Prezentacja Metal Gear Solid: Ground Zeroes tradycyjnie budzi więcej wątpliwości niż wyjaśnia cokolwiek. Kim jest tajemniczy chłopak z implantami w klatce piersiowej a la Tony Stark? Niektórzy stawiają na wgląd w genezę młodych Wężów, scenariusz równie dobrze może eksplorować wczesny okres życia Franka Jaegera. Pozostawiając na boku fabularne dygresje, możemy szerzej zagłębić się w wizualną warstwę gry. Ekipa 8-4 Play wydała już pod tym względem werdykt. Gra wygląda nieźle, chociaż nie ma mowy o rewolucji. To raczej nie będzie najlepiej wyglądająca gra tej generacji, z drugiej strony nie widzieliśmy aż tak dużo. Miło wiedzieć że twórcy stawiają nacisk na drobne detale, jak choćby fragment gdy Big Boss po wyjściu z z ciężkiej ulewy wyciera twarz i włosy. Szczególnie dużo Hideo Kojima obiecuje sobie po przyszłej generacji. Podczas rozgrywki jednym z mankamentów było to, iż Snake nie odbijał się w lustrze, zamiast tego widzieliśmy rozmazany obraz. Coś takiego nie powtórzy się na nowych konsolach – powiedział Hideo Kojima. I na koniec optymistyczna wiadomość: ojciec Snake’a odniósł się do kwestii tego, kiedy będziemy mieli okazję zagrać w nowego Metal Gear Solid. Zapewniam Was że na nową część będziecie czekać krócej niż dotychczas – odpowiedział Kojima.