Dyskusje o kontynuowaniu rdzenia sagi Metal Gear Solid, pod przywództwem Hideo Kojimy, trwają w najlepsze, nawet jeśli fani twórczości mistrza z Japonii mają świadomość tego że odgrzewanie w nieskończoność starych acz sprawdzonych pomysłów, nie może stać na drodze nowym projektom. Przynajmniej w tej ostatniej kwestii, twórca jest wylewny jak zwykle, co dał nam poznać komunikując o czterech godzinach wyłuskanej pracy nad czymś co tym razem przybrało nazwę projektu ogre. Sytuacja zdaje się powoli dążyć w jednym kierunku, to jest zakładając że ojciec Snake, nie zabiera się za stworzenie MMO z ogrami w roli głównej. Ogólny kontekst każe raczej przypuszczać coś zupełnie innego. A co konkretnie, dowiecie się z dalszej części newsa.

Pierwsze informacje na temat prac, mających na celu wyprodukowanie nowego IP ze strony samego Hideo Kojimy, krążą już od dłuższego czasu. Oprócz enigmatycznych sformułowanie na temat tajemniczego projektu, sprawa krążyła wokół określeń samego twórcy, jakoby tytuł miał łamać pewne tabu. Kontrowersje jednak zawsze dotyczyły dzieł Kojimy, czy były to wątki związane z kwestiami rasowymi czy motywy na tle seksualnym. Sam Kojima, przygotowując materiały instruktażowe do nowego projektu, zwracał uwagę że część ich treści mogło stanowić obrazę dla żeńskiej ekipy. Projekcje mogły być ostre, w tym kierunku zdają się dążyć także kolejne nazwy dla tajemniczej produkcji. Ostatnio słyszeliśmy wszak o diabelskim projekcie, a teraz z kolei przyszedł czas na projekt ogre. Takie określenia dają wskazówki co do ewentualnego kształtu prac Kojimy. Możemy spodziewać się gry wzbudzającej niepokój, ciężkiej, prowadzącej do moralnych wątpliwości. Czyżby twórcę zainspirowały motywy rodem z ostatnich produkcji pokroju Heavy Rain? Hideo Kojima najwyraźniej pragnie złamać dotychczasowe normy, mówienie o rzeczach, które dla strony growej były zbyt ciężkie, albo po prostu niewygodne gdyż każdy produkt starający się przełamać pewne bariery, trafia na problemy z wielu stron od mediów po ośrodki prawne i polityczne. Ojciec sagi może uderzyć tam gdzie najmniej się spodziewamy, pytanie czy należy się bać?