David Hayter – głos Snake’a, przez lata związany z postacią, którego struny głosowe wydające charakterystyczny surowy dźwięk w gruncie rzeczy przyczyniły się do podbudowy charyzmy herosa i aż trudno uwierzyć w pominięcie, bądź co bądź, fundamentalnej kandydatury tego voice actora w castingu do następnego rozdziału w kanonie Metal Gear Solid. Hideo Kojima tłumaczy decyzję o wymianie aktora potrzebą przeformatowania założeń, na których wspiera się seria a jednak można mu wytknąć hipokryzję, gdyż zmiana nie objęła wersji przeznaczonej dla uszu Japońskiego odbiorcy – tutaj środowisko nadal może się cieszyć zaangażowaniem Akio Otsuki. W co w takim razie gra skośnooki mistrz podchodów?

Nie zobaczymy już nazwiska Davda Haytera w napisach otwierających kolejną część sagi. I niestety to nie był żart primaaprilisowy – Japoński designer postanowił być do bólu szczery i zamiast tego zrobił coś co z początku mogło przypominać dobry kawał. Snake nie przemówi już więc poszarpanym głosem, chociaż to też nie do końca prawda. Przecież głównym rozgrywającym w piątym metalu ma być Big Boss, postać jednak znacznie różniąca się od następcy-klona co samo w sobie wymusza podkreślenie odrębności obydwu protagonistów, oddzielenie ich grubą kreską i w konsekwencji zaangażowanie kogoś zupełnie innego na stanowisko dowódcy Outer Heaven. Czy takie rozwiązanie zadowala kogokolwiek? Na ten temat powstało już sporo teorii.

Podobno cała sytuacja to zmyłka w stylu Hideo Kojimy, odwrócenie uwagi i wywołanie sztucznego zamieszania. David Hayter oczywiście się pojawi ale w roli młodego Solid Snake’a, być może szkolonego na pewnym etapie swojego życia jeszcze przez przyszywanego ojca. Rozwiązanie to wydaje się o tyle prawdopodobne, gdyż okres w którym toczy się akcja gry (1984 rok) stopniowo przechodzi w czasy kiedy zaczynała się kariera wojskowa młodych Węży, zarazem każdy z nich na etapie rozpoczęcia The Phantom Pain liczy sobie już 12 lat. Dla porównania, w podobnym wieku jest Psycho Mantis, który zalicza swój ponowny występ na łamach serii a to już otwiera drogę powrotu znacznie bardziej istotnym personom. Z drugiej strony pomysłowi zdaje się sprzeciwiać wypowiedź Kojimy, w której zaprzecza iż kierujemy więcej niż jednym bohaterem. Chcecie więcej Raidena, zagrajcie w Metal Gear Rising – żartobliwie stwierdza odwołując się do kontrowersyjnej decyzji zastąpienia wypalonego żołnierza blondowłosym bishonenem co jednocześnie nie zamyka drzwi Snake’owi skoro komentarz powędrował w stronę cyborga na obcasach.

Absencję Haytera próbuje się tłumaczyć w jeszcze inny sposób – tak na prawdę to wcale nie gramy Wężem. Postać, którą obserwujemy od początku ma w czaszce sterczący kawałek kości-odłamku, mówi innym głosem, został pozbawiony dłoni i nadal wygląda młodo jak na swój wiek. Czy to koniecznie musi być Big Boss? Wiemy że brodacz spędził 9 lat swojego życia leżąc na szpitalnym łóżku pogrążony w śpiączce – i już w tym momencie dochodzi do dysonansów. Zanim Snake’a zapadł w komę na jego czole nie było widać żadnych śladów uszkodzeń, a co dopiero kawałku kości wyglądającego jak róg. Chociaż mija 9 lat od tragicznych wydarzeń, jego głowa jest nadal pokryta bandażami, wątpliwie wzbogacona o nowy fragment urody. Niewykluczone, że gdzieś pomiędzy doszło do zdarzenia skutkującego wbiciem kawałku kości w płat czołowy bohatera – nie wiemy co działo się przez cały ten okres – jednak równie dobrze możemy być zwodzeni od początku, gdyż śpiączka może być elementem dywersji a w rzeczywistości nigdy nie miała miejsca lub czas jej trwania był znacznie krótszy, na co wskazują opatrunki. I tak dochodzimy do zamiany bohaterów. Na ten trop naprowadza jeszcze coś innego – mianowicie rozdział piątej odsłony na dwa samodzielne tytuły. Skoro Kojima postanowił podzielić grę na rozdziały, za tym ruchem może kryć się zwrot w stronę wykorzystania więcej niż jednego protagonisty. Mimo wszystko trudno wyobrazić sobie, iż przez większą część kampanii kierujemy tylko podobizną Big Bossa. Znowu piątka może przynieść więcej fabularnych zwrotów niż dotychczas.

