnim ciosie Liquid upada na kolana.]

Liquid Ocelot: To dopiero początek, Snake. Ameryka pogrąży się w chaosie… Znowu nadejdą czasy Dzikiego Zachodu. Żadnego prawa, żadnego porządku. Ogień rozsieje się po świecie. Ludzie będą walczyć… A poprzez walkę odnajdą życiowe spełnienie. W końcu… wola naszego ojca… jego Outer Heaven… jest ukończone.

[Liquid upada na plecy. Snake podchodzi do niego.]

Liquid Ocelot: Gdzieś tam… wiem, że się śmieje.

[Liquid śmieje się.]

Liquid Ocelot: Jesteśmy bestiami stworzonymi przez ludzi. Dopóki światło nie zostanie zgaszone… cienie nie mogą zostać usunięte. Tak długo jak jest światło… usuwanie cieni na nic się nie zda.

[Nagle Liquid przechodzi coś, co przypomina atak serca.]

Revolver Ocelot: Jestem sobowtórem Liquida. A Ty jego. Podobnie jak Twój ojciec. Jesteś całkiem niezły.

[Gdy Revolver wykonuje znajomy gest skierowany do Snake’a, daje się słyszeć głos młodego Ocelota. Ręce mężczyzny opadają na ziemię, a jego oczy zamykają się. Ocelota wydaje jeszcze z siebie jeden ostatni krzyk, kiedy jego ciało przechodzi spazm. Człowiek niegdyś znany jako Revolver Ocelot umiera. Snake w zamyśleniu spogląda na martwe ciało. Nadlatuje helikopter.]

Otacon: Snake!

[Scena przenosi się do wydarzeń mających miejsce kilka chwil później. Ujęcia prezentują pozostałości po zakończonej bitwie. Marynarze Missouri pomagają żołnierzom Haven dostać się na łodzie ratunkowe.]

Otacon: Program Sunny zniszczył mózg JD, jednak pozostawił pień mózgu nienaruszony. Poddała ona analizie czarną skrzynkę Naomi i odseparowała system kontroli Patriotów od najistotniejszych dla społeczeństwa rzeczy. Woda… Powietrze… Elektryczność… Pożywienie… Leki, komunikacja, transport… Odcięła kontrolę Patriotów zachowując przy tym nowoczesne społeczeństwo. Może był to jej sposób na pomszczenie Olgi… jej matki.

[Snake odpoczywa w helikopterze. Otacon jest obok przyjaciela.]

Otacon: A może pragnęła ukształtować przyszłości w myśl swoich ideałów. A… może… była to tylko jedna wielka defragmentacja.

[Otacon spogląda przez okno na zewnątrz. Spostrzega jak żołnierze, wcześniej opozycyjnych frakcji, teraz pomagają sobie wzajemnie.]

Otacon: FOXALIVE… AI to naprawdę żywa istota. Rządy Patriotów rozpadły się. A mimo to nasza cywilizacja… cywilizacja, która żyła dzięki wojnie od zarania dziejów… wciąż żyje. Zastanawiam się czy dokonaliśmy właściwego wyboru. Naomi… Co straciliśmy? Co ocaliliśmy?

[Otacon patrzy na horyzont. Ekran zaciemnia się.]