Wszystkie tezy mają swoje zalety ale też widoczne braki – Kojima wydaje się żałować wprowadzenia Raidena na scenę i zrzucenia Snake’a na boczny tor, co do dziś mu się wypomina, w efekcie dając małe szanse na zastosowanie podobnego twistu w tym przypadku. Raczej na pewno sterujemy tylko jednym bohaterem, jego tożsamość także została z góry ustalona. Japończycy wprawdzie wciąż pozostaną z oryginalnym głosem Snake’a ale jest to podyktowane prawdopodobnie prawami lokalnego rynku, wersji regionalnej zorientowanej dla wąskiego odbiorcy. Zmiana aktora w tamtym rejonie byłaby tylko symboliczna. Pozostaje mieć jeszcze nadzieję na powrót Solid Snake’a – bo tylko jego obecność nadaje decyzji Kojimy sensowne uzasadnienie.

Dezorientacja wywołana zmianą głosu Snake’a doprowadziła do sporego poruszenia wśród środowiska fanów, w komentarzach na oficjalnej stronie serii na Facebook’u wciąż pojawiają się negatywne wypowiedzi na temat wykluczenia Davida Hayera z prac nad Metal Gear Solid V. W sieci pojawiła się nawet inicjatywa żądająca od Kojima Productions przywrócenia ikonicznego głosu. Petycję możecie podpisać w tym miejscu. Do tej pory akcja zyskała już ponad 12 tys. zwolenników.

A co z samym Hayterem? Główny zainteresowany wydał stanowisko w tej sprawie, z którego epatuje rozżalenie z pozbawienia go roli z jaką był zrośnięty przez kilkanaście lat. Gdyby wybór należał do mnie – pisze do fanów Hayter – mógłbym w nieskończoność wykonywać tą rolę. I szczerze powiedziawszy robi mi się niedobrze kiedy słyszę głos kogoś innego wydobywający się z gardła Snake’a. Gorzka wypowiedź aktora ma też swój związek z potraktowaniem jego osoby. Kiedy o nagraniach do piątej odsłony dowiedział się od osób trzecich postanowił sam skontaktować się z odpowiedzialnymi za produkcję nowej części. Odpowiedź była jednoznaczna: już Ciebie nie potrzebujemy. Poza tym, żadnych tłumaczeń, jakiekolwiek wyjaśnienia – wspomina głos Snake’a. David Hayter ma świadomość tego, że wszystkie decyzje o obsadzeniu aktorów należą do Hideo Kojimy oraz Konami i nie ma nic do tego ale jednocześnie mocno podkreśla, że intencjonalnie nie zamierza nikogo opuszczać. Tak więc wiem, że będę bardzo tęsknił za tą robotą i odgrywaną postacią. Życzę wszystkim wszystkiego dobrego – pożegnał się z fanami David.

Seria Metal Gear Solid zawsze angażowała graczy na płaszczyźnie emocjonalnej, głównie na gruncie opowiadanej historii, teraz chyba pierwszy raz w ten sposób.

Źródło